Strzygi

Zaczęty przez wiedzmin, 2006 03 07, 22:17:12

Poprzedni wątek - Następny wątek

wiedzmin

.....................*cos wzywa Cie do Vasper*- uslyszal szept niesiony przez wiatr,
niezwlekawszy udal sie do owego miasta
przekroczywszy jego granice napotkal straznika ktory powiedzial ze jest pilnie poszukiwany przez pewna osobe i zeby niezwlocznie udal sie do swiatyni w Vesper. Niezwlekajac udal sie do swiatyni. Tam spotkal kobiete, ktory byla strasznie przestraszona i ledwo co pozyskal od niej informacje. Wiedzial iz madzie mia do czynienia z czyms bardzo silnym.
Nagle do glowy przyszal mu niedawna historia ktora sie wydazyla. Otoz przebywajac w karczmie w moonglow napotkal pewna zmartwiona matke ktora rozwniez byla rozpaczona. Gdyz jej corke w nocy nawiedzila strzyga i ja ugryzla. Ta strzyga przebywala na pobliskim cmentarzu. Gdy wydala ona ostatni okrzyk konania udal sie do matki a nastepnie po naszyjnik dla corki. Po dostarczeniu naszyjnika ktory stworzyl Szaman lowcow wlozyl corce na szyje i cala klatwa i opetanie minelo.
Takze wspominajac ostatnia przygode majac pewne doswiadczenie zabral zeczy ktore mogly by sie przydac w pokonaniu strzygi.
Gdy wkroczyl na cmentarz Vesper napotkal tylko szkielety i mumie. Postanowil zejsc do krypty. Tam rowniez napotkal szkielety.
Lecz gdy wyszedl z drugiej strony lochow w zaginionych ziemiach ujrzal w oddali cos czego sie spodziewal byla to kolejna strzyga, lecz ta wydawala sie na starsza.
Wypij mikstury chwycil mocno orez i kreslac znak Aard ruszyl na bestie. Strzyga wydala sie godnym przeciwnikiem potrafila nawet przyzwac demona z piekla rodem. Ale po dlugiej i wyczerpujacej walce odeslal zarowno strzyge jak i demona tam z kad przybyli. Jednak Strzyka wydajac ostatni okrzyk smierci wypowiedziala slowa
* Jestem tylko jedna ze slug tworcy ktory mnie przyzwal na ten swiat*
Czujac obrazenia od walki pomyslal ze przyda mu sie chwila odpoczynku. Udal sie wiec posmiesznie aby dostarczyc dobra wiadomosc tej kobiecie. Jednak jej nie zastal. Otrzymal od niej list od poslanca ktorego tresc mowila o innym terminie spotkania..................

mader

Nie wiedziec czemu wierzchowiec skierowal swe kroki w strone Jhelom.
Jezdziec zmeczony droga przysypiajac na siodle nie zorientowal sie ze zmierza w innym kierunku niz planowal. Szczek otwieranych bram miasta zbudzil woja wprawiajac go w zdziwienie. Rumak poslusznie stanal przed wejsciem do karczmy w Jhelom.
- Hmmmm... Co u licha- powiedzial cicho-ehh..zreszta miejsce na spoczynek dobre jak kazde inne.
Siadajac za stolem katem oka zauwazyl jakiegos jegomoscia pijacego w samotnosci i Nip piekna elfke ze Skara krecaca sie nieopodal.
-Czyzby to przypadek, ze mnie tu przywiodlo?-pomyslal-Nip tak jak ja stara sie wiedzminem zostac.
Drzwi karczmy otworzyly sie z hukiem .Stanal w nich slusznej postury, brodacz dzierzac w dloni ogromne toporzysko.
-Wyscie to ucznie Szamana?!-zawolal ogarniajac sale blednym wzrokiem.
-Ja uczniem - rzekl pijacy dotad jegomosc zrywajac sie na rowne nogi-zwa mnie Van.
- My takze -zawtorowala elfka wskazujac na dopiero co przybylego woja.
- To Mad , a ja Nip- dodala.
- Siadnijcie szybko w kupie bom wiadomosc mam niewesola.Jam Lowca, Szaman ugryzion lezy chory!!! Strzyga sekutnica w zemscie na szamana dybala. Czasu trzy ksiezyce aby strzygowy jad pohamowac tylko!! Inaczej przyjdzie nam kosci jego grzebac!!
-Coz nam czynic?-pytali jeden przez drugiego.
-Wyjscie jedno jest tylko, usiekac sekutnice-zakrzyknal brodacz wbijajac z rozmachem topor w lawe -i uroki odczynic co by rownowage przywrocic.
-Gdzie to cholerstwo siedzi?!- spytal Mad.
-Strzyga upatrzyla sobie cmentarzyska wszelakiego rodzaju, ale zawzdy groby wladcow sobie chwali.Tam wam trza szukac i pamietowywac ze trzy ksiezyce ino wam zostaly-wrzasnal Lowca wybiegajac z karczmy.




mader

...... Tak jak rzekl Lowca.Pierwsza strzyge znalezli na cmentarzu elfow. Walka byla krotka ale zacieta.Przewracajac cialo martwej strzygi natrafili na list tej oto tresci:
"Gwiezdna , Trujaca i Krwista czaszke od lewej swej dloni do prawej umiescisz gdy twarza na zachod zwrocony strzygi wywolywac bedziesz. Kazda imieniem nazwij strzyga , a uczyn to poprzez wolanie ' tys strzyga po wsze czasy' nim kazda z czaszek na oltarzu polozysz, nastepnie pioro i mape poloz wokol siebie , a rodzicow stworzysz z nich i oni zapelnia strzygami jestestwa cmentarzy i ruin. Odwolac urok wspak nalezy. Strzygi czaszek ukruj, aby nikt uczynic tego w Nujhelm nie zdolal i zamyslow nie pokrzyzowal"

...zerkajac w skrawek papieru Mad drzaca reka zaczal ukladac przedmioty. Driam i Van uwaznie przygladali sie czynionym postepom. Gdy ostatnia czaszka spoczela na ziemi cmentarza w Jhelom powietrze zawirowalo a magiczna energia eksplodowala tworzac koscianego straznika.
-Co do diaska?-wyrwalo sie z gardla nieprzygotowanych na taka sytuacje wojow.
Szczek dobywanego oreza i okrzykow bojowych wyrwal Vana z oslupienia. Szybko uporali sie z nieproszonym gosciem powtornie przystepujac do ceremonialu.
-Cos nie tak, cos nie tak- powtarzal w kolko Mad studiujac po raz wtory zapisana kartke.
-No , no tylko teraz sie nie pomyl-uslyszal za plecami.
Skierowal twarz na wschod i na ziemi spoczela mapa nastepnie pioro i kazda z trzech czaszek wydartych strzygom.Powietrze znow zawirowalo , uslyszeli tchnienie wiatru i jakby slowa *dopelnilo sie*. Z mapy uniosk sie slup ognia i wszystko ucichlo........





Gofer

szum nietoperzych skrzydel dal znac Jemu ze zle sie dzieje... nie mogl jednak przewac eksperymentu... byl wazniejszy niz jego ostatnie dzielo... niz strzygi...
życie za krótkie aby się denerwować innymi, po za tym jak się denerwujesz, to Ci się ręcę trzęsą, oddech masz urywany i muszka ze szczerbinką gorzej współgra

jestem przyjaznym GM-em - powiedziałem i rzuciłem 150 graczy na pożarcie Panu Smoków - najadł się
@Aqe " bo kobieta to tez czlowiek"

wiedzmin

......na mapie byla wskazana wyspa znajdujac sie nieopodal. Z cmentarza udali sie nad brzeg tam dolaczyla do nich Nip z rodu elfow. Mad wskazal sternikowi miejsce na mapie i szybko wydal polecenia
*wynurz kotwice sterniku*
*cala naprzod*
wiele czasu nie uplynelo jak sternik wypowiedzial slowa
*dobibilismy do brzegu*
Nieoczekiwanie toczas piane z ust pijac mikstury opuscili poklad statku popedzajac wierzchowce. Przemierzyli cala puszcze owej wyspy az natkneli sie na niego.
Na Wladce plugastwa z ktorymi do tej pory szlo sie im mierzyc. Mad Driam Nip i Van dobyli o oreza i ruszyli na Wladce. Posiadal on piekna srebrzyscie zielona kosciana zbroje. Ruszyli oni bez zastanowienia na wroga lecz nieznacznie przeliczyli swoje mozliwosci. Niebyli przygotowani do konca na taki pojedynek. Wladca okazal sie silny i niektorzy musieli odpoczywac przed kolejnym starciem. Ale wielki zapal sila ducha a przedewszystkim chec szybkiej pomocy choremu Szamanowi sprawila ze Wladca ostatnim jekiem polegl na polane a oni zebrali sie wokol niego i wbili w konajacego swoje oreze wyganiajac go z tego swiata.
Wladca posiadal eliksir ktory jak mieli wielka nadzieje przywroci wpelni zdrowie wielkiemu Przywodcy Wiedzminow.
Po tak krwawej i ciezkiej bitwie a zmierzch juz zapadal i ciezko bylo o tej porze plynac na wyspe szamana, udali sie na spoczynek.
Z samego rana gdy jeszcze srebrzysta rosa pokryla zielen Mad i Van udali sie z eliksirem do szamana. Tam juz na nich czekal Lowca ktory podal eliksir Szamanowi. Niestety ku ich zaskoczeniu Szaman nie wyzdrowial. Lowca bacznie ich przepytal o odprawienie rytualu i dostrzegl maly blad lecz nie konczac powiedzial i latwo mozna go naprawic.
Nalezalo udac sie do siedziby ophidianow i tam odprawic kolejny rytual. Ledwo Lowca skonczyl mowic Mad i Van dosiadajac rumaki popedzili w kierunku ich siedziby. Mad wdarl sie pierwszy za nim wszedl Van i usmiercajac ostatniego Ophidiana weszli na pietro. Tam na srodku sali wyrosl i oltarz na ktorym Van odprawil rytual. Po ktorym donosny Glos Wdarl sie do komnaty
*dopelnilo sie*
Po chwili odpoczynku Mad i Van popedzili w poszukiwaniu Eliksiru Czystej Krwii. Mad odnalazl alchemika ktory sporzadzil wywar a odebrawszy go niezwlocznie udal sie w kierunku wyspy gdzie ................................

mader

Kopniakiem otworzyl drzwi banku Jhelom. To juz trzecie misato ktore odwiedzil Mad w poszukiwaniu alchemika. Omiotl spojrzeniem wnetrze dostrzegajac przy okienku bankiera swego przyjaciela Nico.
-Nico- wykrzyknal-z nieba zes mi spadl.Tys najznamienitrzy alchemistrz w Sosarii.Trza uwazyc eliksir czystej krwi, sprawa to najwyzszej wagi.
-Eliksir powiadasz-podrapal sie w glowe, cos pomamrotal ,wyciagnal swoj mozdziez i po chwili wreczyl fiolke.
-Malo kto moze rownac sie z Toba w tej dziedzinie, jestem twym dluznikiem.
Trzasnely drzwi i tyle go widzieli w Jhelom.

Nieustannie poganial sternika wydajac szybko komendy.Wiedzial, ze czas dziala na jego niekorzysc.  We mgle zamajaczyly brzegi wyspy , a w sercu zagoscila nadzieja. Szybko wyskoczyl ze statku i potykajac sie o korzenie co tchu pognal do siedziby Szamana.
Szaman wyciencziny trucizna ledwo co dawal znaki zycia.Ostatkiem sil wysaczyl eliksir z fiolki.Chwile polezal bez ruchu i powolnie zwlekl sie z loza.
-Hehe znow kostucha byla blisko-wykrzywil szaman usta w grymasie przyponinajacym usmiech- Ale widze ze mozna na was liczyc.Szykujcie sie wasz dzien proby nadchodzi.Przygotowania czyncie, w biale szaty sie zaopatrzcie i zielone zbroje.Badzcie gotowi a ja przybede w jej godzinie.
Mam takze dla was zadanie bo godni jestescie mego zaufania.Wiesci dotarly do mych uszu , Czarny Mag i jego pobratymcy z Otchlani powstali, badzcie wiec moimi oczami i uszami , wiesci dla mnie zbierajcie bom slaby jeszcze.
Po tych slowach umeczony padl na loze i zapadl w leczniczy sen.