Księżyc, najjaśniejszy punkt na nieboskłonie, do którego od wieków przywierały oczy ludzi i wprawne ślepia wilków. Czasem zwykła, ludzka, może trochę szalona, fascynacja najbliższym punktem na czarnej płachcie nocy, przeradzała się w obsesję, chęć poznania każdej jego tajemnicy. A on jest niczym innym jak teatrem… Teatrem od zawsze dziwnie hipnotyzującym stada wilków, które poprzez gardłowe wycie, okazywały szacunek temu tworowi. Szacunek Lunie, boskiej opiekunce księżyca. Luna była samotna wśród bogów, bowiem targały nią uczucia tak bliskie tym ludzkim. Gdy blask księżyca stawał się najsilniejszy śpiewała wielkim spośród bogów zapominając o swej samotności. Lecz gdy srebrna poświata ustępowała światłu dnia Luna pozostawała sama. Zazdrościła innym bogom ich pomocników. Wspaniałych, którzy zawsze stali koło bóstw. Całe dnie Luna spoglądała na Pierwszy Świat, rozglądając się za idealnym tworem, który mógłby jej pomóc. Chciała, aby się nią zajmowano delikatnie, tak jak robią to ludzie swymi wyjątkowymi dłońmi. Jednak nie chciała mieć nic wspólnego z ludzkimi skłonnościami, które mogłyby doprowadzić do czegoś złego. Chciała, żeby każdy z jej pomocników był jednością, myślał prawie tak samo, żeby byli jak jeden mąż, jedno plemię, jedno… stado. Wtedy myśli Luny skierowały się ku wilkom, tym dzikim i pięknym istotom z Pierwszego Świata. Luna postanowiła połączyć duszę i ludzkie emocje z wilczą siłą, pięknem i oddaniem. Wybrała do tego celu najwspanialszego ludzkiego myśliwego. Zwał się on Gaverin. Długo obserwowała go z ukrycia, zanim zdecydowała się pojawić przed nim. Gaverin z wrażenia upuścił swój oszczep, przypadł do ziemi, lecz zaraz podniósł wzrok. I wtedy to się stało. Miłość połączyła człowieka i boginię. Luna nie była już sama. Mijały szczęśliwe lata i Gavrin starzał się. Luna dostrzegała to i coraz częściej wracała myślami do pomysłu połączenia. Pewnego dnia spytała o to Gaverina, a ten zgodził się z miłości do niej. Po wielu staraniach Lunie udało się zdobyć esencje wilczego ducha. Za pomocą swej boskiej mocy złączyła naturę wilczą i ludzką. Niestety Luna nie przewidziała jak to wpłynie na ludzką duszę i umysł Gaverina. Ten stał się jej obcy, drażliwy i skryty. Zaślepiona miłością i szczęściem bogini nie dostrzegła, że jej kochanek coś przed nią ukrywa. Gaverin zmieniał się, nie kontrolował wybuchów złości, ukrywał się czasem, gdy blask księżyca i moc Luny były największe. W końcu prawda wyszła na jaw, a Luna ujrzała co się stało z jej ukochanym. Gaverin powoli stawał się bardziej wilkiem niż człowiekiem. Chciał stworzyć własne stado i zaczął przekazywać swój dar. Niestety nieposiadając wiedzy i mocy Luny robił to nieudolnie. Przemieniał nieodpowiednich ludzi, pragnących siły, potęgi i mocy wilczej natury. Kolejni, przemienieni przez Gaverina, przemieniali następnych i w ten sposób dar stał się chorobą. Ludzie nazwali ją likantropią, a przemienionych nazwali wilkołakami, by oddać ich dwoistą naturę. Wilkołaki powoli przestawały przypominać to co wymarzyła sobie Luna. O ile przemiana Gaverina postępowała powoli, to inni niemal natychmiast stawali się bezrozumnymi bestiami nocy. Co gorsza odkrywali swą potęgę i wykorzystywali ją. Atakowali ludzkie siedziby czy to dla przyjemności, czy też dla pożywienia. Krwawe ataki likantropów musiały zostać zakończone. Król Troset, władca Britanii, rok po pierwszym zabójstwie stworzył specjalną organizację, zwalczającą wszelkie bestie, którym nadano miano wilkołaków. Inkwizycja, pół-tysięczna armia, zrzeszała ludzi, którzy byli w jakiś sposób związani z wilkołakami. Większość stanowiły sieroty, czy ludzie, którym wilkołaki zabiły kogoś bliskiego. Role się odwróciły, zwierzyna wilkołaków stała się myśliwym, a myśliwy zwierzyną. Populacja linatropów cały czas malała, lecz wciąż nie udawało się zniszczyć jej źródła. A był nim Gaverin. Luna wreszcie dostrzegłszy ogrom zła, które się dokonało postanowiła działać. Spróbowała odebrać wilkołakom ich moc, ich wilczą cząstkę. Chciała naprawić zło, do którego się przyczyniła. Jednak nie udało jej się, przynajmniej nie całkowicie. Zdołała jedynie odebrać likantropom możliwość przekazywania daru, możliwość zarażania. Próbowała również przywrócić Gaverinowi jego ludzki umysł i duszę. Ale przywrócona dusza jej ukochanego nie była już taka sama. Była czymś innym, była uosobieniem całego krzyku, który w sobie trzymał, całego zła, które powstrzymywał. Była jego życiową furią, która dojrzewała w nim po kryjomu przez cały ten czas. I to ta Furia w mniejszym lub większym stopniu zostawiła ślad w każdym z likantropów. Ale Luna i tak kochała swojego Gaverina nieważne kim lub czym był. Pozwoliła mu odejść, a sama opuściła Pierwszy Świat by z daleka obserwować ukochanego. Zrozpaczony Gaverin nie porzucił myśli o stworzeniu stada. Znów zaczął nadawać ludziom Dar. Tym razem jednak zrobił to ostrożnie i z rozwagą. A likantropy, które w ten sposób stworzył nie były już całkowicie bezmyślnymi bestiami. Nadal przybierały postać bestii, lecz tylko w nocy. W ten sposób drugi miot wilkołaków odróżnił się od pierwszego. Gaverin poczuł, że wreszcie mu się udało, że stworzył swoje stado. I wtedy wszystko runęło. Likantropią zainteresowali się inni wrogowie Inkwizycji – Nekromanci. Podczas jednej z uczt na cześć Luny zaatakowali uzbrojeni w swą plugawą magię. Udało im się zabić wiele wilkołaków, ale prawdziwym celem był Gaverin. Chcąc posiąść jego moc, moc Luny, postanowili uczynić go swym nieumarłym sługą, aby i on wypełniał wolę Netherila. Targany straszliwą Furią, Gaverin nie uciekał, miał już dość takiego istnienia. Rzucił się w wir walki i zgładził wiele sług Pana Otchłani nim ugiął się pod ciosami swych oprawców. Ci pochwycili go, a nie mając na tyle mocy by od razu przemienić go w nieumarłego aby go osłabić użyli zabójczego dla likantropów metalu. Wlali w gardło Gaverina roztopione i wrzące srebro. Tak umarł Gaverin. Osierocił to co pozostało po jego stadzie. Luna bezsilnie patrzyła na śmierć swej miłości. W pierwszej chwili chciała się mścić, lecz uświadomiła sobie, że zemsta nic jej nie da. Spojrzała na zdezorientowane likantropy przypominające teraz szczenięta, które oddzielono od matki. Litość wezbrała w jej sercu i postanowiła zaopiekować się tym co pozostało po stadzie swego ukochanego. Luna wciąż kochała Gaverina – nieważne kim, lub czym sie stał. Zstąpiła na Pierwszy Świat i zapłakała. A jej łzy zmieniły się w srebro.

„Widziadlo, ktore w slowach nie dane bylo opisac rasie ludzkiej, charakteryzowal mocny zapach czosnku, rdzy i nieprzetrwionego jedzenia. Zmysly przecinaly rytmiczne przemieszanie kosci wewnatrz jego workowatego ciala, przecietego licznymi bruzdami i liszajami. Histerycznie zaczal cofac sie do tylu, szukajac pod lapa niewielkich rozmiarow piszczalke. Widziadlo niebezpiecznie zblizylo sie do niego na wyciagniecie ramienia, a potworny odor stal sie nie do zniesienia. Przez moment mial wrazenie, ze spoglada w oczy temu nefandycznemu zjawisku miedzywymiarowej plechy, potwornej masy antyfiguratywnego cielska, miesien na miesniu, tkanka na tkance, nadpisujaca format, zmieniajaca tresc z kazdym przemieszaniem segmentow widziadla. Zawyl, kiedy jedna z odnozy tworu przebila mu noge. Pod palcami wyczul zimne drewno. Nim krew zdazyla wylac sie z otwartej rany, palce zacisnely sie na drobnym instrumencie. Przylozyl ja do swoich wydetych ust, jezykiem wypychajac poliki. Zadal donosnie, zmieniajac konfiguracje palcow, przyciskajacych wyryte dziurki. Instrument przypominal jakby polaczenie zwyklego fleta prostego z okaryna, a dzwiek, jaki wydawal byl jakby na skraju slyszalnosci czlowieka. Dla wilka jednak byl wystarczajaco donosny. Masywne, skoczne cialo wilkolaka wyladowalo na grzebiecie widziadla. Cos bialego i futrzastego z predkoscia wystrzelonego belta przeskoczylo tuz nad nim, odrywajac konczyne wbita w jego noge. Poczul cieply dotyk pod ramionami, ktory wytoczyl go spod pola bitwy. Koloidalna masc rozgrzala zranione miejsce, a wilgotne szmaty okazaly sie niezwykle orzezwiajace. Przy akompaniamecie rykow widziadla, opadl zrezygnowany na ziemie, rejestrujac katem oka ostatni obraz tej nocy. Wylonil sie niczym lewiatan z fal przescieradla, caly zlany potem. Kobieta, pulchna jak eldorado przytulila sie do niego, mruczac jakas historie o slodyczach, ktore pachnialo epitafium dnia poprzedniego. Probowal wstac, ale potworny bol lewej nogi zlamal go w polowie i wyladowal na lozku, ciezko dyszac plucami zmatowialymi od nadmiaru dymu. Niespodziewanie usmiechnal sie do siebie, lewa reka po omacku szukajac nie dokonczonego piwa na szafce. Jeszcze wczoraj tam bylo.”

Ten drobny poradnik, przygotowany przez moja skromna osobe i Diabla, ma na celu wypromowac grupe klimatyczna siersiuchow, obalic kilka mitow, ktore sa propagowane wsrod innych podgrup oraz przede wszystkich, zachecic niektorych z was do zabawy z wlochatymi dziecmi nocy. Wiem, ze pojawilo sie kilka pytan odnosnie Likantropii ostatnio i chcielismy troche pomoc tym, ktorzy sa nowi, albo nie wszystko wiedza. Milej lektury!

ODGRYWANIE WILKOLAKA:

Odgrywanie wilkolaka nie jest rzecza prosta. Podstawowym mitem zasianym wsrod graczy jest mit wilkolaka – bestii, bezmyslnej istoty przepelnionej szalem, czy rzadza krwii (generalnie mowimy o wilczym stadzie odgrywanym przez graczy posiadajacych umiejetnosc Likantropii). Jak wyjasnie w akapicie o stadzie, nie istnieje nic takiego jak wilkolak-bestia i kazdy z nas, w mniejszym lub wiekszym stopniu, przejawia zachowania ludzkie. Porownac mozna wilkolaka do jak najbardziej rozumnej istoty, ktorej poczynania kierowane sa przez game wrodzonych instynktow i zachowan. W zaleznosci od wilkolaka oraz jego funkcji w stadzie, na swojej drodze spotkac mozna ogromne wilkolaki, dla ktorych wyzwaniem nocy jest polowanie na coraz silniejsze zwierzeta – udowadnianie sobie, ze moge, ze jestem w stanie. Mozna spotkac tez bardziej spokojnych wilkolakow, ktore, o zgrozo!, oddaja sie kontemplacji gwiazd, ukladania konstelacji, czy tez wychwalania swoim spiewnym glosem atrybutow Luny i Gaverina.

Odgrywanie wilkolaka zatem nie jest rzecza prosta – wszystko to element rownowagi. Nic nie stoi na przeszkodzie odgrywania bardziej zwierzecej postaci wilkolaka, dla ktorego fundamentem jest zachowanie wilka, a do porozumiewania sie uzywa wyrafinowanych form emotow, min, grymasow itd., zas kto inny odnajdzie sie odgrywajac wilkolaka bardziej ‘uczlowieczonego’, pelnego mozliwosci lingwistycznych (tak – wilkolaki mowia, a wilcza starszyzna wprawnie posluguje sie nawet jezykiem wampirow, a fakt ten wynika z historycznych paktow zawartych pomiedzy dziecmi nocy), a takze na tyle umyslowo sprawnego, coby utrwalic na papierze mogl kilka twierdzen naukowych o obrocie sfer i cial na ksiezycowym niebie. I choc rozstrzal jest duzy – ostatecznie weryfikuje sie koncepcje podczas pobytu wsrod stada, otrzymujac swoja role w tym malym swiatku siersciuchow.

STADO:

Aktualnie, wilkolaki tworza jedna grupe – stado, ktore jest zbiorem wszystkich grajacych likantropow. Nie zawsze tak bylo, a Ci ktorzy beda chcieli zglebiac historie i tajemnice zmiennoksztaltnych, doszukac sie moga lat wielkiej schizmy, kiedy stado podzielone zostalo na dwie walczace ze soba watahy.
Stado to skomplikowana struktura, ktora przejawia w sobie elementy zorganizowania tak plemiennego, jak czysto zwierzecego, polegajacego na gamie emocji, gestow i instynktow. Kazdy w stadzie ma swoja wlasna funkcje, choc wyroznia sie chocby samca alfa, osobnika najsilniejszego, ktory ma decydujacy glos w starciach wewnatrz stada czy wilczego szamana, ktory zajmuje sie duchowa jego strona. W stadzie obowiazuje pelna hierarchia, ktora takie strony stawia jak jednostka alfy, czy szamana na jej szczycie, zas szczeniat na dolnych jej szczeblach. Z drugiej jednak strony, stado to wspolnota, ktora pielegnuje kazdy, nawet najmniejszy jego element.
Szczenieta, przyjmowane do stada, moga liczyc na wikt i opieke ze strony starszyzny. Zazwyczaj przydzielane sa do swoich nauczycieli, ktorzy ucza ich historii oraz zachowania podczas wyszczegolnionych rytualow.
Dla wilkolakow bardzo wazny jest element duchowy, tym bardziej, ze wspomniany rozlam wyodrebnil dwie grupy religijne, tworzace dwie szale wielkiej wagi, ktora wilkolaki za wszelka cene maja i chca utrzymac. Luna reprezentuje to, co w wilkach bardziej ludzkie, reprezentujace Madrosc i Spryt. Droga Luny podazaja wilczy artysci, wyjacy swoja arie do blasku ksiezyca przy akompaniamecie bebnow oraz piszczalek. Luna to oznaka ciepla i zrozumienia, a takze swego rodzaju transcendentnych, spirytualnych wartosci. Droga Gaverina, wilczego Praojca, to droga poswiecenia i krwi, reprezentujaca Sile i Oddanie. To przede wszystkim droga braterstwa, a takze akceptacji oraz oddania sie bez tchu temu, co nam dane, co czujemy w sobie, najczesciej podazana przez lowcow i tropicieli. Droga Praojca jest uslana cierniami, ktore kaze pamietac wilkolakom o tym, co bylo, zas Droga Luny, uslana platkami dzikiej rozy, przypomina o tym, co bedzie. Kazdy z wilkolakow trzyma w sobie ten podzial i nie pozwala do zachwiania rownowagi pomiedzy tymi dopelniajacymi sie silami.

O PODANIU SŁÓW KILKA:

Jezeli chcesz liczyc na sukcesywne rozpatrzenie podania, pomozemy Ci! Trzymaj sie wytyczonych podpunkow i w formie opowiadania przedstaw wizje swojego wilkolaka.

  • imie i nazwisko postaci
  • wilcze imie oraz jego geneza
  • koncepcja wilkolaka
  • historia
  • dlaczego likantropia?

W podaniu musi byc ujety nie tylko ogolny wizerunek Ciebie, odgrywajacego wilkolaka – moze byc to w postaci scenki rodzajowej czy rozwinietego opisu. Chcemy znac to, jak wyborazasz sobie swoja pozycje oraz role w stadzie, a w samej koncepcji zalacz cele twojej postaci jako zmiennoksztaltnego, jej pragnienia oraz leki. Wyobraz sobie, ze podanie to naprawde rozwiniete pole ‘koncepcja’ przy twoim pasku postaci. Jak widac, jedyne, co ogranicza to wlasna wyobraznia, a wilkolaki maja na tyle zywa strukture i forme, ze zdecydowanie mozna jakos wpasowac swoj ideal siersciucha.
Warto szukac nas w grze, jestesmy NAPRAWDE skorzy do tego, zeby bawic sie w RPG, a odpowiednio rozegrane spotkanie moze nauczyc o wiele wiecej niz tysiace slow i pytan.

Kilka ostatnich rad w pigulce:

  1. Podanie z masa bledow ortograficznych ma male szanse na cieple przyjecie.
  2. Wilkolakiem moze zostac gracz PvP, jednak wiaze sie to z zerwaniem wszelkich kontaktow z grupami PvP, bowiem nie nalezymy do zadnej walczacej frakcji.
  3. Nie nalezy nastawiac sie na niewiadomo jak duza ilosc questow. Linia fabularna wilkolakow w ostatnim czasie jest prowadzona przez nich samych.
  4. Spraw, aby twoj wilkolak nie byl sztampowy. Stawiamy na roznorodnosc i ciekawe koncepcje.
  5. Pamietaj, ze jedna postac moze byc zarazona tylko raz.
  6. Pamietaj, ze samo dostanie wilkolaka jeszcze nic nie znaczy. Prawdziwa weryfikacja nastepuje w grze!

Gracze do których można sie zgłaszać w sprawie kandydatury: zxc, Estel, Nath PW na forum lub e-mail: wilki.podanie@gmail.com

W razie jakichkolwiek pytań należy kontaktować się z aktualnie grającymi przedstawicielami stada lub ze scenarzystami.