Prastary Zywiec

Zaczęty przez Gofer, 2006 01 18, 21:21:50

Poprzedni wątek - Następny wątek

Gofer

Pokrazony w snie od eonow, przebudzil sie slyszac krzyki swych braci... wezwal straznikow, wezwal las... oni chcieli sie bronic...
życie za krótkie aby się denerwować innymi, po za tym jak się denerwujesz, to Ci się ręcę trzęsą, oddech masz urywany i muszka ze szczerbinką gorzej współgra

jestem przyjaznym GM-em - powiedziałem i rzuciłem 150 graczy na pożarcie Panu Smoków - najadł się
@Aqe " bo kobieta to tez czlowiek"

UnknOwn

Nie bralem udzialu w przygodzie jednak bylem chyba zalogowany w trakcie jej trwania - moja mini sugestia to by komunikaty dotyczace danego questa jak ruszajce sie korzenie rzucac tylko na obreb osob ktore biora w quescie udzial (chyba .say na niewidzialna postac GMa) zolte napisy sa widoczne na calym serwerze, ja i kilka innych osob reagowala na nie a chyba nie byly one przeznaczone na calosc serwera, chyba ze sie myle to przepraszam :]

Gofer

życie za krótkie aby się denerwować innymi, po za tym jak się denerwujesz, to Ci się ręcę trzęsą, oddech masz urywany i muszka ze szczerbinką gorzej współgra

jestem przyjaznym GM-em - powiedziałem i rzuciłem 150 graczy na pożarcie Panu Smoków - najadł się
@Aqe " bo kobieta to tez czlowiek"

Shunt

Offtopic: Fajna nazwa questa. Myślały kto, że to specjalnie dla BP. ;)

Alvor_Lucard

*Mlask Mlask* Zastanawiasz się jak ciesze ryja kiedy płaczesz mi na PW o PK? - popatrz na Awatar :)

dejw

Niebo stawało się coraz ciemniejsze...

Po ziemi rozchodziły sie drgania, identyczne jak podczas upadku ściętego drzewa...

W miare zbliżania się do wyspy drgania stawały sie coraz silniejsze i częstsze.

"to musi być tu..." - Stwierdził jeden z Entów - "...to musi być On, Ten dzięki któremu istniejemy..."

"ale jak tam się dostaniemy?" - spytał się drugi, młodszy, jeśli można tak powiedzieć o stworzeniach niepodatnych na czas

"pomyśl..." - odpowiedział starszy.

Drzewce powoli zmierzaly do krawedzi lądu. Gdy już znaleźli się na brzegu przystąpili do drogi. Z każdym krokiem w głąb wody zanurzaly sie coraz bardziej, az w koncu schowały się, pod powierzchnia wody, ecalkowicie.
Po krotkiej chwili bycia pod woda z pluskiem wynurzyli sie i szli jakby po wodzie.

"a wiec o tym mowiles..." powiedzial malo doswiadczony Ent z ironicznym usmiechem na zdrewnialej twarzy

Po paru minutach mityczne stworzenia dotarly na druga strone morza. Konary zaczely sie skracac i po krotkiej chwili
wygladaly jak przedtem. Wiatr na wyspie wzmagal sie i odrazu slabl i tak w kolko. Straznicy spali, niczego sie nie spodziewali.

"pewnie nie jestesmy tu mile widziani..." - stwierdzil starszy Drzewiec - "wiec uwazaj nich..."

Baeth, bo tak brzmialo imie starszego Enta, mial racje. Odrazu po tych slowach przybiegla wrogo nastawiona armia zakonnikow.
Rzucili sie w ich strone z wyciagnietym orezem przed siebie nie mowiac ani slowa. Zanim ich ostrze dosiegnelo lisci, zakonnik stal jakby wmurowany za sprawa korzeni oplatajacych scisle nogi smoka zakonnika.

"nawet nie wyobrazasz sobie jaki blad bys popelnil gdyby to 'cos' w twej dloni dotknelo mych wiecznie zielonych lisci..." - powiedzial spokojnie Daewyth "nie przyszlismy tu szukac zwady..." - dopowiedział

Nie mowiac nic więcej ruszyl w strone Baeth. Zblizyl sie na znaczna odleglosc, gdy nagle zerwal sie ogromny wiatr, ktory juz nie przestawał wiać. Po wyjsciu zza drzewa Daewyth ujrzal największę i najwyższe drzewo jakie kiedykolwiek widzial.
Stalo ono po srodku drogi. Baeth ukłoniła sie z największym szacunkiem, po chwili Daewyth uczynił to samo. Żywiec obrócił sie w strone braci. Za nim staly cale zastępy elfickich wojownikow i magow gotowych, aby przystapic do ataku.
Zywiec zaczal rozmawiac z Entami w pradawnym jezyku. Wszyscy stali i sie wsluchiwali z mysla, ze zrozumieja chociaz jedno slowo. Nic z tego.

"Ojcze..." - Zwrocila sie Baeth do Zywca - "po dlugich latach, po tylu opowiadaniach o Tobie, w końcu cię spotkalismy..."
"nie sadziliśmy, że dozyjemy tego dnia.." - dodał Daewyth
"boli...straszliwie boli..." - Rozpaczliwym głosem powiedział Żywiec

Jego płacz roznosił się po całej krainie.

"Ojcze.. co tak boli ?!" - Zapytali się
"Boli mnie... to, że moi synowie, a wasi bracia giną z rąk istot śmiertelnych..." - żalił się Pradawny

Liście pradawnego zaczeły opadać na ziemię. Wbił korzenie głębiej aby sięgnąć wód gruntowych i utrzymać sie przy życiu.

"Obudziłem się i natychmiast was wezwałem po to aby zaprzestać tym zdarzeniom... nie przyjmuje do wiadomości odmowy z waszej strony!" - zagroził Najstarszy z najstarszych
"na taką zbrodnię przeciwko nam nie ma wytłumaczenia" - dopowiedział

Daewyth i Baeth zgodnie pokiwali głowami. Po chwili ich korzenie połączyły sie z korzeniami Żywca, aby dodać mu esencji życiowej, jednak to nie pomagało

"ale cóż mamy zrobic, aby stłumić twój ból?" - Zapytał sie Daewyth
"musicie spełnić moją prośbę. Musicie odnaleźć trzy dary, każda z innej pory roku, które pozostawiłem na tym świecie przed swym zaśnięciem" - powiedział
"Pierwsza, liść wiosenny, znajduje się w naszym Świętym Gaju, tam spotkacie druida, który czeka tam na was od wielu lat, Druid natomiast obudzi waszego kolejnego brata, a mojego syna"
"Ojcze, ale my nawet nie wiemy gdzie ten Gaj się znajduje..." - zapytał się zirytowany Daewyth
"ty nie, ale ja wiem..." - Odpowiedział starszy Ent z charakterystycznym dla siebie uśmieszkiem

Atmosfera znacząco się rozluźniła, ale natychmiast spoważniała, gdy pewna Elfka wpadła w szał po spożyciu czarnego grzyba. Szybko rzucila sie na Entów, Wszyscy zaczęli uciekać w popłochu, przed wariatka kręcącą młotem nad głowa.
W ostatniej chwili popisem akrobatycznym wykazał się jeden zakonnik, który skoczył na kobiecine ze swojego wierzchowca i powalił na ziemię. Gdy ta juz leżała w tym samym momencie ciało oplotły korzenie przytwierdzając ją do ziemi, póki nie
opadnie z sił. Zakonnik natomiast zabrał z jej plecaka reszte grzybów. Sytuacja została zaspokojona.

"eh ci śmiertelnicy..." - pokręcił koroną Żywiec
"no nic, wracamy do sedna sprawy..." - dopowiedział
"no i jak tam się dostaniemy, to co dalej robić?" - zapytali sie równocześnie
"a tego to niestety nie moge wam powiedzieć, bo takiej wiedzy nie posiadam. Miejmy nadzieje, że dary wciąż tam są..." - odpowiedział
"z każdą chwilą słabnę coraz bardziej... ruszajcie więc i pośpieszcie się... PROSZĘ!"
CDN.


Mały poślizg czasowy... ;]