Na przecięciu szlaków wielu

Zaczęty przez Belegard, 2006 03 24, 11:31:27

Poprzedni wątek - Następny wątek

Belegard

Przez całe życie mym krokom towarzyszy przedziwny stan. Nieustająca pewność czegoś, co powoli lecz konsekwentnie doganiam. Coś co jest fundamentem mojego życia, choć jeszcze się nie wydarzyło.  Nawet w dniach najtrudniejszych, na progu rozpaczy i w obliczu niebezpieczeństw, przypominam sobie o tym odczuciu. O tym, że kiedyś się ono wydarzy. To dodaje mi pewności, z tego czerpię siły na dalszą, nieustanna walkę. Umiłowana praca przypomina mi o drugim zjawisku towarzyszącym mi od zawsze. Jest to przedziwny dźwięk. Jak drewno i metal uderzające o kamień. Miarowy, godny i dostojny. Obwieszczający spokój i.. i coś jeszcze. Znam ten dźwięk, słyszałem go tyle razy. Nie pamiętałem jednak gdzie aż do zeszłego tygodnia. Odwiedziłem Świątynię Araknasela. Moje modły przerwały kroki kapłana i szczęk jego kostura o kamienną posadzkę.

Pękate krople cicho wsiąkały w mech przydrożnego głazu. Ściekały z liści rozłożystego dębu szumiącego tysiącami łez. Siedziałem oparty o pień wiekowego strażnika traktu. Dotyk mokrej kory i pełnej deszczu trawy uspokajał umysł ogarnięty burzą. Woń rozmokłej ziemi odświeżała myśli, a fale chłodnej mżawki orzeźwiały ciało. Walka trwała bez przerwy. Na płomienno-czerwonym ostrzu topora igrał pomarańczowy blask chwilowo zwycięskiego, lecz umierającego słońca. Czepiec skrzył się jak sakwa złotych monet. A ja dalej walczyłem. Coraz bardziej pogrążony w myślach, coraz dalej. Kształt przemknął traktem, jak rozmazana plama. Potem następny, nieuchwytnie szybki. Kasztanowy koń potrząsnął łbem. Pióropusze wodnych pereł zalśniły magią barw. Wśród milionów tylko jedna była naprawdę wyraźna, spowodowała ukłucie w duszy. Złota, ta niezwykła. Pierwszą myślą było wspomnienie dźwięku towarzyszącego mi od zawsze. Jakby drewno, metal i kamień w odwiecznej pieśni kreacji. Zerwałem się na równe nogi zbierając uzbrojenie i chowając narzędzia.
- Zefir, przyjacielu.- Poklepałem konia po grzbiecie. – Możliwe, że kolejny raz ratujesz mi życie.
Ruszyłem do miasta mijany pędzącymi plamami i nieuchwytnymi cieniami. Pełny nadziei ale i lęku.

cdn...

Dal

Bardzo fajny opis, naprawdę przyjemnie się czyta... czekam na cd.
"Ukarzę Cię w imieniu księżyca!" - anonimowy wilkołak