Tunel Cove

Zaczęty przez Bazyli, 2011 06 06, 03:16:57

Poprzedni wątek - Następny wątek

Bazyli

   Dzien byl sloneczny i dosc pogodny jak na te pore roku. Jesen zabarwila juz liscie na drzewach i powoli zaczely one przykrywac miejscami uliczki Cove. Ptaki spiewaly, ludzie sie klocili... poranek zapowiadal sie dosc zwyczajny.
   Sielanka nie miala jednak trwac wiecznie. W okolicac poludnia z kopalni dalo sie slyszec niesamowity huk i z wnetrza wylecialy tumany pylu. Gornicy wybiegli z wnetrza krztuszac sie i przeklinajac. Kiedy pyl opadl i mozna bylo spokojnie zajrzec do wnetrza, okazalo sie ze osuniecie chodnika odkrylo dawno zapomniane przejscie... Co odwazniejsi chwycili mocniej kilofy i wybrali sie zbadac korytarz. Cale zajscie przyciagnelo uwage wladz miasta ktore zainteresowaly sie wydazeniem i czynnie zaangazowaly sie w akcje. Pierwsi eksploratorzy powedrowali w glab kopalni z kad dalo sie slyszec glosne chrobotanie. Szybko dalo sie odkryc przyczyne dziwnych dzwiekow, i owa przyczyna w jednej chwili zgarnela kilku mniej ostroznych gornikow urzadzajac sobie nie lada uczte. Jasne stalo sie ze nalezy sie jak najszybciej pozbyc problemu ogloszono wiec mobilizacje.
   Wojownicy ubrali sie w zbroje, magowie przeliczyli ziola, bard nastroil lutnie i zaczely sie harce. Nawet gornicy pomagali jak umieli. Walka byla ciezka, zwlaszcza ze w zapylonych korytarzach i waskich przejsciach nie wiele bylo widac... Ogromne odnoza bestii ktora przypominala przerosnietego karalucha co chwile uderzaly o skale powodujac osuniecia stropu. Bestia plula jadem, siekala odnozami i gryzla raz broniacych sie a raz nacierajacych bohaterow. W walkach udzial brali zarowno Covianczycy jak i przedstawiciele sojuszniczych miast.
   Najbardziej w bitwie wslawil sie jednak sam Lord Occlo, postawny (gruby), pelen zapalu (niezdarny) i jakze mezny krasnolud. Potknawszy sie o wlasna brode, wywinal takiego kozla ze przelecial w powietrzu conajmniej poltora metra i wyladowal wprost na chitynowym pancerzu poczwary ktory pekl pod jego ciezarem. Ciezko ranna bestia szybko padla pod ciosami mieczy i kilofow.
   Gornicy wiwatowali a w miescie zapanowal wspanialy nastroj. Gruzy i truchla poczwar zostaly predko uprzatniete a jaskinia sprawdzona i zadeklarowana jako bezpieczna.

   Na samym jej koncu, przez zwalisko skal jeden z obecnych dostrzegl przeblyski swiatla i gornicy doszli do wniosku ze tunel musi prowadzic pod cala gora az do straznicy umieszczonej po drugiej stronie. Podjeto proby przebicia sie przez zwalisko, jednak nie przyniosly one na razie rezultatow. Sprawa powierzona zostala w rece Malkolma, ktory jako najlepszy Inzynier Sosarii, Mechakonstruktor i Wynalazca mial znalezc rozwiazanie.

Korytarz zostal odgrodzony specjalnymi drzwiami z ukrytym mechanizmem otwierajacym

Padla propozycja by kopalnie nazwac "pod brodą krasnoluda" dla upamietnienia bitwy w kopalni, albo przynajmniej zawiesic tablice pamiatkowa z wizerunkiem krasnoluda potykajacego sie o wlasna brode. Czekam na opinie w tej sprawie.

--------------------------

Pieknie dziekuje za dobra zabawe ;] jak ktos ma jakies screeny to fajnie bedzie jak sie podzieli, ja niestety zapomnialem robic.
CytatQuot capita, tot sensus...