Dyplomacja w Delucji

Zaczęty przez Zirr, 2021 04 24, 21:56:04

Poprzedni wątek - Następny wątek

Zirr

Bankier siedział  sobie tak  jak  zwykle  zajmując  się  swoimi  codziennymi  obowiązkami,
oczekując na  następnego  klienta. Praca w tym mieście była bardzo ciężka  i  nie chodziło
tu  o  dość  "nietypową"  klientele.  Do  wszelakiej  maści  orków,  drowów  czy  właściwie
nie do końca wiadomo  czego zdążył się przyzwyczaić, bardziej męcząca była świadomość,
że  te  wszystkie  istoty  są  nieobliczalne  i  w każdej  chwili mogą  zrobić  coś czego  nikt
się nie spodziewa, doskonale pamiętał co stało się z drugim bankierem..
- Niby był półdemonem... Ale napoić żywe stworzenie fioletową miksturą i zrzucać z dachu
banku jednocześnie strzelając płonącymi czarami, to drobna przesada
- westchnął.
Ale nawet uczucie ciągłego zagrożenia nie było tak irytujące, jak przesiadujący od kilku dni
w banku poseł.  Właściwie nikt nie wie skąd on się wziął  i czego chce, pewne było tylko to,
że jego koniec jest bliski. Nasz bankowy szuler przyjmował nawet zakłady, jaki będzie finał
tej nazwijmy to "dyplomacji".

Minęło  kilka  dni i w  banku zmaterializował się mag,  załatwiał  swoje  sprawunki,  tak jak
zawsze,  gdy z cienia wyłoniła się kobieta,  porozmawiali chwilę w jakimś dziwnym  języku,
jakieś świsty, szepty i warknięcia. Rozmawiali tak sobie wymieniając się jakimiś pakunkami
gdy odezwał się poseł z Yew:
- Chcę rozmawiać z władcą! Nie można tak traktować posła!
Zajęci  dotychczas  swoimi sprawami magowie spojrzeli na  człowieka,  mężczyzna  zapytał
mnie:
- Kim jest ten pajac i dlaczego ośmiela się odzywać w naszej obecności?
Nabrałem powietrza aby odpowiedzieć zwięźle i szybko:
- To jest pose...
Nie zdążyłem dokończyć gdyż kobieta dała znak strażnikowi i ten przebił posła włócznią.

- Oho, moja droga, czytasz mi w myślach - powiedział mężczyzna
Kobieta uśmiechnęła się tajemniczo i powiedziała do strażnika:
- Zrób z tym ścierwem coś! Natychmiast!
Strażnik zmieszany odpowiedział:
- Pani, ja mogę zabić, palić i gwałcić ale nie wiem co znaczy zrobić coś...
Mag w tym momencie zarechotał i stwierdził:
- Z tego co powiedziałeś, to pierwsze już zrobiłeś, teraz ciąg dalszy w dowolnej kolejności,
a my tu sobie popatrzymy!


Gdy wszyscy w banku oddawali się rozrywce podziwiania "wyczynów" strażnika bankowego,
do  banku  wkroczył znany od  zawsze  z  waleczności  i  pijaństwa krasnolud.  Rozejrzał się
półprzytomnym wzrokiem, splunął i stwierdził:
- No tego to jeszczech nie widzioł, żeby palącego się trupa chędożyć...
Kobieta   mag   wyraźnie  już  znudzone   w  przeciwieństwie  do maga,   zainteresowanego
przedstawieniem, powiedziała:
- Koniec!  Uciąć  temu trupowi kuśkę! Włożyć do mordy  i  wywalić  gdzieś  w  banku  Yew!
Natychmiast! Idę otwierać portal!

Strażnik   z   wyraźnym  obrzydzeniem zrobił   co    mu   rozkazano   i   spojrzał    błagalnie
na krasnoluda mówiąc:
- Panie.. Weźcie pomóżcie, ja boję się tymi portalami...
Krasnolud  będąc  już  dobrze  upojony  wziął  dość  mocno  zmasakrowane zwłoki na plecy
i wkroczył w portal. Bankier podrapał  się  po  głowie i  pomyślał  ile to będzie trzeba wypić,
żeby  zapomnieć co przed chwilą zobaczył...

Po  chwili  usłyszał,  że  towarzystwo wraca,  z tego co udało mu  się zrozumieć,  to wrzucili
truchło  posła  do  banku,  kogoś  poturbowali,  ponoć  każdy  może  zobaczyć  efekty  prób
negocjacji. Odwiedziny w Yew tak podobno wyglądały:

No  nic,  najważniejsze,  że  mag dał każdemu  mały worek złota,  a strażnikowi dwa  worki
za sumienne wykonanie "zadania"!
Bankier ważąc worek złota w ręce pomyślał, że jednak dobrze temu posłowi, po co tu przyłaził...



Tekst autorstwa anonimowego gracza.
<Sosz> a zirr i aqe to nie ta sama osoba? xD

Maelui

Genialne :D
Naprawde żałuje, że na tak długo opusciłam dm.
Takie atrakcje mnie omineły...


No cóż... Pozostaje mi tylko zadbać o własne ;]