Syn Cieni

Zaczęty przez Mortimer, 2009 07 01, 16:05:27

Poprzedni wątek - Następny wątek

Mortimer

Rozdzial I

"Powiadaja kaplani: 'na poczatku byla platanina mysli ...', lecz zaden z nich nie dodal iz, juz ona rzucala cien"  - Fragment z ksiazki pt. "Teorie Slugi Cienia"



Slonce z wolna pograzalo sie w morskiej toni, by dzien mogl ustapic miejsca nocy, gdy Jackee Green usiadl za stolem w Aedes Potestatis - Wiezy Mocy. Zamknal fiolkowe oczy, by otworzyc te o barwie szarosci. Skupil skape ilosci mocy Raydila w sobie, napial kazdy miesien ciala i poczal cwiczyc niesamowita sztuke "zlewania" sie z cieniem, stawania sie niemal jednoscia z jego materia. Cieszyla go mysl, iz lada dzien bedzie Arcymistrzem owej sztuki. Gdzies w dali slychac bylo dziki skrzek Harpii, pohukiwanie sowy, ktora wlasnie otwarla slepia lowcy by o zmierzchu zaczac polowanie. Znacznie blizej z kolei fale morza odbijaly sie o niskie wybrzeze, z wolna i cierpliwie pozerajac lad. Z zadumy i stanu niezwyklego skupienia wyrwal Jackeego nagly podmoch wiatru, otwarl on okiennice z taka sia, ze zawiasy zakrzypialy glosno. Wtargnal do pomieszczenia niczym nieproszony gosc. Oliwna lampa zgasla, plomienie trzech swiec w stojacym pod sciana swieczniku przestaly istniec w jednym, krotkim momencie - jak gasnie zywot lani schwytanej przez lesna bestie Daywadosa. Wokol niziolka zapanowal cudowny mrok. Bylo w tym naglym podmuchu powietrza cos niezwyklego, jakby szepty wydobywajace sie z tysiecy ust w jednej chwili, szepty tak ciche jak cichym jest niemy krzyk. Arcymag Cienia znal doskonale owe glosy, kochal je, pragnal ich, cialo jego poczelo drzec, oczy rozblysly jeszcze ciemniej, w sercu zapanowal ten fantastyczny niepokoj, ktory towarzyszy slepcowi, ktory ma przejrzec, badz widzacemu, ktory pragnie dostrzec noc ... Uslyszal je:
- Synu Cieni ... - rozleglo sie wokol i wewnatrz niziolka - pragnales widziec ... - napiely sie miesnie jego ciala, krew zaczela plynac szybciej, zyly poczely pulsowac - chodz za mna, tam gdzie ujrzysz Pana ... - Jackee odwrocil glowke.
Za niziolkiem stala Istota Cieni, to samo stworzenie, ktore przed zgola miesiacem pojawilo sie na oltarzu ku czci Raydila przed Aedes Potestatis. Opadly powieki niziolczego arcymaga, jak opada kurtyna spektaklu zwanego zyciem. Pierwsze ruszyly mysli, pognaly gdzies naprzod z olbrzymia predkoscia, ku jakiemus celowi oddalonemu o tysiace mil. W pogon za myslami udalo sie cialo, zdalo sie, iz rozciagniete miedzy miejscem gdzie stal przed chwila, a miejscem docelowym za chwile rozerwane bedzie na strzepy, przez przestrzen, a raczej jej zalamanie. Ale tak sie nie stalo. Czujac, iz stoi na twardej powierzchni, caly i zdrowy odetchnal z ulga, tylko po to by otwarlszy oczy nabrac powietrza w pluca i trzymac dlugo, dluzej niz kiedykolwiek. Pomieszczenie bylo niewielkie, otulone noca zewszad, nieprzeniknionym mrokiem objete. Po srodku sali kamien. Jesli istnieje czern we wrzechswiecie, to kolor owego obelisku byl jej matka i ojcem. Niziolek nie potrafil mowic, cisza wokol zdawala sie byc tak bardzo "na miejscu", iz nie smial jej zaklocic. Nie zdolal chocby kroku jednego uczynic, by nie rozproszyc mozaiki fantastycznych ksztaltow, jaka tworzyly cienie, niezwykle geste, nienaturalnie "glebokie". Materia owych jakby krzyczala bezglosnie, w ten sam sposob, w ktory niemowle po opuszczeniu lona matki pragnie oznajmic, iz wlasnie na swiat przyszlo nowe zycie ! Podobienstwo do "poczatku" wkrotce mialo okazac sie bardzo trafnym ...
- Oto jest miejsce ... - rozbrzmialy glosy, nabierajac mocy szeptu nieskonczonego, sciany odbily owe slowa. Cisza je chlonela - pierwiastek, poczatek ...  - Green poczal drzec, euforia graniczaca ze stanem doskonalym stala sie udzialem malej istoty - podejdz do kamienia ... - Jackee uczynil jak mu nakazano, stapal wolno, deliktanie stawiajac kroki, zdawac by sie moglo, iz nie dotykal powierzchni posadzki. Cienie wokol gestanialy, zbieraly sie w katach pomieszczenia. Bez powiek, bez oczu, obserwowaly - czy teraz wierzysz Synu Pierworodny Cieni ?
- Tak ... - wyszeptal maluch.
W pewnym momecie rozlegl sie szum wokol. Szepty jedne poczely zagluszac inne, sciany  poruszaly sie, uwypuklaly, falowaly. Lamiac wszelkie prawa fizyki ... A moze wcale ich nie lamaly, moze fizyka nie istniala tutaj, poza czasem. Wrzask ciszy poczal sie nasilac, Arcymag Cieni zatkal uszy, moc bowiem owych odglosow byla nie do zniesienia. To co dzialo sie zarowno wokol, jak i wewnatrz - w sercu niziolka musialo byc klotnia. Krzykiem dwoch stron, jednego bytu. Niepokoj i lek go ogarnal. Zwatpienie i setki pytan, bez odpowiedzi, ktore przerwal "glos":  
- Znajdz Kaplanke Pana ... - syk, nie szept przeszyl dusze niziolka, pelen gniewu i zawodu - tylko ona odczyta Kamien Poczatku ... Idz juz ...
I odszedl Jackee Green, niziolek, Arcymag Cienia, istota tak marna wobec tego, czego byla czescia, jak marna zdaje sie byc kropla deszczu opadajaca na wzburzone wody oceanu. Odszedl z glowa pelna pytan, watpliwosci i sercem pelnym ... wiary.

cdn.

swego rodzaju apel (jak zwal tak zwal  :razz: ):
Ludu pracujacy Miast Sosarii, Ja Jackee Green apeluje do tych, ktorym cienie, Raydil i rzecz jasna "znajdywanie" cudzej wlasnosci w nieodpowiednim czasie i miejscu nie jest obce, wiedzcie, ze Rudus jak i garstka czynnie grajacych zlodziejaszkow JEST i DZIALA, zapraszamy zatem !!! Odnajdz, posluchaj szeptow w mroku, oddaj serce i dusze Panu Cieni, znajdziesz przy Nim DOSKONALA ZABAWE (Rudy gwarantuje owa  :mrgreen: ) pokazmy swiatu ze nie pieniadze i pvp rzadzi swiatem Sosarii a klimat na najwyzszym poziomie !!

Sul

Cytat: "Mortimer"Rozdzial I

[..]

[..] rzecz jasna "znajdywanie" cudzej wlasnosci w nieodpowiednim czasie i miejscu nie jest obce,[..] pokazmy swiatu ze nie pieniadze i pvp rzadzi swiatem Sosarii a klimat na najwyzszym poziomie !!

To dlaczego kradniecie ? :D

Zyzio

By oddawac potrzebujacym, oczywiscie   :cool:  ... Swietny tekst Mort, chyba slysze jak Sani sie budzi  :wink:
***<Kap^^> kto nie gral w uo ten nie zna zycia***
KANDYDACI NA DROWA:
http://dm-uo.pl/forum/index.php/topic,18495.msg306994.html

Rudus

Sul - dla rownowagi swiata! :D
Nie wiedziales ze kazdy zlodziej to komunista & na odwrot ?
Ethanoll o ocllo
Cytathrabstwem jest od kurnika po brzozowy zagajnik, księstwem od sterty gnojówki po grządki z warzywami, a latyfundia od stodoły do jeziorka są dziedziną jego lordowskiej mości.(...)

Avenavo

no ciekaw jestem czy moj Ishen znow przez przypadek wplacze sie w questa :D
Wódkę ciurkiem tak