Nieuczciwa konkurencja

Zaczęty przez ethanoll, 2013 11 16, 19:02:41

Poprzedni wątek - Następny wątek

Rey

Zaraz po Sherlocku holmes`ie jest moja ulubiona postacia ten sog-sog
Borry: "Papier przepakowany, nożyczki OK. Kamień"

"kolego jesli internet explorer ma odwage zapytac czy moze byc domyslna przegladarka, to Ty nie masz odwagi podejsc do dziewczyny i zagadac?"

growin

Cytat: Gucio w 2014 02 13, 19:37:36
"posiadanie umiejętności Anatomia oraz Taktyka uniemożliwia przemieszczanie się przy użyciu zaklęcia Recall."
Wycastowanie czaru recall i kliknięcie na zaznaczoną runę UMOŻLIWIA teleportację.

ethanoll

10. Jak dalej toczyła się i ucięta została kariera Pachoła Thorcośtama w szeregach "Czachy Kundlu"?

   Pachoł Thorcośtam, zaopatrzony w złoto na zakup armaty, udał się do Twierdzy Krasnoludów. Niestety, nie wiemy, jakie przygody spotkały go po drodze, gdyż Sog-Sog pozostał w Banku Ocllo i czekał. Ściągnął przebranie Zamaskowanego Nieznajomego. Siedział przez pewien czas bezczynnie na krześle i machał nogami w powietrzu. Gdy znudziła go ta zabawa, zabrał się za pisanie listu z dalszymi instrukcjami od Zamaskowanego Nieznajomego do Thorcośtama. Wtem niedoszły adresat zjawił się w banku osobiście i przybierając jedną ze swych teatralnych póz rzucił deed na armatę na pulpit przy którym Sog pisał. Sog tak był skupiony podczas kreślenia trudniejszych liter, że wystawiał na wierzch język i lizał się po brodawkach wokół warg i nawet nie zauważył jego powrotu.
- Oto wasza armata!
- Aaa, to musi być harmata nie dla Sogu, ale dla tego typka Zamaskowanego od "Czachy Kundlu", co on tu był i zlecał ci zadaństwo i co on wcale nie jest Sog-Sogiem.
- A racja. Więc ty jesteś Sog-Sogiem? - Pachoł dopiero teraz dostrzegł, że Sog-Sog nie ma na sobie przebrania i maski. - A gdzie tamten w masce?
- Sog jest Sogiem wyłącznie. Tamten, to on poszedł gdzieś, w masce ten i on powiedział tylko, że on przyśle do pachołu list z wiadomością. Ale Sog, to on nie spodziewał się, że on tak szybko powróci na powrót i jeszcze nie dokończył pisać... - tu Sog dostrzegł, że się zapędził ale nie potrafił wybrnąć już z sytuacji. -  ...tego listu. On poczeka, tamten na pewno zaraz przyśle ten list jak będzie gotowy.
   Thorcośtam odczekał, aż goblin skończy pisanie. Wiedział, że to będzie właśnie ten list, który ma dostać, a Sog wiedział, że on wie i czuł z tego powodu pewne zażenowanie.
Nagle Sog-Sog zerwał się, stanął na krześle i wskazał paluchem w kierunku okna.
- On patrzy! Oto przyfruwa gołąb, co ma na pewno list od Czachy!
Pachoł odruchowo obrócił się we wskazanym przez goblina kierunku. Okno było zamknięte. Sog-Sog, wykorzystując chwilę nieuwagi, dobył ukradkiem z torby ptasie truchło i cisnął nim o przeciwległą ścianę, tuż obok głowy przedstawiciela kompanii pocztowej. Z dzikim okrzykiem "Oto liston gołąba!" dopadł pierzastych resztek i zasłoniwszy plecami ten żałosny widok przed wścibskim wzrokiem Thorcośtama, udawał że coś z nim majstruje, odwiązuje pojemniczek z wiadomością itp. Tymczasem Sog nie chciał, żeby Thorcośtam odkrył, że gołąb już od kilku dni szybuje po szarym świecie oraz że jest to nie gołąb pocztowy, a pospolita sroka, która przypadkiem nadziała się na bardzo pomysłową i okrutną pułapkę drucianą na śpiewające ptactwo (proj. Sog-Sog). Goblin zachował szczątki, z nadzieją, że znajdzie dla nich właściwe zastosowanie w przyszłości i, jak jesteśmy tego świadkami, faktycznie znalazł. Sog tymczasem podał list Thorcośtamowi, a srokę wkopał niepostrzeżenie za regał, skąd ciężko będzie ją później wydobyć komuś sprzątającemu izbę bankową.
   Niestety z pośpiechu zapomniałem strzelić screenshota i mogę tylko z pamięci odtworzyć treść listu. Zamaskowany Nieznajomy na wstępie w niewybredny sposób znieważył Pachoła Thorcośtama i przypomniał, że piastuje wyższe stanowisko w szeregach organizacji. Zaraz potem pogratulował Pachołowi zdobycia krasnoludkowego działa i nakazał zjawienie się w kwaterze głównej "Czachy Kundlu" w celu dalszych wtajemniczeń. Kusił cennymi nagrodami. Do kwatery głównej miał doprowadzić Pachoła niejaki Sog-Sog, który wcale nie jest związany ze zbrodniczą działalnością organizacji i w ogóle jest niewinny niczego.
   Sog-Sog zaprowadził Thorcośtama do Kwatery Głównej "Czachy Kundla" która zupełnie przypadkiem okazała się tożsama z niesławnym Karczmem u Sogu. Mimo rozmaitych usiłowań, gospodarzowi wciąż nie udało się zamaskować śladów niedawnego pożaru.
   W środku panował totalny chaos. Rozmaite sprzęty domowe, elementy uzbrojenia i zupełnie nie związane z prowadzeniem tawerny narzędzia walały się po podłodze. W powietrzu czuć było swąd spalenizny, przykrą woń przegotowanej zielonej mikstury oraz odór zepsutych ryb. Sog-Sog zanurzył się w mrok zalegający za kontuarem i chwilę później, nie wiadomo skąd, zjawił się Zamaskowany Nieznajomy.
- Czy on, ten Pachoł, dostał wiadomość i zjawił się z posiadaniem harmaty zleconej w misji? - zapytał.
- Przecież nie byłoby mnie tutaj, gdybym nie dostał wiadomości. - zauważył rezolutnie Thorcośtam.
- On mógł przecież zgadnąć, że tu zachodzi kryjówkowanie i przyjść bez listonu odebranego. Ale to nie jest ze znaczeniem teraz, teraz ze znaczeniem jest tylko danie harmaty.
- Oto ona, mistrzu.
Sog-Sog dostał w swoje łapy kwit na działo i budynkiem wstrząsnął jego złowieszczy śmiech. Kolejny etap operacji "Fanga na Mordę" zakończony został pomyślnie. Teraz tylko należało coś zrobić z tym cwaniaczkowatym Pachołem. "Jest zanadto nieco zadufany w swą lepszość nad Sogiem, kiedy nie jest na prawdziwo lepszy, bo nikt nie jest lepszy" - myślał Sog. Do tej pory podporządkowywanie się woli Sog-Soga, wykonywanie jego poleceń i litościwe przemilczanie mankamentów w jego przebraniu i konspiracji, to wszystko było dla Thorcośtama tylko świetną zabawą i naigrawaniem się z goblina. Ale teraz zabawa się kończy a zaczyna poważna sprawa, a mianowicie kolejne wtajemniczenie i awans na Ulepszonego Pachoła.
Sog-Sog przyprowadził rekruta do niewielkiego domowego ołtarza z kamienia, całego ubrudzonego woskiem i jakaś podejrzaną, ciemnawą wydzieliną.
- Teraz jest czas na zaprzysiągnięcie, to jest awansowanie na Ulepszonego Pachoła. On jest gotów?
- Gotów!
- Jako on oznaczony jest przez posłuszeństwo, żeby spełniał zachcianki zwierzchności swojej od Czachy, czyli Zamaskowanego Nieznajomego zachcianki, on dostaje płaszcz, co go daje Zamaskowany Nieznajomy.
W tym momencie ściągnął z siebie fioletowy płaszcz (jeden z elementów przebrania, którym odróżniał swoje zakonspirowane alter-ego od Soga, który płaszczy na co dzień nie nosi). Warto zauważyć, że ów płaszcz nie jest żadnym uniformem i Sog miał tylko jeden egzemplarz w takim kolorze u siebie, ale na poczekaniu przyszło mu na myśl, że takie przekazanie insygniów członkowskich w postaci płaszcza będzie bardzo uroczyste.
Thorcośtam włożył płaszcz, a poproszony, wyciągnął przed siebie dłoń do przysięgi. Sog-Sog ujął go za tę dłoń i nagle dziabnął z całej siły nożem. Świeża krew pociekła na ołtarz. Świeżo upieczony Ulepszony Pachoł zawył z bólu i zabrał rękę. Piekący ból wstrząsnął nim całym.
- Argh! Co do... ? - wyjęczał.
Sog-Sog unósł triumfalnie łapy nad ołtarzem.
- Panu od Chaosa, Panu od Zniszczenia, ty Daywadosu, weź no zara te krwie od śmiertelnika, co on jest teraz sługus i swoim żywotem aż do zdechnięcia, będzie służył Daywadosu, a potem, od zdechnięcia aż na całą wieczność, jak pójdzie do piekliska, to on będzie jednako sługus Daywadosu także!
Thorcośtam zapomniał o swojej wyniosłej pozie aktorzyny i z twarzy zniknął mu ten cwaniaczkowaty uśmieszek (głownie z bólu, ale prawdopodobnie nie był też nieobojętny na sprawy religijne i zaprzysiężenie duszy Daywadsowi, nawet jeśli niedobrowolne i goblińsko niezgodne z jakąkolwiek liturgią tego rodzaju obrzędów, nie było mu w smak. Zabawa przestała mu się podobać. Sog-Sog ciągnął zaś potępieńcze inkantacje:
- Za zdradność wobec woli "Czachy Kundlu" i wobec woli Daywadosu zdradność, za taką zdradność czeka tylko mord i wielkie torturowanie bez końca, gdzie jest dużo ognia. Oto jest zaprzysięganie Ulepszonego Pachoła! Oto jest on, ten Ulepszony Pachoł! Jucha od niego zasila zło i mroczność! Co służy dla "Czachy Kundlu", służy dla Dywadosu.
Tak, Thorcośtam zdecydowanie nie był zadowolony z obrotu spraw i pewnie żałował, że dał się w to wciągnąć. Próbował nieśmiało nawet odwieść goblina od oddawania czci Daywadosowi, ale ten pochłonięty był już opracowywaniem najefektywniejszego sposobu stosowania armaty. Oglądał deed na działo z każdej strony i rechotał pod nosem.
- Zamaskowany Nieznajomy nie ma już teraz na chwilę rozkazywania dla Ulepszonego Pachoła. On idzie lepiej precz, będzie zawezwany, jak się będzie co kroiło wokół harmatowania.
I Thorcośtam odszedł. Bardzo wątpliwe, by kiedykolwiek powrócił do Karczmu u Sogu dobrowolnie. Sog-Sog też nie planuje już go wzywać, skoro tamten dostał nauczkę, za pomaganie Sogu. Przecież on nie pamięta już nawet jak się Thorcośtam dokładnie nazywa. 



Jeszcze więcej ulubionego gobliństwa znalezionego w internecie: http://www.youtube.com/watch?v=KsMKOx6fumc
Oficjalny kanał irc Księstwa Ocllo: #bp