Dzień z życia wiedźmy.

Zaczęty przez Chire, 2010 10 14, 23:26:21

Poprzedni wątek - Następny wątek

Chire

 Dzień zaczął się niby normalnie. Pomijając to, że Moyra obudziła się znaczenie wcześniej niż chciała i że brakło w spiżarni suszonych pająków, które tak uwielbiała, niczym innym nie różnił się od poprzednich. Leniwie podrapała się po głowie, co było nie lada wyczynem, jako że jej włosy były niesamowicie splątane i pokryte pajęczynami (a Sathariel mówiła chyba z tysiąc razy, żeby nie spac z pająkami). Ziewnęła ogromnie i podniosła swe szanowne cztery litery. Przejrzała się w zabrudzonym lustrze i stwierdziła, że przez noc nic a nic w jej wyglądzie się nie zmieniło. Jej twarz wciąż przypominała bardziej trupią czaszkę, a oczy nie świeciły żadnym blaskiem. Skupiła się jednakże przez chwilkę, zamknęła oczy a wokół niej zaczęła wirowac, niewielka smuga czarnego dymu. Następnie wiedźma otwarła oczy i w lustrze ujrzała zgrabną kobietę, o pięknych ciemno-szarych włosach i czarnych niczym heban oczach, w których pojawił się wspaniały blask. Uśmiechnęła się zadziornie, po czym odwróciła na pięcie, by udac się w kierunku spiżarni. Westchnęła głośno i leniwie:
- Znów wyżarli wszystkie dobre rzeczy. Nawet porządnego śniadania zjeść nie można.
Lamia zaczęła grzebac w półkach i szafkach wyciągając pojedyncze składniki:
- Zrobimy w takim razie nieco gulaszu ze skrzydełek nietoperza i oczów beholdera, a do tego czerstwy chleb z grzybami.- Zamlaskała radośnie, nabierając apetytu.
Po obfitym śniadaniu, postanowiła wybrac się na jakieś polowanie. Wszak musiała uzupełnic zapas suszonych pająków. Ubrała swą bagienną zbroję, nałożyła pożółkłe szpony i wsiadła na swego piekielnego koszmara Hamistagana. Spięła jego boki i ruszyła szybkim galopem w las.
Bardzo szybko znalazła pierwsze ofiary, jednak jej wzrok przykuł młody chłopiec, który rąbał drewno nieopodal. Zarechotała demonicznie i złośliwie i pobiegła w jego kierunku. Stanąwszy tuż obok, zeskoczyła zwinnie z wiercha i kołysząc biodrami ruszyła do chłopaka. Ten zdawał się udawac, że wiedźmy nie widzi. Moyra oparła się o pobliskie drzewo świdrując wzrokiem drwala.
- No i co? Długo masz zamiar mnie ignorowac?- spytała bezczelnie
- Przynajmniej dopóki sobie nie pójdziesz.- odpowiedział złośliwie.
Lamii się to nie spodobało. Zmrużyła gniewnie oczy.
- Wiesz do kogo się zwracasz chłystku?- pytanie wypadło z jej ust niczym jad. Młodzieniec ukazał nieco pokory bo opuścił nieco głowę i zaróżowił się nieznacznie.
- Nie wygladasz mi na zwykłą kobietę. Jednak nie lubię jak ktoś przeszkadza mi w pracy- odpowiedział odważnie.
- Cóż. Nie zawsze możesz dostac to o chcesz. Miałeś po prostu pecha, że na Ciebie trafiłam. A teraz z tym pechem musisz jakiś czas wytrzymac- zarechotała okrutnie.
- Albo możesz po prostu stad się wynosic paskudna wiedźmo.- splunął na ziemię chłopak.
Wokół Moyry pojawiła się czarna chmura ciskająca piorunami. Oczy jej stały się czerwone z wściekłości.
- Zapłacisz za swe słowa człeku!- rzekła groźnym nieco niższym głosem.
Włosy jej stały się bardziej szare, z pięknej kobiety zamieniła się powrotem w coś przypominające trupa. Chmura wciąż ciskała piorunami. Lamia wyjęła zieloną, porośnietą grzybami i mchem księge. Wertowała ją chwilę, po czym rzekła:
- Za zniewagę językiem zapłacisz, jąkac się będziesz, swą mowę stracisz. Ludzie zrozumiec nie będą potrafili, Twych słów bełkotliwych, do ostatniej chwili!
Jeden z piorunów uderzył w młodzieńca z taką siłą, że ten padł na kolana. Widac było, że stara się coś powiedziec.
- O.. o.. Co... j..j ..
Wiedźma zaśmiała się okrutnie i podeszła do swego wierchowca. Zwinnie na niego wsiadła i patrząc na młodzieńca z góry rzekła:
- Oto co się otrzymuje za zniewagę wiedźmy. Obyś tego błędu nie popełnił drugi raz. W uśmiechu ukazała rząd całkiem równych zębów.
- Bywaj drwalu!- wykrzyknęła i cwałem popędziła w stronę gęstszego lasu. Jej demoniczny rechot niósł się w powietrzu jeszcze długo.
Cowards die many times before their deaths. The valiant never tastes of death but once..

Do not meddle in the affairs of wizards, for they are subtle and quick to anger..

Maelui

jakie fajne :D

ty tak na poczekaniu ukladasz wierszyki do zaklec? :< chodz rzucimy urok na kogos zeby pryszcze mial :D

Chire

#2
Lui, czasem tak mam :D chętnie się z Tobą pobawię :*
Cowards die many times before their deaths. The valiant never tastes of death but once..

Do not meddle in the affairs of wizards, for they are subtle and quick to anger..

LierO