Rudobrody u brzegów Brytanii

Zaczęty przez Lenti, 2014 07 22, 03:09:39

Poprzedni wątek - Następny wątek

Lenti

Lenti siedział akurat w banku spisując szanty Piratów Spod Białej Bandery, gdy usłyszał świst jaki zwykle towarzyszy teleportującym się magom.
- Chodzić nie chce, nic dziwnego, że potem przed wargiem uciec nie potrafią... - warknął pod nosem i wrócił do pisania.
Czarodziej, w czasie, gdy "prawieżebard" zrzędził, zdążył wejść do banku i rozpocząć rozmowę ze swoim znajomym:
- (...) I ja ją wtedy szczyp! - obaj wybuchnęli gromkim śmiechem - Hehehe... A słyszał pan, że Rudobrody zmierza ku Brytanii...
- Pirat? - przerwał Strażnik Skara Brae. - Ten, co to Cove atakował?
- Ten sam! Podobno zatopił po drodze parę łodzi rybackich. Biedni ludzie... Ale ich wina, mogli się, tak jak my - tu "czaruś" uśmiechnął się w stronę swego kolegi  - zająć pracą umysłową.
Ale Lenti już nie słuchał. Wyciągnął swoją mapę świata i zaczął rozmyślać. Sam przecież jest piratem, tylko, że takim trochę mniej groźnym, żeby nie rzec słabym, to i zna się na żegludze, a i z armat strzelał nie raz, bo gdy pływał jeszcze na statkach handlowych jako majtek, to kilka razy musiał się bronić razem z załogą - wiadomo, handlarze to łatwy łup.
- Hmmm, leży nad zatoką... Dookoła ląd... Słabe punkty? Chyba tylko port... W zatoce trudno manewrować większymi jednostkami... Więc wszystko jasne, pewno dowodzi jakąś zwinną łajbą, a działa ustawił pod dużym kątem, by prowadzić ostrzał z daleka. Do zatoki raczej nie wpłynie, ale z drugiej strony, to kto go tam wie?. Pozostaje mi liczyć na walkę w zwarciu - na połowę zasięgu będę strzelał. Tylko co on zamierza? - wymamrotał do siebie, po czym wstał i ruszył w stronę portu - Wszyscy moi kamraci na wyprawach dalekich, trza będzie manewry zostawić sternikowi, a sam będę ładował i strzelał. Przynajmniej silny wiatr wieje...


Z daleka zauważył jeden z dwóch jego żaglowców. Ischyrion (obok Śpiewu Dalii) był okrętem specjalnie przystosowanym do bitew - bez zbędnych zdobień, a każdy element takielunku był wykonany z niesamowitą pieczołowitością przez krasnoludzkich rzemieślników. Wszystko po to, by statek nie zawiódł w tym najważniejszym momencie.
- Klar do odejścia! - krzyknął do śpiącego sternika, swego rumaka postawił na dziobie i wyjaśnił co się dzieje - Jedno działo na prawą burtę! Manewry wszelkie powierzam Tobie, trzymaj się na siedem sążni od celu i bój się mej szabli, jeśli staniemy przez Ciebie w miejscu! Kotwica na pokład! Grot staw!
Mieli chwilę spokojnej żeglugi, nim dotrą do dawnej stolicy, tak więc Lenti rozwinął mapę na pokładzie i objaśnił wszystkie manewry sternikowi.


Wkrótce, gdy zbliżali się już do zatoki ich oczom ukazał się ogromny okręt.
- Flagowy statek? Czyżby Rudobrody nie zamierzał wchodzić do zatoki?
Ale jednak płynął w jej kierunku nie zwalniając! Może liczne przegrane boje odcisnęły swe piętno na, niegdyś, genialnym zmyśle taktycznym Kapitana, a może ma jakiś plan, którego Lenti nie mógł pojąć?
- Módl się, żeby nam tylko masztu nie strącili! - wykrzyczał po czym rzucił się do dział. Pierwsza salwa już czekała na wystrzelenie. - Siedem sążni, bałwanie, SIEDEM!
Padł pierwszy strzał, niestety niecelny, ale wystarczający by zwrócić uwagę Rudobrodego! Wcześniej niezauważony Ischyrion stał się jego celem. Stało się - armaty pirackiego okrętu flagowego strzeliły.
- Ha! Tak jak mówiłem! Przestrzelił!
Bitwa była zacięta. Każdy zwrot skutkował spowolnieniem - to własnie wtedy łajba Lentiego była najbardziej narażona na ostrzał, ale to i tak na nic! Okręt przeciwnika był tak nieruchliwy, że nim zrobił zwrot przez rufę, strażnik Skara zdążył wystrzelić dwie kule!
- Siedem sążni, ni stopy więcej! - darcie mordy przeplatało się z hukiem dział. Sternik, trzęsący portkami ze strachu, cudem chyba dawał radę zapanować nad sterem i szotami. A świst wrogich pocisków wcale nie ułatwiał mu pracy.
Ale wysiłek popłacił! Kolejna salwa złamała najwyższy masz okrętu i przebiła jego prawą burtę. Łajba utraciła zdolność manewrową.
- Podpłyń no! Teraz, zdaje się, abordażu winnem dokonać. - rzekł "działonowy" spokojnie, a sternik odetchnąwszy z ulgą począł wykonywać polecenie i... Rąbnął w pomost. - Co robisz, ty...!
Sternika od obelgi uchronił widok Rudobrodego wskakującego do wody.


- Czy naprawdę te wszystkie porażki zrobiły z niego parodię pirata? - pomyślał Lenti - Pewno to jaki podstęp! Wysłał jaką pokrakę w jego kapelutek ubraną by uśpić ostrożność gawiedzi. Trza będzie to przedyskutować z panienką Lithari.

ethanoll

#1
Po tym wszystkim w karczmie na Ziemiach Piratów odbył się konkurs szant. Goblin Sog-Sog postanowił wziąć w nim udział. Na początku miał jakieś niesnaski z miejscowymi strażnikami miejskimi i nic nie wskazywało, że jego marynarska przyśpiewka rozgromi wszelką konkurencję. A jednak tak się właśnie stało! Oto tekst zwycięskiej szanty:

Cytat: Piracki szant, Sog-Sog, on nie wymyślił jemu tytułu jeszczeHej, pływanie statkiem! Hej, statkiem pływanie!
Na tym statku, to się do Sogu mówi: kapitanie!
Jest woda, jest wiatr nadający się żaglowaniu!
A żywot marynarski, on polega na okrętowaniu!
Tam gdzie ta woda jest, tam łajb gobliństwa płynie.
A od łajbu patrzy Sog-Sog, on patrzy, w jaki port zawinie!

A ten port, co on zawinie miasto, to się on nazywa Kowe!
Jak Sog-Sog tam płynie, Strażaki w piach chowią głowę.
Tam na strażaki wybierają bardzo młode, słabe ludziki.
Zaraz zdechnie taki, jak go kiedy capnie goblin dziki!
U Kowe jest pewne osiedle mieszkalne, gdzie indziej niż port.
Jak nasz łajb strzeli z armat, znów tam będzie orków fort!

Ref:
Hej, pływanie statkiem!...

A ten port, co on zawinie miasto, to on jest u miasta Jewu!
Każda tam wizyta od nas, ona musi kończyć na krwie rozlewu!
Tam się dziwaki cale dnie modlą do jakiejś śmiesznej wrony!
Głupi ptaszor, on przed korsarzami Sogu nie da im obrony!
Do Jewu wpływa załoga Sogu, bardzo ona znana z piractwa.
U Jewu zacznie się era Sogu, skończy się tam era ptactwa!

Ref:
Hej, pływanie statkiem!...

A ten port, to miasto, co on zawinie, Minok się wabi.
Jak Sog-Sog tam płynie, to się w mordobitki zabawi.
U Minoku port pełen jest mazgajów z Legionu takiego.
Jak się piractwo Sogu nimi weźmie, nie zostanie żadnego.
Z Minoku na wieczór nasz łajb odpływuje daleko za horyzont.
Zostawia za sobą zgliszcza, trupy, popioły i uryny swąd!

Ref:
Hej, pływanie statkiem!...

A ten port, co on zawinie, to jest Twierdza Krasnali.
Krasnoludki, one wcale nie umieją walczyć i są mali.
Sog, on karze płynąc tam, bo w ładowni kończy się jadło.
Jak się krasnala złapie na harpun, to wypłynie z niego sadło.
A to sadło, chociaż brzydko pachnie, dużo jest jedzenia.
A widok ich głupiej twierdzy skłania aż do podpalenia!

Ref:
Hej, pływanie statkiem!...

A ten port, co zawinie nasz łajb, zwie się Skara Bre.
Ta wiocha cuchnie elfami, cuchnie sikami, w ogóle jest ble!
Wpada tam kapitan Sog-Sog, za nim załogi cala reszta,
Chcą kogoś mordować, patrzą, nikt tam nie mieszka!
Więc łajb ich z powrotem, on wraca na morskie przestwory.
Oni się zakładają, ze następne to miasto zalegną potwory!

Ref:
Hej, pływanie statkiem!...

A ten port, co zawinie statek gobliństwa, zwie się Pomrok!
Elfiki tam nie maja nic w miejscu, gdzie w spodniach jest krok!
One się dają rządzić babeczkom! One się pod ziemia kryją!
Sog-Sog tam wpłynie! Sog-Sog da nauczkę czarnym ryjom!
Zabije elfiki, zabije pająki, ukradnie cenne łupy.
Łajb piracki spod ziemi wypływa, zostawia tylko trupy!

Ref:
Hej, pływanie statkiem!...

A ten port, co Sog-Sog przypływa zwie się Zamek Wampirów.
Trzebało wypłoszyć truposzy z trumnów i żałobnych kirów.
Trzebało, żeby truposz zobaczył, jak pokładowy pachołek,
W imię kapitana Sogu wbija mu w mordę drewniany kołek!
Wampiry to trupy, już raz nie żyły, potem znów ożyły.
Rozrywka piracka to zabić mu znowu, osuszyć mu żyły.

Ref:
Hej, pływanie statkiem!...

A ten port, co Sog-Sog przypływa to Twierdza Delucja.
Tamtejszych mazgajów piracka czeka rewolucja!
Pierwszy Cinow, on zrobi spacer po deseczce,
Potem krasnala Taszena utopimy w beczce!
Sog-Sog oczyszcza ze słabiakow świątynie chaosu!
Niech żyje Sog, piracki kapitan. Chwalba Daywadosu!

Ref:
Hej, pływanie statkiem!...

A ten port, co zawinie nasz łajb, zwie się Ziemie Piratów.
Ale żeby nie było, Sog-Sog, on nie szuka tam kamratów.
Czacha Kundlu na banderze, na pokładzie są armaty.
Inne załogi piractwa już spisane są na straty!
Sog, on urządza im mordowanie, niech ponoszą konsekwencje.
Sog, on im nie kazał im piractwa. Sog usuwa konkurencje!

Ref:
Hej, pływanie statkiem!...

A ten port, zwie się Brytannia, co tam oni zawijają.
Prawdziwe goblińskie piraty chętnie królów zabijają.
Wiec kapitan Sog-Sog dorwał Brytysza w jego stolicy,
Nie zdążył się ten pajac, on nie schował się w piwnicy!
Reszta, oni zabijają jego pachołów, z Drogejem Głowem na czele.
Wiwat Sog! Wiwat piractwo! Wiwat gobliństwo oraz przyjaciele!

Ref:
Hej, pływanie statkiem!...

A ten port, co on zawinie miasto, to on się nazywa Oklo!
Jak się odpadnie w wodę od łajbu, to jest w portkach mokro.
Na Oklo mieszka taki karzeł Dżeki, bardzo niecny karzeł.
On ma złodziejskie zapędy i ma bardzo niecny kaszel.
To jest łajdak, nie można na jego kłamstwo dać wiary.
To jest tchórzol, się kryje od boju. Tak robią fujary.
Na Oklo mieszka inny karzeł, Lindi się nazywa.
U karczmu, co on ma, prawdziwy marynarz nie bywa.
Tam bywają tylko głupki. Marynarz nie pija tam grogu.
Seryjny wilk wodny, on idzie do karczmu u Sogu!
U karczmu u Sogu, tam wreszcie piractwo ma odpoczynek.
Po dniu, co robiło niejeden haniebny uczynek.
Co odwiedziło wiele bardzo odległych miejsc.
Rano trzeba wstawać! Rano znowu robić rejs!
Oficjalny kanał irc Księstwa Ocllo: #bp