Wampirzy przywołaniec

Zaczęty przez mekmar, 2009 08 30, 14:17:15

Poprzedni wątek - Następny wątek

mekmar

Późną nocą Mekmar sprawdzał już ostatnie dokumenty, gdy jego uwagę rozproszył dźwięk galopującego rumaka. Po chwili ujrzał Narayana wchodzącego do banku.
-Bracie podejrzane ślady przed miastem- Mekmar oddał dokumenty bankierowi, wzmocnił zaklęciami obronnymi siebie jak i Narayana i ruszyli przed bramy Delucji. Nieopodal magicznej bramy Narayan zsiadł z rumaka, przyklęknął przyglądając się śladom kopyt.
-To te same- rzekł zadowolony po czym w mgnieniu oka dosiadł swojego wierzchowca i razem z magiem ruszyli podjętym tropem.  Już po krótkiej chwili napotkali napotkali swoich przeciwników walka zakończyła się równie szybko jak się zaczęła, wojownik osunął się z konia pod wpływem zaklęć nekromanty a jego towarzysz wycofał się. Narayan z Mekmarem wrócili do twierdzy gdzie czekali na nich Khorm z Torinem.
-Witajcie bracia- To pierwsze słowa jakie padły między Zakonnikami.
Po krótkiej wymianie zdań i dłuższej chwili przygotowań  3 Zakonników dosiadało już smoków a czwarty dzierżył pawęż w dłoni, po chwili do nich dołączyła wiedzma, drużyna była już pełna.
Ich celem była legendarna bestia, która od niedawna zadomowiła się w jaskini cieni. Jednak Narayan wpierw chciał rozruszać kości i udali się na spotkanie z Runicznym zukiem oraz odwiedzili wierze arcymaga. Po kilku lżejszych potyczkach, Khorm wezwał wszystkich do jaskini cieni. Pierw bracia przepędzili wszystkie mieszkające tam istoty i odpowiednio przygotowali się do spotkania z bestią.
Początek walki nie wyglądał na potyczke z legendarną bestią, ta jednak gdy tylko uśpiła czujność gości, którzy odwiedzili jego dom, potężnym uderzeniem wytrąciła pawęż Narayanowi i drugim uderzeniem powaliła go na ziemię, batalia ta toczyła się do białego rana, aż w końcu Wampirzy przywołaniec przewrócił się przed obliczem wojownika a z jego licznych ran krew zaczeła rozpływać się po posadzce lochu cieniów. Ryk konającej bestii był ogłuszający było go słychać nawet daleko przed grotą prowadzącą do lochu. Gdy głos potwora umilkł w jaskini panowałą grobowa cisza która przerwał śmiech wiedźmy.
-W końcu - powiedziała zachrypniętym głosem czarownica.
Narayan zmęczony trudami walki oparł pawęż o mur a samemu siadł i oparł się o niego. Magowie zabrali co było cennego z leża Wampirzego przywołańca i wrócili do rannego wojownika.  
Wracając zobaczyli Narayana, który sprawnie nożem  wycinał głowę bestii i robił z niej trofeum, na koniec wykonał podpis na trofeum które właśnie skończył.
-Piękna robota- powiedział krasnolud do wojownika po czym teleportował się do miasta i wezwał całą drużynę do Jhelom, gdzie mieszkańcy i kupcy w mieście  podziwiali ranną i zmęczoną drużynę , jednak ich uwagę najbardziej przykuwało trofeum, które Narayan trzymał na ramieniu przechodząc przez bramę Khorma. Zaczynało już świtać a my dopiero udaliśmy się na odpoczynek. Następnego dnia wieść o śmierci bestii obiegła już całą Sosarię.