Dzwony zamku na zimowej wyspie rozbrzmiały po raz kolejny. Wojownicy ze wszech stron Sosarii zostali wezwani do walki.


15. Dzień Zamarzania 698 roku.

Podium

  1. Aredan Corthal
  2. Esh’cerson
  3. Rennard Brethill

W szranki o przetrwanie stanęło wielu, a ich imiona będą zapisane po wieki:

  • Aetas Exordium
  • Aredan Corthal
  • Carlen De’La Dae
  • Cinow Xinada
  • Esh’cerson
  • Gerhard Brenn
  • Patricius
  • Rennard Brethill

Sprawozdanie z walk

Rozgrywka rozpoczęła się niepozornie – wszyscy bohaterowie rozbiegli się w cztery strony świata w poszukiwaniu ekwipunku. Nie było łatwo, bo Zimowa Wyspa nie należy do najmniejszych, ale już po chwili pierwsi śmiałkowie przyodziewali dość biednie wyglądające elementy zbroi i dobywali tępych mieczy.

Długo nie trwało by wyłoniły się pierwsze sojusze! Aetas skumał się z Patriciusem, kamratem z gildii WB, a Aredan, Esh’cerson i Rennard – trio znane z PrK – ruszyli razem w poszukiwaniu łatwego łupu.

Pozostała trójka wałęsała się, każdy z osobna, po wyspie, wystawiając się tym samym na cel dla zorganizowanych grup. Chwilę później udowodniono to w praktyce, gdy PrK zasadziło się na Carlen, niemal ukracając jej beztroskie hasanie po traktach wokół zamku. Niemal, bo ostateczny cios zadał Aetas, który wraz z Patriciusem wpadł między szeregi wroga.

Przegrupowawszy się z dala od WB, trio Aredan, Esh oraz Rennard ruszyli w pogoń za niegdysiejszym tyranem Delucji – Cinowem Xinadą. Siła chaośniczego rycerza dała się tej trójce we znaki: po wielominutowym, bezskutecznym pościgu PrK zdecydowało się zmienić cel na mniej wprawnego w boju Gerharda. Ten niestety nie miał najmniejszych szans i został powalony w trymiga!

Pokrzepione tym zwycięstwem, Przymierze Krwi wróciło na trop Cinowa. Walka nie była wcale łatwiejsza niż chwilę wcześniej, ale dzięki idealnie zgranej pracy zespołowej Delucjańczyk został pokonany. Wraz z jego śmiercią, ponowne bicie dzwonów wezwało wszystkich śmiałków do walki w zwarciu na zamku!

Ta potyczka nie była uczciwa – dwóch kontra trzech. Mimo niesprzyjających warunków Wilcze Bractwo trzymało się całkiem nieźle, manewrując w korytarzach tak, by czary Aredana czy Esh’cersona chybiały. Niestety, czy to wierzchowiec, który się spłoszył, czy błąd jeźdźca, ale Aetas znalazł się w złym miejscu o złej porze. Oszołomiony czarem Aredana nie uchylił się przed toporem Rennarda, a dzieła dokończyło kolejne zaklęcie pana Corthala. Pozostawiony sam sobie Patricius wręcz popisywał się swoimi umiejętnościami jeździeckimi unikając wrogów jeszcze przez ładnych kilka minut. W pewnym momencie wydawało się, że powali na glebę Rennarda, gdy magowie zostali daleko w tyle, a krasnolud, cały poraniony, ledwie trzymał wodze. Niestety, berserka z WB dopadło zatrucie czarnymi grzybami, których zjadł już podczas tego turnieju całkiem sporo. Jeden niefortunny ruch i desperacki atak krasnoluda zrzucił mężczyznę z konia.

Finałowa walka, która rozgorzała między kamratami z PrK miała raczej charakter przyjacielskiego treningu. Mimo uśmiechów i żartów, każdy dawał z siebie wszystko, ale Rennard jako wojownik w starciu z dwoma magami nie miał żadnych szans. Jeden czar wytrącił go z równowagi, a celny Corp Por Aredana skutecznie „uspokoił” krasnoluda. Esh’cerson widząc, że nie ma szans w bezpośrednim starciu rozpoczął walkę podjazdową. Niestety, doświadczenie i potęga umysłu Corthala okazały się być nie do pokonania – bezbłędnie wypowiadane inkantacje przebiły pierw magiczne lustro Esh, a potem jego zbroję, na żywym mięsie kończąc.

 
Niech żyje Aredan Corthal - mistrz Gry o Przetrwanie!


Gratulacje dla wszystkich śmiałków! Wielu z was stanęło do walki mimo przytłaczającej przewagi przeciwników, zarówno liczebnej jak i w postaci umiejętności! Chwała wam!

Szczegóły turnieju znajdują się w tym wątku na forum.