Elfia duma

Zaczęty przez Parias, 2012 01 17, 00:03:04

Poprzedni wątek - Następny wątek

Parias

Słońce rzucało swe jasne światło na Yew i okoliczne lasy strudzony podróżą elf przywiązał wierzchowca i skierował się w stronę banku. Często ostoją spoczynku było to miasto po ciężkich walkach w dziczy można było sprzedać tu łupy nabyć potrzebne racje żywnościowe i po uprzednim spoczynku z kąpielą wyruszyć do Dol en nost. Siedząc w banku pożytkując rzeczy w skrzyni obserwował zamieszanie jakie dziś panowało w mieście. Ludzie wpatrywali się w jakieś obrazki i śmiali rzucając komentarze. Elf potrzebował spokoju by odpocząć i się wyciszyć. Uznając, że dzisiejszego dnia tutaj go nie odnajdzie postanowił od razu ruszyć do swojego miasta. Wyszedł na zewnątrz odwiązał konia i szybkim ruchem wskoczył na grzbiet zwierzęcia słysząc obok znajomy mu głos;

- o elf   *rzekła postać*

Erisarius zawrócił konia kierując się do portu na chwile zatrzymując przy postaci odzianej w kościaną zbroje. Spojrzał bo nie rozumiał co miało oznaczać stwierdzenie "o elf". W tym samym momencie w stronę elfa kierowało się wielkie ostrze halabardy. Próbował uniknąć jednak nie mógł odskoczyć siedząc na koniu. Erisarius spadł z konia próbując unikać kolejnych ataków szaleńca. Barbarzyńca zachowywał się jak bezwzględny rabuś i banita. Przez myśl elfa przechodziły tylko "czy aby to na pewno jest władca Yew? Czy to z tą osobą władca Dol en nost podpisywał pakt sojuszu? To stary szaleniec, któremu starość jak widać zaszkodziła i we łbie od grzybów się poprzewracało". Tulkas na oczach ludzi po kilkukrotnym ataku bez słowa na elfa pociął ciała na drobne strzępy zabijając przy tym czarnego rumaka. Władca Yew wypowiedział z nieznanej przyczyny wojnę wszystkim elfom czyniąc ich banitami.
Gdy łaska Iluvatara spłynęła na elfa tchnęła w nim życie by udał się na swe ziemie. Dol en nost elfia duma została raz kolejny splamiona przez słabych i marnych ludzi. Jednak tym razem władca Yew i jego poplecznicy odpowiedzą za swe czyny a elfy nie będą stroniły za szaleńcem.

*klęczał podparty na orężu modląc się jednocześnie zastanawiając czy jeszcze wierzy w to co kiedyś. Czy wierzy w "dobro i łaskę"... Czy stać go będzie by przebaczyć... Przebaczyć ? komu ? Oprawcy muszą odpowiedzieć za swe czyny a nowym przebaczeniem Erisariusa stał się Sejmitar o płonącym ostrzu...*

skorz mam nadzieje, że to nie o moim elfie napisałeś, że się śmiał czy już biedny Tulkas wpadł w paranoje i ma omamy i widzi to co chce zobaczyć? Śmierć żony tej która stała w banku 2 min wcześniej a za jej plecami się z niej śmieli? Tej samej z którą siedziałeś około 6 min później w banku?

skorzak

Gdy dowiedział się o śmierci żony coś w nim pękło... Dzika naturą, którą skrywał tak długo obudziła się ze straszną siłą, nic go nie mogło cieszyć, wszystko denerwowało... Nie liczył ile czarnych grzybów zjadł tego dnia... kolejny kaprawy elf szydzący z karykatury...
- O elf... - zdążył wykrzyknąć nim halabarda w druzgocącym ciosie przecięła tarczę, zbroje i ciało przeciwnika...- ...ty... - zadawał kolejne ciosy a ciała zaczęły wyściełać plac bankowy.
Zniszczył, rozdarł wszystko na strzępy... będzie zabijał póki się nie uspokoi...
Nie tylko pechowy elf zginął tego dnia... Część ginęła przypadkiem, inni celowo... zawsze od czegoś się zaczynało... Elf był szczęściarzem... umarł szybko...
,,<Lilianna> ale ja cie juz nie lubie" <- i nawzajem wszystkiego najlepszego :*
mae (gm dm 26.10.2011):
"Przeciez to tylko fabula, ktora latwo mozesz olac, skorzak. Nikt ci niczego nie zabiera, nie kaze niczego pla

Sysek

Po bardzo długiej podróży elf w końcu dotarł do rodzimego Dolennost. To co tam zobaczył przeszyło jego serce bólem, a ogień Ruthadara rozlał się niczym lawa po całej duszy. Kilka elfów poharatanych w podartych szatach, było opatrywanych przez Kapłana. Nie wyglądało to zbyt dobrze, tysiące myśli przeleciało przez głowę elfa - jakiś atak na Dolennost? - Duath znów grasowali? - Elrohir ponownie zaatakował? - cóż się mogło stać... Czym prędzej ruszył do dowódcy straży, po krótkiej rozmowie dowiedział się że w Yew rozesłano listy gończe za elfami, a szalony edain zwany władcą rozpoczął krwawą rzeź i pogrom elfów w Yew. Co ciekawsze ponoć wtórował mu leśny elf Matt. Jeden z rannych elfów, przekazał Ezadianowi, iż podobno to przez niego jest rzeź, że jakieś pozdrowienia szaleniec wysyła do niego. Coś pękło, świat zawirował, dłoń mocniej zacisnęła się na kosturze. - Rzeź przeze mnie? Tyle czasu mnie nie było w tej krainie a te zwierzęta zabijają z mojego powodu?! Niech będą przeklęci niech Gniew Ruthadara zgniecie tą sektę wierzących w Badb zwierząt! Niech Yew stanie w ogniu! A fałszywi bracia niech zdechną w męczarniach - Ryknął i ruszył na północ.


edit by Sysek: oczywiście od razu zaznaczam, że to moja postać nie ja więc nie miejcie jakiś personalnych uraz do mnie ^^ bo ja za całe zajście do Graczy nie mam a do postaci!
A jutro stało się dzisiaj.