Afera Jabłecznikowa

Zaczęty przez Felixor, 2015 03 01, 22:07:03

Poprzedni wątek - Następny wątek

Felixor

Było południe kiedy Satsuma obudził się wypoczęty po nocnych walkach pod Brytanią. Wciąż głowa mu pękała, ale co się dziwić skoro miał kilka mało ciekawie wyglądających guzów i podbite oko. Obudziwszy się usłyszał awanturę w miejskiej karczmie. Jakaś kobieta wykłócała się z kelnerką o brak dostępnego trunku. Satsuma widząc piękna damę w potrzebie szybko wkroczył do głównej izby, aby zorientować się w czym tkwi problem - jako porządny władca dba, aby pracownicy perfekcyjnie wykonywali swoje obowiązki, a goście czuli się należycie obsłużeni. Na miejscu okazało się, że w karczmie skończył się jabłecznik! Sprawa jest poważna! Satsuma rozdrażniony, że pracownik nie dopełnił swoich obowiązków, nie zapewnił pełnego wyposażenia karczmy szybko posłał swojego sługę po zapas jabłecznika. Zadowolona kobieta usiadła w kącie karczmy i rozkoszowała się pysznym trunkiem. Władca dosiadł się do kobiety, aby dowiedzieć się cóż ją sprowadza do jego księstwa.
Kobieta poszukiwała najemników, którzy pomogą jej odzyskać utracony przedmiot. Okazuje się, że znalazła się w idealnym miejscu i w idealnym czasie, gdyż Satsuma już odzyskał siły i był gotowy na poszukiwania ofiary.
Oczywiście jak przystało na najemnika Satsuma nie wyruszyłby na poszukiwania, gdyby nie dostał propozycji godziwej nagrody.
Kobieta miała na imię Zeverith i była miłośniczką zwierząt, podobnie jak Satsuma. Przynajmniej tak twierdziła. Obiecała Satsumie nagrodę, która go zaskoczy, ale również w pełni zadowoli.


Książe wskoczył na swoją ulubioną chimerę Szuszumuszu i wyruszył na Zachodni Kontynent. Zgodnie ze wskazówkami Zeverith udał się w stronę bagien. Nie zastanawiając się ani chwili poszukał osoby, która pomoże mu w odnalezieniu swojej "ofiary".
Zatrzymał zatem pierwszego, lepszego dzikusa, którego spotkał na swej drodze, aby wypytać o tajemniczego jegomościa na bagnach.


Dzikus okazał się niezwykle pomocny i dzięki niemu Satsuma bardzo szybko dotarł do celu.
Początkowo książę udawał tylko strudzonego wędrowca, aby zyskać przychylność niziołka o imieniu Diogol. W odpowiednim momencie cichym głosem rozkazał swojej chimerze zasłonić wyjście szałasu niziołka, a sam szybkim ruchem złapał go i przyłożył mu miecz do gardła. Nie wahał się. W końcu jest najemnikiem, który wykonuje tylko przyjęte przez niego zadanie. Niestety trzymając niziołka nie był w stanie plądrować jego mieszkanka w poszukiwaniu potrzebnego przedmiotu. Znając język zwierząt książe znowu wykorzystał swoją chimerę, aby pilnowała niziołka podczas, gdy Satsuma przeszukiwał wszystkie skrzynie.


Gdy zobaczył ów przedmiot miał 100% pewność, że to ten o którego chodziło Zeverith. Kula była błyszcząca i ciepła w dotyku. Szybkim ruchem schował ją do plecaka, wskoczył na chimerę i uciekł z szałasu niziołka  niczym kot mknąc w stronę portu Aurin.


W karczmie Minoc cały czas czekała na niego Zeverith. Satsuma wyciągnął z plecaka kulę, aby pokazać ją kobiecie i dogadać się w sprawie nagrody. Kobieta obiecała mu, że weźmie udział w ogromnym wydarzeniu związanym z oswajaniem. Niestety do tego potrzebowała jeszcze dojrzałą chimerę płci żeńskiej. Książę bardzo długo zastanawiał się czy przekazać jej swoją ukochaną Szuszumuszu. Ostatecznie rozkazał chimerze udanie się z kobietą. Obiecał sobie, że gdy cokolwiek się jej stanie rozprawi się z Zeverith jak z Elenaor w kopalni.


Kobieta udała się w kierunku wschodniego mostu z chimerą. Władca Minoc polecił miejskiemu magowi śledzenie jej na wypadek, gdyby chciała ją po prostu ukraść. To co ujrzał idąc w stronę mostu przeszło jego najśmielsze oczekiwania a to dopiero początek...


"Nie będzie miał nigdy prawdziwych przyjaciół ten, kto nie lęka się robić sobie wrogów."
"Na imię mi "Legion", bo nas jest wielu."

swider

Co to sie z ludźmi dzieje jak nie ma PvP :(