Zaakceptuj mą prawde.

Zaczęty przez seo, 2008 12 06, 03:01:27

Poprzedni wątek - Następny wątek

seo

Tułając się zakamarkami byłego miasta elfów Tol en Estel, zmęczony juz pracowitym dniem Nekromanta poczuł przeciwstawną mu energie... energie przeciwna jego strukturze, coś co nadawało początek biologicznemu funkcjonowaniu organizmu - życie, element jakże odwrotny do jego nieumarłej natury....
Skierował się więc w stronę tutejszego banku, otworzył żelazne drzwi a do środka pomieszczenia wpadła nieprzyjemna woń rozkładającego się ciała oraz podmuch zimnego grobowego powietrza. Wszedł pewnie do sali, podniósł łeb lekko ku górze wodząc martwym wzrokiem po zebranych, pijany niziołek na którego nie zwrócił uwagi, miejscowy wieśniak i młodzieniec odziany w szary habit, nekromanta zwróciwszy się w jego stronę podszedł do niego pewnym krokiem spoglądając mu głęboko w oczy.

- czegoś chciał ? - odrzekł zdziwiony oraz zdenerwowany człowiek

*na twarzy nekromanty pojawił się szeroki ironiczny uśmiech*

- osobiście niewiele, lecz mój Pan oczekuje znacznie więcej - wycharczał ochrypłym głosem
- co masz na mysli ?
- podążaj za mną to się dowiesz

Zakapturzona postać spuściła wzrok wpatrując się jakby w przestrzen, stojąc tak przez moment, oddała paskudny uśmiech jak gdyby do samego siebie po czym wyszła z pomieszczenia na zewnątrz...

- za... zaczekaj! powiedz mi... pokaż..... to o czym mówiłeś - wybełkotał wybiegający za Nekromantą człowiek imieniem Macil Asteppe

seo

Juz niedługo mój Panie, nastąpi odezw na Twe wezwania... nie pragnęliśmy Cie zawieść... *złożył dłonie wypowiadając słowa inkantacji"
Minęło kilka chwil jak obie postacie znalazły się w zagonionej krainie, w miejscu które życie juz dawno opuściło. Młodzieniec odczuwał silny niepokój jednak jego wiara umacniała w odwadze.

- duchy natury miejcie mnie w swej opiece - bezskutecznie powtarzał w myślach

Otaczający miejsce umarły las rzucał nienaturalny cień na świątynie wznosząca się nieopodal.

- tędy - wysyczała zakapturzona postać

Dochodząc do pierwszych schodów świątynnych nekromanta oddal pokłon w strone budowli, przykucnął wymawiając niezrozumiałe dla śmiertelnika słowa.

- Przybyłem mój Panie....

Obie postacie kierowały się na sama górę gdzie znajdował się ołtarz...

- dlaczego mnie tu przyprowadziłeś ? - wyjęczał przerażony Macil
- abyś pojął prawdę, poznał nieskończone dobro mego Stwórcy.

Nieumarły wzniósł ku górze swą latarnie która rozbłysła błękitnym światłem oślepiającym śmiertelnika. Nad świątynią zebrały się czarne chmury zsyłające drobne krople deszczu.

- Bluźniercza istoto wyznająca jedynie życie, pomijająca tak ważny element cyklu naszego świata... *energia śmierci zaczęła się kumulować wokół ołtarza* Ja, wierny sługa Netherila daje Ci możliwość oczyszczenia się z grzechów, uklęknij i oddaj hołd, zaakceptuj śmierć a nie tylko życie!
- zostaw mnie ! odejdz! precz! - wykrzykiwała postać bezskutecznie broniąc się przed słowami oprawcy
- bądź gotowy, bądź gotowy na spotkanie z mym Panem, otworzyłem Ci drzwi, Ty zaś jedynie musisz przekroczyć próg by zaznać wiecznego spokoju u Jego boku! - wpatrywał się w oczy swej ofiary oczerniając ją
- nie! nigdy! - powtarzał panicznie trzymając się za głowę

Moc pentagramu uniemożliwiała ofiarze jakikolwiek ruch.

- Przyjmiesz gościne mego Pana! dam Ci tylko jedną szanse, wybór należeć będzie do Ciebie.... zastanów się smiertelniku nad konsekwencją swej decyzji!
-  arghh!! to światło!! przestań!! - wykrzykiwał resztkami sił człowiek
- Padnij na kolana! przyjmij go w swym sercu!
- precz!! nigdy! nie lękam się śmierci! ma dusza należy do lasu! do wielkich duchów mych przod... - były to ostatnie słowa które zdołał wybełkotać przed śmiercią, krew z podciętego gardła rozlała się po ołtarzu płynąc strumieniem w dół schodów.
- Twa dusza już znalazła swe miejsce.... - dodał bez emocji

Nekromanta uklęknął przed martwym ciałem.

-Panie przyjmij tą nędzną ofiarę, niech zasili Twe królestwo... wybacz mu jego grzechy, nieświadomy i oczerniany przez ludzi nie wiedział cóż czyni... niech dany mu będzie wieczny odpoczynek - światło latarni zgasło a jej wnętrze ponownie wypełniła otchłan, postać naciągnęła kaptur na łeb podążając w dół.
- następna Cie przyjmie... obiecuje!

dzięki za zabawę ;)

ethanoll

Cytatdzięki za zabawę ;)  

Ja również dziękuję. Nie ma to jak ciekawy przerywnik podczas nudnego ćwiczenia umiejętności.  :smile:
Oficjalny kanał irc Księstwa Ocllo: #bp