Siostry

Zaczęty przez yacu, 2008 12 22, 18:31:26

Poprzedni wątek - Następny wątek

yacu

Sirca! - cichy pomruk wydobył się z pyska Czarnej. Biały kot odruchowo przylgnął do ziemi.
Widzisz to mięsko pod krzakiem? Zaczyna mi burczeć w brzuchu, biegamy już pół nocy bez jedzenia.
Biała mrugnęła. Mrrr... Ten dzik wygląda smakowicie, ale idziemy z wiatrem, wyczuje nas i będzie po kolacji.
Czarna uśmiechnęła się, o ile pokazanie kłów tak można nazwać i z zadowoleniem pokręciła końcówką ogona. No, no, może będą z niej koty - pomyślała.
Powoli wycofała się i szorując brzuchem po śniegu okrążała dziczyznę od zawietrznej.
Biała oblizywała się nerwowo - chrumkaj sobie świnko, zaraz zobaczymy co masz w środku...
Zrobiło się szaro. Niedługo świt, o tej porze nasze przyszłe jedzonko niewiele widzi.
To najlepsza pora.
Czarna była gotowa do ataku.
Sirca, jak niedoświadczony kociak nie wytrzymała i skoczyła pierwsza ignorując instynkt łowcy.
W paru susach była przy ofierze.

Dzik wyczuł niebezpieczeństwo i rzucił się do ucieczki. Biały kot wygiął się będąc już w locie i pazurami rozorał sierść dzika przewracając go na bok.
Przeraźliwy kwik świni wystraszył ptaki śpiące jeszcze na gałęziach.
Szybko ucichł gdy Czarna zatopiła kły w jego tchawicy.
Paraliżujący uścisk pozbawił ofiarę sił do walki.

Czyszzz... yyy.... su...piaaaaa..aaa??? Wybełkotała coś niewyraźnie nadal trzymając w pysku zdobycz, która ostatecznie jej wypadła na widok siostry tarzającej się z radości w śniegu.
Czarnej opadł ogon z bezsilności. Schowała pazury i łapą wyrżnęła siostrę w pysk.

Kiedy wreszcie nauczysz się polować? Zginiesz z głodu gdy mnie kiedyś zabraknie.
Sirca zgłupiała. Jej żółte, kocie oczy zabłyszczały w pierwszych promieniach słońca.
Pierwszy raz w życiu siostra ją skarciła w ten sposób. Ale Czarna tak szybko jak się złościła, tak samo szybko wracał jej dobry humor.
Rzuciła się w najbliższą zaspę i z cichym warkotem tarzała w śniegu.
Biała z obawą przyglądała się siostrze.

Chodź tu mała! Ten śnieg jest fantastyczny. Mruknęła cicho do białej Siostry nerwowo drepczącej w miejscu.
Ot, głupie koty - pomyślał kruk siedzący nieopodal na gałęzi, z rozdziawionym dziobem spoglądając na sztywniejącego na mrozie dzika.