Zakon Kruka

Zaczęty przez Prorokpl, 2013 01 13, 00:40:36

Poprzedni wątek - Następny wątek

Prorokpl

"Przeszpiegi"

        "To była rutyna, zwyczajny dzień, możliwość zarobku i nic nie wskazywało na to, że samotna wyprawa do siedliszcza zła będzie miała takie konsekwencje. Odkąd "N" wstąpił do Zakonu Kruka, tajnej organizacji która żyje w cieniu i zleca swoim członkom różne misje, był to dzień jak co dzień. Przyjść - ukraść i się rozejrzeć (nie koniecznie w tej kolejności). "N" - bo tak postanowiłem nazwać ową postać ostatnio zainteresował się konkretnym celem - wampirami. Widział ich działania, były otwarte bez wątpienia śmiałe i coś się szykowało. Dodatkowo są oni bogaci i wystarczy znać ich słabości by to wykorzystać. Udał się więc na zaginione landy gdzie rzekomo znajdować się miała ich siedziba. Dobre dwa dni błądził nim znalazł swój cel i mimo ostrzeżeń na zakrwawionej księdze ośmielił się wejść do środka pod osłoną nocy.

        "N" zaczekał, aż nastanie dzień by zajrzeć niespodziewającym się niczego wampirom do sakiewek, bo wydawać się mogło, iż czują się bezpiecznie w swoich murach. Ale co to? Nagle, gdy trwała noc zleciała się ich masa, wręcz horda! Nigdy zwykły śmiertelnik nie widział chyba tyle krwiożerczych, wysysających ludzką krew, zimnych i nieśmiertelnych stworzeń co tego dnia. Coś miało się wydarzyć więc udał się za nimi do sali pełnej drogocennej zastawy z tytanium. "Ahh gdybym tylko mógł..." - pomyślał złodziej ale wiedział, że jeśli jego obecność zostanie wykryta, czeka go okrutna śmierć. Lub gorzej. W sali zebrali się nie tylko rodowici mieszkańcy zamku, władczyni ale również nasienie chaosu, straż i członkowie Delucjańskich służb.  Sytuacja była dziwna, władczyni zmieszana i jakby z bolącym sercem zrzekła się wszystkiego, oddając swą władzę.


Gdy pozbyła się brzemienia wyparła się także wiary i dziedzictwa przyzywając samego Daywadosa, co zaszokowało nie tylko samego "N" ale także pozostałych zgromadzonych na sali nasiąkniętej ludzką krwią.



"No to po mnie." - pomyślał stojąc za wielkim filarem ukryty w cieniu złodziej. Nie był jedynym któremu się ta sytuacja nie podobała, za chwilę miała polać się krew.




Zrobiło się zamieszanie, jeden z wampirów śmiało podleciał do Boga który spadł na ziemie i miał czelność spojrzeć mu w oczy. Zapłacił za to bardzo szybko, gdy wielki miecz wręcz przebił go na wylot, a Daywados tylko skrzywił swe okropne usta. Rozpętał się chaos, Delucjanie starali się zaatakować jednego ze strażników zamku, lecz ten tylko odsyłał ich w miejsce odosobnienia. Niepocieszony Daywados osobiście wykonał wyrok, ścinając go w pół zalewając posadzkę kolejną warstwą krwi.



"Wojna domowa, nic tu po mnie." - Pomyślał skryty w cieniu, lecz nie mógł oprzeć się ostatecznej pokusie. Cóż zrobić? Taki zawód. Podszedł ukradkiem do rozpłatanego wampira by pozbawić go drogocennych rzeczy. Lecz wtem w miejsce gdzie stał i teoretycznie nikt go nie widział skierowały się oczy samego Daywadosa.
-"A ty tu czego?" - syknął - Myślisz, że cię nie widzę?
"No to po mnie, leżę! Zabiją mnie! Nie panikuj, weź oddech, wybrniesz z tego" - N wpadł w panikę powtarzając sobie te słowa dla otuchy. Wiedział że został wykryty, więc nie było sensu się chować. Wyłonił się z cienia i odskoczył w tył szybko rozglądając się w koło i szukając ewentualnej drogi ucieczki. Dodam, że w komnacie roiło się od wampirów oraz wysłanników chaosu, no i stał przed nim sam Bóg. Wpakował się, oj wpakował w kłopoty.
-Sssss... Więc to jest moc samych Bogów.- powiedział.
-Tak, a teraz zginiesz. Maelui, to będzie twój test, okaż swe posłuszeństwo i złóż mi go w ofierze! - ryknął wskazując palcem na N który stał w kącie, bez możliwości ucieczki. Wampirzyca z okrutnym uśmieszkiem rzuciła się z włócznią na swą ofiarę rad, że może zadowolić swego nowego Pana. Teraz albo nigdy - pomyślał złodziej. W ostatniej chwili z dużą zręcznością rzucił piaskiem w oczy wampirzycy która w ułamek sekundy była przy nim by zadać śmiertelny cios. Ta akcja sprawiła, że jej ostrze zamiast wbić się w głowę biedaka wbiła się w ścianę nawet go nie drasnąc. Wykorzystując okazję N rzucił się do ucieczki, mijając kolejnego wampira i szybkim wślizgiem przeleciał między nogami Daywadosa (na szczęście zamknął oczy, nie chciał widzieć co Bogowie mają pod togą). Gdy tylko dotarł do wyjścia zaczął biec ile sił w nogach korytarzem, może uda mu się ukryć w cieniu za zakrętem i potem jakoś wyjść z zamku i potem jakoś trafić do Papui i jakoś zgubić pościg. Dużo tego jakoś ale nie miał wyboru. Gdy już oddalał się od napastników napięcie w nim ustąpiło, to wręcz wyglądało komicznie. Przypomniał sobie jak przeleciał pod nogami Daywadosa i roześmiał się, śmiał się panicznie ale jakoś mu to pomagało usprawiedliwić wyrzuty sumienia do samego siebie, że sam się wpakował w takie kłopoty. Nagle, potężny ból przeszył jego pierś a przed nim chlusnęła czerwona krew. Gdy spojrzał na własną pierś zobaczył tylko wystający grot włóczni która została mu wbita w plecy. Wszystko stawało się ciemne, a świat jakby zimniejszy. Odpływał, wiedział, że to śmiertelna rana. Wszystko zrobiło się czarne.

       Otworzył oczy. Znajdował się na bagnach, gdzieś na łóżku opatrywał go jakiś kapłan. Nie miał nic przy sobie. No tak, dopadli mnie - przypomniał sobie, że jakoś w szarym świecie udało mu się doczołgać dojakiejs ściany która potem magią odesłała go tu. Przynajmniej dowiedział się czegoś ciekawego, no i nauczył się by nigdy więcej nie postawić nogi w miejscu, gdzie żyją nieśmiertelni.

Teraz może spędzić kolejny dzień, na kolejnych zadaniach danych przez pracodawców. Kolejny dzień w Raju."


-Prorok

growin

fajne :)

pisze się Horda ;p
Cytat: Gucio w 2014 02 13, 19:37:36
"posiadanie umiejętności Anatomia oraz Taktyka uniemożliwia przemieszczanie się przy użyciu zaklęcia Recall."
Wycastowanie czaru recall i kliknięcie na zaznaczoną runę UMOŻLIWIA teleportację.

On

Good one, dobrze opisane przede wszystkim :)
Informator Konwentowy - twoje informacje o konwentach w Polsce.

Prorokpl

Zrobiłem parę poprawek ortograficznych i interpunkcyjnych. Jakbyście coś jeszcze widzieli to pisać.

muczaczo1986

Like it!!!!!!!!!!

Parias

Świetna robota, świetny opis, świetne zdjęcia - trzymam kciuki i sukcesów życzę w dalszej działalności oraz czekam na kolejne z chęcią poczytam.

Ared