Ciężki dzień

Zaczęty przez sylphis, 2014 09 13, 03:50:24

Poprzedni wątek - Następny wątek

sylphis

Mijały dni, a mężczyzna szkolił się w sztucę, którą pragnie opanować do perfekcji, którą również jego Nauczyciel opanował... chce zbliżyć się do Niego na tyle na ile jest to możliwe, dzień w dzień bez wytchnienia ćwicząc.  Prowadząc rygorystyczne życie, dążąc bez zawahania przed siebie w kierunku, który obrał jeszcze za młodu. Właśnie tak jest w stanie uzyskać odpowiedzi na wiele męczących go pytań...

Po długim dniu treningu postanowił w końcu dać odpocząć sobie jak i Mustangowi, z którym już tak daleko zaszedł i po części zżył z Nim przez ten cały czas. Jak co dnia po skończonym treningu umył Swego podopiecznego, zabandażował znikome rany i pozwolił zapolować... Przeważnie cały ten "rytuał" trwa do dwóch godzin i w tym właśnie czasie mężczyzna ma czas na przygotowanie sie do snu. Rozpala ognisko przed opuszczonym domostwem, zjada kolację i przesiaduję ostatnie chwilę przy butelce krasnoludzkiego spirytusu, na uśmierzenie bólu i oderwanie się od myśli, które najbardziej uderzają w Niego właśnie o tej porze dnia, nie pozwalając na spokojny, regenerujący sen.

Ten poranek był jednak zgoła inny, obudził się skoro świt zlany zimnym potem, a głowa zdawała się za chwil parę wybuchnąć. Postanowił więc czym prędzej wziąć kąpiel i wypić dzban zimnej, orzeźwiającej wody... Minęło parę godzin, gdy nie był wstanie nawet ruszyć palcem a na samą myśl o treningu robiło mu się słabo, lecz po tak intensywnym czasie każdego ranka, zwierz potrzebował tego tak ważnego dla niego ruchu, tak więc wysłał Ognistego Mustanga na polowanie nie ograniczone czasowo... Pozwalając mu tym samym się wyszaleć w lasach Yew. To nie pierwsza migrena, która doprowadzała do takiego stanu dlatego też wiedziony doświadczeniem, postanowił ruszyć w stronę karczmy, była to jedyna metoda, która mu pozwalała uporać się ze sobą i przeżyć wycieńczające jego organizm bóle.

Gdy otworzył bramy i przestąpił próg miasta, poczuł to znajome uczucie, które dawało mu odczuć, iż nie jest u siebie i winien pilnować się na każdym kroku, lecz posiada On już swoje własne drogi, z dala od ciekawskiej gawiedzi i niechcianych spojrzeń. Szybkim, acz pewnym krokiem udał się w stronę gospody, posiadając przy sobie kilka sakw nie obawiał się odmowy. Wkroczywszy do karczmy uśmiechnął się lekko, widząc, iż jest tylko On, służąca i złodziej... Nikt więcej, a więc mógł czuć się swobodnie i przywitawszy się ze służką czym prędzej zamówił dwie szklanice rumu, które położył na stole i niezwłocznie opróżnił jedną z nich. Zaintrygowana kobieta podeszła do Niego i zapytała co go trapi tak skoro świt, mężczyzna odpowiedział na jej pytania i opowiedział to co przydarzyło mu się tego poranka. Opowiedział to co śniło mu się zanim to wszystko miało miejsce... Było to o tyle dziwne, iż przeważnie jest mało ufny i nie odpowiada prócz zbywającej, krótkiej riposty. Lecz ta kobieta miała coś w sobie, coś co sprawiło, iż poczuł się przy Niej lepiej, bezpiecznie? A może to tylko alkohol?