Wyprawa po krzyż

Zaczęty przez DzikiHL, 2006 03 13, 20:50:32

Poprzedni wątek - Następny wątek

Siwy6977

Cytat: "Gwail"Chłopaki, to ustalcie wersję między sobą... bo burmistrz Yew niczym Rejtan bronić będzie tego krzyża przed zakusami wszelakimi, czarnych, czerwonych, niebieskich i tych w kropki bordo... Azaliż więc obłęd zmącił jego umysł? Majaczenie jakowe? Czy prywata jeno nim kieruje, pod pozorem yewiańskich tradycji zmyślnie ukryta :)?
Na moje to urok jakowyś rzucon był na umysł burmistrza przez ciemne siły Koronnych :wink: .

Borry

Nie ma co ustalać wersji, bo są one już dawno ustalone (przez mechanikę lub koncepcje gildii/osób). Burmistrz wypowiada się w imieniu miasta, a jest do tego upoważniony przez mieszkańców którzy go wybrali.

Ja wypowiadam się jako Gael, którego przodkowie wypasali kozy (poza Mornami, którzy robili z kozami też inne rzeczy) na tych terenach na dłuugo przed pojawieniem się tam pierwszego niegaela.

Chcecie sobie przenosić symbole waszych bogów ? Proszę bardzo.
Chcecie coś od naszych miejsc kultu ? Szykujcie się na wojnę.

skorzak

Właśnie odkładał ostatnie zrąbane dziś kłody Ohii, gdy do miasta wpadł zwiadowca, jeden z licznych wysłanych w lasy Yew...Zarył konia tuż przed bankiem i począł głośno nawoływać...
- Zbrojni idą...Zbrojni idą na Yew!! – Róg odegrał swą pieśń...trzy przeciągłe zadmięcia przekonały wszystkich, że to nie manewry...
- Ilu ich i kto niech prowadzi? – Zakrzyknął ktoś z tłumu...

Chwile później stał pod ruinami starej twierdzy w pełnym rynsztunku...Starannie dopolerowany topór spływał zieloną cieczą rozlaną na ostrzu...
Nadchodzili...
- Oby jeno spokojnie... - wycedził przez zęby, w ręce zasłoniętej tarczą trzymał mały czarny grzybek...obracał go w palcach z uśmiechem przyglądając się jego blaszkowatemu daszkowi... - Żeby niebyło na upór...

- Nasz ten krzyż, nasz i niczyj inien...mam dokumenta...- darł się jeden z jegomości zakutych w zbroje...
Ten głos zdawał się rozpoznawać, tak rozmawiał z nim niedawno w Yew...Uścisnął mu dłoń...Toć to był Xymox... W łbie mu się poprzewracało czy jak? Mówiłem żeby to spokojnie załatwił...Zacisnął palce na rękojeści topora...Założył hełm na kudłaty łeb, zastąpił on tam wielką skórzaną czapę...Szaman tuż zanim poczoł już szeptać inkantacje przywołującą głazy...Z jakiś jednak powodów trzymał je w ukryciu nad głowami każdego rycerza...Może miał nadzieje, że to się inaczej skończy..

Siedział w banku i rozmyślał...Tego dnia nie polała się krew, bynajmniej nie z jego ręki...
Kiedy oni pojmą, że nie chodzi nam o żadyn krzyż...Jeno o ziemie, nikt nie będzie rozkazywał nam na naszych ziemiach!! To jest WOLNE KSIĘSTWO YEW i oni tu władzy ni mają... A serca tych ludzi dzikie, gdy już je naruszyć...



Tak jak napisałem z innym podejściem, a może...
,,<Lilianna> ale ja cie juz nie lubie" <- i nawzajem wszystkiego najlepszego :*
mae (gm dm 26.10.2011):
"Przeciez to tylko fabula, ktora latwo mozesz olac, skorzak. Nikt ci niczego nie zabiera, nie kaze niczego pla