Niespodziewanka

Zaczęty przez Maelui, 2010 10 29, 02:13:24

Poprzedni wątek - Następny wątek

Maelui

Kapłanka przemierzała szybko posępne korytarze Zamku, zwinnie przecisnęła się przez ukryte przejście do Świątyni Krwi. Musiała Mu o czymś opowiedzieć.
Była bardzo przejęta, chyba jak nigdy wcześniej. Nerwowo przygryzała dolną wargę, przebierała palcami po szacie, skubała rękawy.
To było tak niesamowite, że nie mogła się doczekać kiedy On sie o tym dowie.
Minęła zakurzone regały  z książkami zatrzymawszy się przy starej i równie zakurzonej zbroi koloru purpury.
Sięgnęła ręką do ukrytej dźwigni tuż za ozdobną zbroją. Otworzyły się mosiężne drzwi oznaczone tajemnymi runami.
Uderzyła w nią Jego moc prawie zwalając z nóg! Z nocy na noc coraz bardziej rósł w siłę. To dobrze-Pomyślała.
Szybko przebiegła pierwszą komnatę i stanęła naprzeciw strażników. Były to zbroje podobne do tej przy wejściu jednakże te rozstąpiły się przed obliczem Kapłanki Krwi odsłaniając kolejne wrota. Pchnęła je lekko chociaż lekkie nie były. Przebiegła kręty korytarz, pędziła wręcz mijając ołtarz... Tak blisko.
Kolejna fala mocy wstrząsnęła jej ciałem tak że o mało nie  zemdlała jednakże biegła dalej. Tutaj czuła się najbezpieczniej. Chronił ją i wiedziała o tym.
Z każdym krokiem czuła silniejsze spazmy, biegła przez tajemny korytarz jak w transie.
Zwolniła przy wejściu do Grobowca. Opanowała swoje ciało i burzącą się w niej krew.
Weszła do komnaty i zastała porozrzucane księgi.
Zdenerwował się...
W centralnej części komnaty na marmurowym postumencie stał sarkofag. Rzeźba na nim przedstawiała przystojnego mężczyznę o smutnej twarzy.
Usiadła na schodach i odprawiła swój zwyczajowy już rytuał grając dla Niego najpiękniejszą ze swych ballad. Poczuła jego obecność jednakże nie objawił się przed nią. Najwidoczniej nie miał na to ochoty. Nie wiedziała czy chciał ją ukarać czy może podsycić pragnienie jednakże z pewnością miał w tym jakiś cel. Zawsze ma jakiś ukryty cel.
Nie czekając na nic zaczęła opowiadać...
-To było niesamowite Panie!-Mówiła z przejęciem zdawałoby się żę do ścian.-Tak długo czekałam na ten moment wreszcie nadszedł ten czas!
Dzieci nocy ponownie wyruszyły na łowy. Ponownie zagrzmiał tętent naszych wierzchowców na bruku zamku, znów walczyliśmy ramie w ramie!
Znowu byliśmy Twoimi Dziećmi Panie...-zawiesila glos na wspomnienie o trudnym czasie jaki zostal dany immortha. Poczuła gdzieś w dole brzucha przejmujące ciepło.Pocieszał ją.
Uśmiechnęła się i potrząsnęła głową po czym wznowiła opowieść.
-Nie przypuszczaliśmy, że tak to się skończy...ani że w ogole sie coś zacznie! Po prostu poczuliśmy żądze polowania i przywiodła nas ona na Aurin.
Żuka i prastarego licha pominę bo to nie jest interesujące natomiast porwaliśmy się na pteraptusa...


***

Wampirzyca spojrzawszy na Mistycznego Mae'talla z obłąkańczym uśmiechem wbiegła w toczący się już wir walki...
Przepełniona euforią i zapachem świeżej krwi wbiła włócznię w pierś potwora, jednakże ten za nic miał jej ciosy.
Najpotężniejszy z wampirzych wojowników i zarówno władca miasta upiornie się śmiał zadając bestii morderczo szybkie ciosy.
Szalona jak sam kapelusznik Izyda częstowała pteraptusa  magią i ostrymi jak brzytwy ostrzami laski.
Mistyczny Mag także nie pozostawał w tyle i zadziwił wszystkich wprawą z jaką rzucał zaklęcia osłabiające potwora z każdą chwilą.
Bój był naprawdę zacięty dodatkowe emocje sprawiał fakt iż za kilka minut miało wzejść słońce.
Dało się  czuć w powietrzu zdenerwowanie Dzieci Nocy albowiem bestia ciągle miała sporo sił.
Młody wampir o jasnym jak pszenica warkoczu  tańczył z mieczem w dłoni zadając rany silnej bestii
Jednakże poległ po chwili padając tuż obok ciała Kapłanki...
Wskrzeszona wampirzyca dygocząc z wściekłości rzuciła się wprost na nadciągającego ku niej pteraptusa.
Wywinęła się spod jego pazurów skrętem ciała i cięła bestie sztyletem w jedną z jego pokracznych nóg. Tuż przy pachwinie gdzie zwykle stworzenia mają tętnice.
Prześlizgnęła się pod odnózami potwora zostawiając miejsce dla wampirzego wojownika.
Reynar ze spokojem i opanowaniem odbijał ciosy pteraptusa i zadawał. Robił to bardzo szybko nawet jak na wampira. Cios,tarcza,cios tarcza. Widać że bestia nie robi na nim wrażenia. Dokładnie wiedział kiedy zrobić unik a kiedy uderzyć. Coraz bardziej poraniona bestia wciąż nie dawała jednak chwili wytchnienia dla swych oprawców.Jej ryki niosły się echem po ciasnych korytarzach lochu. Były pełne bólu i wściekłości. Wciąż walczyła.
Szalona Izyda wywinęła syczącego młyńca swoją bronią odcinając jedną z pazurzych łap. Potwór ryknął przeraźliwie i rzucił się na nią rozśwcieczony.
Rączy jednorożec jednak uskoczył a potwór nadział się wprost na miecz Esanthiela. Mignął złoty warkocz wojownika i bestia została pozbawiona części pyska. To jednak nie sprawiło żę została bezbronna gdyż po chwili mlody wojownik upadł na zakrwawioną posadzkę lochu.
Bestia wydawszy z siebie ryk rzucila się ponownie na władce zamku w tym momencie kapłanka i szalona wampirzyca z odległosci dwóch kroków cięły szybko ciało pteraptusa. Wszędzie tryskała krew, na ściany,posadzke ich ręce i szaty. Izyda syknęła upiornie i zlizała posoke z dłoni. Coś jakby w niej pękło.
Oczy jej zwykle czarne rozbłysły dzikim jasnym blaskiem, usta wykrzywił makabryczny uśmiech ukazujący długie białe kły.
-Moc mu się kończy!- Krzyknął Mistyczny Mae'tall zsiadając z ognistego rumaka i przekrzykując odgłosy walki rozkazał wierzchowcowi przystąpić do ataku.
Rumak błyskawicznie dopadł pteraptusa, uderzał kopytami, z jego nozdrzy buchał siarczysty dym a z pyska języki ognia parzące ciało osłabionej już bestii.
Po chwili wszyscy jak jeden mąż wykonali ostatni cios...Równocześnie w cielsku potwora zatopiła się włocznie kapłanki,widły wojenne wampirzego wojownika i ostrze szalonej Izydy. Pteraptus poległ a Dzieci Nocy wydały z siebie upiorny śmiech który poniósł się echem po ziemiach Aurin.

***
Kapłanka spała tuląc się do marmurowej rzeźby sarkofagu. Jej delikatne palce dotykały smukłych palców posągu. Twarz miała wtuloną w zimne ramie marmurowego mężczyzny. Śniła piękne sny.
Uśmiechnęła się gdy już nie posąg objął ją ramieniem.