Kampania Czarnych Wilkow

Zaczęty przez skorzak, 2012 10 24, 14:47:22

Poprzedni wątek - Następny wątek

skorzak

Dzień jak codzień, wstać sprawdzić listę mieszkańców, obejść mury dookoła, sprawdzić wiadomości, zacząć ćwiczyć... rutyna...

Siedział wygodnie na swoim ulubionym miejscu w banku Yew rozważając zalety cytrynówki i przyglądając się nieudolnym zalotom brata do niziołczej piękności...
Wszystko umiarokowanie takie same, umiarkowanie spokojne...
Nawet nie zauważył gdy otworzyły się drzwi banku i młody przerażony strażnik ustał obok niego salutując...
- Panie mam wieści - wypowiedział szybko strażnik.
Odwzajemnił leniwie salut...
- Mów więc...

Meldunek był tak nie składny, że Tulkas postanowił sprawdzić sam sytuacje... ktoś zajął wartownie? Pewnie znowu ci z korony... Jakim zdziwieniem jego było gdy w wartowni zauważył nieumarłych strażników... Zachowujących  się niezwykle opryskliwie dopóki nie zauważyli insygni władcy i ostrza halabardy przy własnej szyi.
Po krótkiej chwili przed wartownie wyszedł jak się zdaje rycerz... ubrany na czarno z śmiesznym żelaznym mieczem, który nie był raczej wysokiej jakości...
Rozmowa nie była krótka, aczkolwiek bardzo rzeczowa...
- Odmawiasz więc?
- Odmawiam, dałem słowo Cove, obiecałem pokój... Wpuszczenie was do miasta i walka przeciwko Cove będzie złamaniem przysięgi.
- Zatem zginiecie a Yew spłonie... przystępując do nas nie macie nic do stracenia. Yew jest osłabione...
- Mamy do stracenia bardzo wiele... honor. Jeśli nawet przegramy powstrzymamy wasz marsz na bardzo długo... Yew jest osłabione, ale nadal potrafi się bronić. Kruki rozstrzygną...
,,<Lilianna> ale ja cie juz nie lubie" <- i nawzajem wszystkiego najlepszego :*
mae (gm dm 26.10.2011):
"Przeciez to tylko fabula, ktora latwo mozesz olac, skorzak. Nikt ci niczego nie zabiera, nie kaze niczego pla

skorzak

Przygotowania do obrony ruszyły pełnym tempem. Przed bramami wznoszono palisady, całe miasto zlano wodą tak by drewniane budowle nasiąkły i nie stanowiły łatwej pożywki dla ognia.
Gdy miasto doprowadzono do stanu zdatnego do obrony władca wyruszył w kierunku innych księstw poszukując wsparcia i mądrości.

... Twierdza Krasnoludów.
W twierdzy napotkał tylko jednego śmiałka Roxona Vege, który zaskoczył go więdza na temat jego problemu. Lord Arthron, Althorn - czy jak go tam zwą stoi za całą przyczyną zamieszania. Wyniki dalszej rozmowy doprowadziły władce do Cove..

...Cove.
W mieście szczęsliwie spotkał władczynie Sinthie i dość ciekawego ropuchatowego jegomościa zwanego Fodrem.
Pomimo dawnych zatargów choć na krótką chwile miasta zjednoczył wspólny wróg.

...Zakon.
Znajomością sprawy wykazał się również rycerz zakonny Griffonesen, który także obiecał przybyć z pomocą.
,,<Lilianna> ale ja cie juz nie lubie" <- i nawzajem wszystkiego najlepszego :*
mae (gm dm 26.10.2011):
"Przeciez to tylko fabula, ktora latwo mozesz olac, skorzak. Nikt ci niczego nie zabiera, nie kaze niczego pla

skorzak


Pierwsze zaatakowały kościane smoki rozpraszając szyki obrońców i podpalając część domostw, potem ruszyła armia nieumarłych szturmując główną bramę.
Obrona Yew była długa i krwawa, a w zamieszaniu trudno było rozróżnić wroga od sojusznika... Krew płynęła ulicami walczono o każdą pięć ziemi.

Pomimo odparcia wroga ciemna smuga dymu i pary unosiła się nad miastem... w Yew nastał kolejny dzień.
,,<Lilianna> ale ja cie juz nie lubie" <- i nawzajem wszystkiego najlepszego :*
mae (gm dm 26.10.2011):
"Przeciez to tylko fabula, ktora latwo mozesz olac, skorzak. Nikt ci niczego nie zabiera, nie kaze niczego pla

Lindi

psst mogę się mylić, ale to chyba była pani strażnik :P
"Dobry elf, to martwy elf" -Marszałek Milan Raupenneck

"-To nie gracz ma latać za GMem... To GM ma sprawić żeby gracze nie chcieli koxac/lać się po mordach a zechcieli pobawić się w klimat." Thiass

Ropuch

#4
Całkiem fajne mass-PVM, ale trochę chaotyczne  :o Bardzo dużo rzeczy się działo jednocześnie w tym jakieś "ezoteryczne" ciosy, czy Bóg jeden wie co to było.

Oby więcej takich wydarzeń  8)
<saxas> teraz na pvp liczy sie mag
<saxas> na dm nie ma lepszych i gorszych graczy pvp
<saxas> sa bardziej i mniej skoxani

arvour limbby

bedzie ja ci to zapewnie :DD

skorzak

#6


Kolejny dzień nie dał wypoczynku obrońcom... ledwie odparli poprzedni atak a już pod miastem formowały się szeregi nieumarłych.
Tym razem przygotowano się lepiej do obrony. Na murach ustawiono kotły z olejem i wiadra z wodą. Przygotowano też żrące substancje do niszczeni zwłok najeźdźców.
Przed bramami ustawiono armaty wycelowane prosto w szeregi nieprzyjaciela...czekano.

Tak jak poprzednio, pierwsze zaatakowały smoki, spodziewano się tego... Na murach oprócz zbrojnych pojawiła się istota, która od dawna spała... oto do obrony miasta ruszył Smok Yewianski. Wzbił się w powietrze i związał walką kościane smoki ściągając je ku ziemi, gdzie czekała na nie sprawna drużyna z Cove.

Siły nieprzyjaciela były przerażające, sprzymierzeńcy powoli uginali się pod ich naporem, lecz każdy oddany metr ziemi usłany był truchłem nieumarłych. Trudno powiedźieć ilu ich było...setki? tysiące? Ku przerażeniu obrońców rozkładające się ciała zamieniały się w szkielety, które maszerowały dalej.

Przez zgiełk bitwy przedarł się potężny ryk, który wzbudził smutek wśród obrońców, oto było ostatnie wydane tchnienie wspaniałej istoty, która oddała swe długowieczne życie w obronie miasta... Smok Yew poległ...

Sprawa wydawała się przegrana, wszyscy walczyli ostatkiem sił, lecz nadchodzący świt przyniósł nadzieje. Przeciwników przestało przybywać, a w świetle dnia łatwiej było ich pozbawiać demonicznej woli walki...

O świcie zielone sztandary Yew nadal powiewały nad umęczonym miastem...Wolność miasta została zachowana.
,,<Lilianna> ale ja cie juz nie lubie" <- i nawzajem wszystkiego najlepszego :*
mae (gm dm 26.10.2011):
"Przeciez to tylko fabula, ktora latwo mozesz olac, skorzak. Nikt ci niczego nie zabiera, nie kaze niczego pla