Kroniki Zaginionych Czasów

Zaczęty przez Nanuki, 2024 07 16, 20:14:29

Poprzedni wątek - Następny wątek

Nanuki

W sercu pradawnego lasu, gdzie czas zdawał się płynąć inaczej, leżało Leśne Miasto Yew. Miasto to, niegdyś pełne życia, teraz przypominało swoje dawne dni chwały jedynie w podniszczonych budynkach i zarośniętych uliczkach. Większość konstrukcji uległa zniszczeniu w wyniku kataklizmu, który nawiedził te ziemie wiele lat temu. Jeden z niewielu ocalałych budynków, Bank, stał pośród pustych budynków, jakby chroniony jakąś niewidzialną siłą.

Bank Yew, choć skromny w swojej architekturze, pełnił funkcję centrum życia miasta. Jego wnętrze było ciepłe i przyjazne, wypełnione zapachem starego drewna i pergaminu. To tutaj mieszkańcy przechowywali swoje skarby, zarówno materialne, jak i intelektualne. Pośród półek pełnych ksiąg i zwojów, odwiedzający mogli znaleźć wiedzę zgromadzoną przez wieki.

Sinestra, zmierzała do tego miejsca po długiej i wyczerpującej podróży. Jej ciało było obolałe, a stopy zmęczone, jednak umysł tętnił determinacją. Usłyszała o aukcji, która miała odbyć się w Banku Yew, na której miały pojawić się niezwykłe przedmioty z przygód innych bohaterów. Wiedziała, że to może być jej jedyna szansa, by zdobyć coś naprawdę wyjątkowego, coś, co może przynieść odpowiedzi na jej pytania.

Gdy w końcu dotarła do bram Yew, słońce chyliło się ku zachodowi, a las pogrążał się w cichej, magicznej mgle. Zmęczona, ale zdeterminowana, Sinestra ruszyła w kierunku Banku. Jej krok był ciężki, lecz w oczach płonęła iskra nadziei.
Przekraczając próg Banku, Sinestra poczuła, jak otula ją ciepło wnętrza. Powietrze wypełniał zapach starego drewna i pergaminu, a ciche szepty przeszłości zdawały się unosić w powietrzu. Zanim mogła jednak rozejrzeć się dokładniej, podszedł do niej bankier, starszy mężczyzna o łagodnym wyrazie twarzy i siwych włosach splecionych w niedbały koczek, kiedyś bardzo modny.
Gdy Sinestra gaworzyła z bankierem, jej uwagę przykuł młody kupiec. Był to młodzieniec o czarnym kucyku i krótkiej brodzie, ubrany w zwiewne, błękitne szaty. Jego oczy miały bystry, przenikliwy wyraz, a na ustach błąkał się zagadkowy uśmiech. Na jego stoisku znajdowały się różnorodne przedmioty: starożytne monety, dziwaczne amulety, a wśród nich coś, co od razu przyciągnęło uwagę Sinestry – stara, zniszczona księga o oprawie pokrytej runicznymi znakami.

Witaj - Powiedział do czarodziejki, podchodząc bliżej. Zauważył, że uwagę kobiety przykuła księga. - Chcesz kupić księgę?  To jest starożytna księga pełna tajemnic i zapomnianej wiedzy. Nazywa się.. w sumie zapomniałem jak się nazywa!, ale warto naprawdę warto!

Sinestra wzięła księgę do rąk i ostrożnie przejrzała jej pożółkłe strony. Były pełne niejasnych symboli, których znaczenia nie mogła od razu odczytać. Czuła jednak, że księga ta była niezwykła. Jej uwagę przykuły strony, na których widniało coś dziwnego, niewyraźnie napisanego. Usta Sinestry drgnęły, zaś w oku pojawił się niewyraźny błysk


Ile za nią chcesz? - zapytała, wiedząc, że taka księga może być bezcenna.

- Cena jest wysoka, ale nie mierzona złotem - odpowiedział kupiec. - Ta księga wymaga kogoś o wyjątkowej mądrości i odwadze, aby odkryć jej sekrety. Jesteś pewna, że to ty? No i oczywiście niewielka zapłata, ale symboliczna! powiedzmy... 10 milionów!!

Sinestra spojrzała w oczy kupca, czując, że stoi przed wyborem, który może odmienić jej życie. Zdecydowała się zaryzykować.

2 miliony... - odpowiedziała stanowczo. - I Wezmę ją.

Kupiec uśmiechnął się, jakby znał tę odpowiedź od początku. Przekazał jej księgę, a Sinestra poczuła, jakby w jej dłoniach spoczywał klucz do innego świata. Kiedy opuszczała Bank Yew, wiedziała, że jej podróż dopiero się zaczyna, a tajemnice zniszczonej księgi będą wymagały nie tylko inteligencji, ale i odwagi, by je odkryć.


Nanuki

Kiedy Sinestra wróciła do swojej kwatery z księgą, czuła mieszankę ekscytacji i niepokoju. Usiedziała przy drewnianym biurku w swoim skromnym pokoju, zapaliła kilka świec i wzięła księgę w dłonie. Jej okładka była ciemna, z wyblakłymi runami, a skóra, z której była zrobiona, wydawała się krucha i starożytna. Przesunęła palcami po powierzchni, czując pod opuszkami historię i tajemnicę, która otaczała ten artefakt.

Kobieta otworzyła księgę ostrożnie, niemal z czcią, jakby każdy ruch mógł zniszczyć to delikatne dzieło przeszłości. Strony były pożółkłe, z licznymi pęknięciami i plamami, świadczącymi o wieku i przejściach, które przetrwały. Na każdej stronie widniały runy i symbole, które były dla niej obce i trudne do odczytania.

Przez dłuższy czas przeglądała księgę, jej palce przewracały strony, a oczy błądziły po tekstach, które nie miały większego sensu. Początkowe podekscytowanie zaczęło ustępować miejsca frustracji i złości na siebie samą. Myśli o tym, że mogła zostać oszukana przez kupca, nie dawały jej spokoju. Zaczęła żałować swojej decyzji, czuła się zawiedziona i zniechęcona.

Jak mogłam być tak głupia? - pomyślała, zamykając na chwilę oczy, by uspokoić narastającą złość.
Ale nie mogła się poddać. Przewracając kolejne strony z większym zniecierpliwieniem, nagle natrafiła na coś, co przykuło jej uwagę. Pośród zniszczonych i chaotycznych zapisków znalazła dziwny zapis. Serce Sinestry zaczęło bić szybciej.

Ostrożnie wydobyła z kieszeni mały, cienki pergamin, przepisując to co zainteresowało ją w księdze. Zadrżała z ekscytacji. W księdze odczytała kilka zdań zapisanych w starożytnym języku, który, o dziwo, była w stanie częściowo zrozumieć.

"Tu leży klucz do tajemnic przeszłości, miejsce, gdzie światło nigdy nie dociera, a ciemność skrywa największe sekrety."

Sinestra poczuła, jakby przez jej ciało przepłynęła fala energii. Księga zdawała się być mapą, instrukcją która prowadziła do miejsca, które mogło kryć odpowiedzi na pytania, które dręczyły ją przez całe życie. To było to, na co czekała. Jej frustracja i złość zniknęły, zastąpione przez ekscytację i determinację.

Czytając dalej, czuła, jakby odkrywała fragmenty układanki, której brakowało w jej badaniach. Zrozumiała, że księga nie była bezwartościowa – była kluczem do czegoś znacznie większego i bardziej niezwykłego, niż mogła sobie wyobrazić. Przede wszystkim, była początkiem nowej przygody, która mogła zmienić jej życie.




Nanuki

Po odkryci tajemniczych zapisków w starej księdze, Sinestra wiedziała, że musi działać szybko. Zapiski prowadziły ją do tajemniczego pomieszczenia w kanałach miasta Brittanii, miejsca, gdzie niewielu miało odwagę się zapuszczać. Zdecydowana odkryć prawdę, spakowała niezbędne rzeczy i wyruszyła w podróż.
  Gdy dotarła do miasta, zastała je w mroku. Noc była chłodna, a powietrze przeszywała wilgoć, która zdawała się przenikać wszystko wokół. Sinestra kierowała się do wejścia do kanałów, ukrytego w jednej z mniej uczęszczanych części miasta. Po kilku chwilach poszukiwań, znalazła stary właz, który prowadził w dół, do podziemnego świata.

Wchodząc do kanałów, Sinestra poczuła zimny dreszcz na plecach. Powietrze było gęste od wilgoci i zapachu zgnilizny, a ściany pokryte były warstwą śluzu i mchu. Każdy krok odbijał się echem, które zdawało się wypełniać całą przestrzeń, potęgując jej niepokój. Latarnia, którą niosła, rzucała słabe światło, ledwo rozpraszając mrok otaczający ją ze wszystkich stron.
Im dalej szła, tym bardziej przytłaczał ją obraz zgnilizny i zepsucia. Woda w kanałach była mętna i cuchnąca, pełna resztek i nieczystości. Czuła, jak każdy oddech staje się wyzwaniem, a zapach zgnilizny drażnił jej zmysły, wywołując mdłości. Jednak pomimo tego, nie mogła się wycofać – coś w głębi duszy pchało ją naprzód.

W końcu dotarła do pomieszczenia, które opisywały zapiski w księdze. Była to duża, ciemna komnata, gdzie wilgoć była jeszcze bardziej wyczuwalna. W samym centrum pomieszczenia, na kamiennej podłodze, znajdował się ogromny pentagram. Jego kontury były wyryte głęboko w kamieniu, a linie wypełniała ciemna, niemal czarna substancja, która wydawała się pulsować własnym, złowrogim światłem.

Sinestra zatrzymała się na moment, czując, jak przytłacza ją atmosfera tego miejsca. Strach i niepokój mieszały się z fascynacją i determinacją. Wiedziała, że to, co odkryje, może być niebezpieczne, ale również może przynieść jej odpowiedzi, których szukała przez całe życie. Serce biło jej szybciej, a oddech stał się płytki.

Zrobiła kilka kroków naprzód, w kierunku pentagramu. Czuła, jakby każda jej myśl była echem tej złowrogiej energii, która wypełniała pomieszczenie. Ostrożnie, niemal z namaszczeniem, zbliżyła się do centrum symbolu. Każdy krok zdawał się być trudniejszy, jakby coś niewidzialnego próbowało ją powstrzymać.

Kiedy stanęła nad pentagramem, wyciągnęła zapiski z księgi. Słowa, które przeczytała, zdawały się teraz mieć nowe znaczenie, jakby sama przestrzeń wokół niej zaczęła je kształtować. Sinestra zrozumiała, że była na skraju odkrycia czegoś...
Przełamała swój strach i zaczęła stosować się do zapisków w księdze. Jej głos, choć drżący na początku, stawał się coraz pewniejszy, w miarę jak mrok wokół niej zdawał się zagęszczać. Czuła, jak energia w pomieszczeniu zaczyna się zmieniać, a pentagram zaczyna pulsować mocniej. Sinestra wiedziała, że jest na dobrej drodze, choć jeszcze nie zdawała sobie sprawy, jakie konsekwencje przyniesie to odkrycie.

Ułożyła starannie chryzoberyle dookoła pentagrama, po czym sięgnęła po Owce.

- Corp Por - wyszeptała kobieta....


Nanuki

Sinestra, stojąc nad pentagramem, wiedziała, że musi podjąć drastyczne kroki, aby odkryć tajemnice ukryte w zapiskach księgi. To co przeczytała, było ciemne i złowrogie, ale jej determinacja była silniejsza niż strach. Wyciągnęła z torby owcę, którą zabrała ze sobą zgodnie z instrukcjami w księdze.

Z drżącymi rękoma, ale pewnym sercem, Sinestra zaciągnęła owcę na środek pentagramu. Zwierzę patrzyło na nią z przerażeniem i bezradnością, co przez chwilę zmiękczyło jej serce. Ale wiedziała, że nie może się cofnąć. To był jedyny sposób, by odkryć prawdę i dotrzeć do celu swojej podróży.

Zacisnęła zęby i przez ścisnięte zęby wypowiedziała słowa czaru.. Ciepła, ciemnoczerwona ciecz szybko wypełniła wyżłobienia, ożywiając złowieszczy symbol na ziemi.
W momencie, gdy krew owcy zaczęła płynąć po pentagramie, coś w powietrzu zmieniło się gwałtownie. Całe pomieszczenie zdawało się drżeć, a mrok stał się jeszcze gęstszy i bardziej przytłaczający. Sinestra poczuła, jakby cały świat wokół niej zaczął wibrować złowrogą energią.

Nagle zauważyła, że wszystkie szczury, które dotąd kręciły się wokół niej, zaczęły padać martwe. Zwierzęta padały jedno po drugim, jakby jakaś niewidzialna siła wyssała z nich życie. Ich małe ciała zamarły, a martwe oczy wpatrywały się w nią beznamiętnie. Śmierć szczurów dodała tylko więcej grozy temu, co się działo.


Kobieta czuła, że coś się budzi, coś potężnego i starożytnego. Krew owcy wypełniająca pentagram zaczęła pulsować, jakby żyła własnym życiem. Symbol na ziemi wydawał się emanować mroczną energią, która wnikała w każdy zakątek pomieszczenia.

Próbowała skupić się na swoich działaniach, przypominając sobie każde słowo z zapisków. Wiedziała, że musi kontynuować, choć każde włókno jej ciała krzyczało, by uciekać. Recytując starożytne zaklęcia, poczuła, jak ziemia pod jej stopami zaczyna drżeć. Pentagram ożył, tworząc wokół kobiety coś, co wyglądało jak aura, a energia, która z niego emanowała, była niemal namacalna.


W tym momencie Sinestra zrozumiała, że otworzyła drzwi do czegoś, co było poza jej zrozumieniem. Czuła, jak mroczna energia zaczyna materializować się przed nią, wypełniając sale zarówno strachem, jak i siłą....

Przed czarodziejką zmaterializował się demon... Shaxandris



Nanuki

Z pentagramu zaczęła wydobywać się postać, która stopniowo nabierała kształtów. Sinestra poczuła, jak serce podchodzi jej do gardła, a strach zaciskał lodowaty uścisk na jej ciele. Przed nią materializował się demon Shaxandris, istota, której wygląd budził grozę i przerażenie.

Shaxandris miał krwistoczerwoną skórę, lśniącą jak świeżo rozlana krew. Jego ciało było potężne i muskularne, każdy mięsień wyraźnie zarysowany pod napiętą skórą. Miał długie, zakrzywione rogi wyrastające z czoła, które połyskiwały złowrogim blaskiem. Jego twarz była groteskową maską przerażenia, z głęboko osadzonymi, żarzącymi się na czerwono oczami, które zdawały się przenikać duszę Sinestry.

Usta demona, pełne ostrych, zębatych kłów, uformowały szeroki, złowieszczy uśmiech, który odsłaniał rzędy sztyletowatych zębów. Każde wydech demona wydawał niski, gardłowy dźwięk, przypominający ryk bestii z piekielnych otchłani. Jego oddech pachniał siarką i gnijącą materią, a każde słowo, które wymawiał, było jak język ognia, palący powietrze wokół niego.
Ciało było pokryte bliznami i runami, które lśniły słabym, złowrogim blaskiem. Jego pazury, długie i ostre jak szpony, zdawały się gotowe rozszarpać każdy, kto ośmieliłby się stanąć mu na drodze. Demoniczne skrzydła, pokryte błoniastą membraną, rozpościerały się za jego plecami, rzucając cień na całą komnatę.

Kiedy Shaxandris w pełni zmaterializował się przed Sinestrą, czuła, jakby cała jej odwaga i siła ulatywały, a miejsce ich zajmował czysty, nieokiełznany strach. Demon spojrzał na nią z pogardą i zadowoleniem, jakby jej lęk był dla niego największym triumfem.

Kto śmie mnie przywołać? - zapytał Shaxandris, jego głos brzmiał jak echo z najgłębszych czeluści piekieł.
Sinestra, choć drżąca ze strachu, zebrała resztki swojej odwagi.


To ja... Sinestra. Poszukuję wiedzy... odpowiedzi... - wyszeptała, starając się zachować spokój.
Demon zbliżył się do niej, jego czerwone oczy płonęły intensywnym blaskiem. Czuła, jak jego moc przytłacza ją, jakby cała przestrzeń wokół nich była wypełniona jego mroczną energią.

W takim razie, śmiertelniczko... - powiedział, jego głos wibrował w powietrzu. - Przygotuj się na to, co może przerosnąć twoje najgorsze koszmary.
Sinestra wiedziała, że przekroczyła granicę, za którą nie było już odwrotu. Stała przed Shaxandrisem, czując, że jej życie i dusza są teraz w rękach tej potężnej, demonicznej istoty.

Gdy Shaxandris zbliżył się do Sinestry, jej serce biło jak szalone. Czuła, że każdy kolejny krok demona w jej stronę przeszywa ją lodowatym dreszczem strachu. Shaxandris zbliżył się na tyle, że mogła poczuć jego cuchnący, siarkowy oddech. Jego krwistoczerwone oczy płonęły nienawiścią, a zęby błyszczały złowrogim blaskiem.

Myślisz, że możesz mnie kontrolować, śmiertelniczko? - zaryczał demon, jego głos wibrował w powietrzu jak groźne echo.
Shaxandris uniósł swoją wielką, szponiastą rękę i z furią uderzył nią w kierunku Sinestry. W tej chwili Sinestra poczuła, jakby cały świat zwolnił. Instynktownie zamknęła oczy, oczekując najgorszego. Jednak, ku jej zaskoczeniu, uderzenie demona nie dosięgnęło jej.
Otworzyła oczy i zobaczyła, że wokół niej pulsuje świetlista aura, która wyłaniała się z pentagramu. Mroczna energia Shaxandrisa rozpraszała się, gdy tylko zetknęła się z tą magiczną barierą. Demon ryknął z frustracji, jego gniew rozlał się po pomieszczeniu jak fala niszczącej energii.

Myślisz, że to cię ocali? - zadrwił demon, jego głos był pełen złości i pogardy. - Tylko chwilowo chroni cię to marne zaklęcie.
Shaxandris ponownie spróbował zaatakować, tym razem z jeszcze większą furią. Jego szpony rozbłysły mroczną energią, gdy uderzył nimi w barierę, ale aura wewnątrz pentagramu znowu skutecznie go odparła, jednak Sinestra dostrzegła, że jeden z chryzoberyli zaczął pękać tworząc niewielką szczelinę w aurze.

Demon wybuchnął śmiechem, który był mieszanką sarkazmu i gniewu. Jego krwiste oczy płonęły złowrogim blaskiem, a uśmiech na jego twarzy był pełen okrucieństwa.

Śmieszna, śmiertelna istoto, myślisz, że to może mnie powstrzymać? - krzyknął, wciąż próbując przebić się przez barierę. - Ta bariera nie potrwa wiecznie, a kiedy opadnie, zniszczę cię.
Sinestra, mimo przerażenia, poczuła pewną ulgę. Ochronna aura dawała jej chwilę wytchnienia i możliwość zebrania myśli. Wiedziała jednak, że demon miał rację – pentagram mógł ją chronić tylko przez ograniczony czas. Musiała znaleźć sposób, aby wykorzystać tę chwilę ochrony, by zdobyć przewagę. Zebrała się na odwagę...

- Shaxandrisie, wezwałam Cie aby Ci służyć!! -  powiedziała, starając się, by jej głos brzmiał pewnie. Wzrok demona zatrzymał się na kobiecie, zaś ataki ustąpiły.


Przyglądał się Sinestrze w ciszy...

Nanuki

Po intensywnym starciu wewnętrznym i zewnętrznym demon Shaxandris zdecydował się na zmianę tonu. Jego głos, który wcześniej wibrował z gniewem i pogardą, teraz brzmiał bardziej poważnie, niemal łagodnie.

Może jestem zbyt pochopny w moich osądach, śmiertelniczko - powiedział Shaxandris, jego czerwone oczy wciąż świeciły, ale teraz było w nich coś bardziej refleksyjnego. - Twoja odwaga i determinacja zasługują na szacunek. Rozważę twoją propozycję służby.



Sinestra czuła, jak ciężar niepewności opada z jej ramion, choć nadal czuła, że musi być czujna. Wiedziała, że nie mogła jeszcze zupełnie ufać demonowi, ale w tej chwili miała chwilową przewagę.

Co w zamian za twoją służbę? - zapytała, starając się brzmieć pewnie, mimo że jej serce nadal biło gwałtownie.
Shaxandris uśmiechnął się, ale jego uśmiech nie był pełen żartu. Był to uśmiech pełen mrocznego zrozumienia.

Nie będę wymagał wiele, śmiertelniczko - odrzekł demon. - Jednakże, aby zawrzeć pakt, musisz przelac swoją krew na pentagram. To będzie znak, że twoja wola jest prawdziwa.
Sinestra wiedziała, że ten moment będzie decydujący. Musiała pokazać, że jest gotowa do zawarcia paktu z demonem, jeśli chce korzystać z jego mocy. Wyciągnęła nóż do skór, i delikatnie przecięła skórę na swoim ramieniu. Krew zaczęła kapać z jej ręki, kropelka po kropelce, na starożytny kamień pentagramu.


Shaxandris patrzył na ten rytuał z zainteresowaniem i skupieniem. Gdy krew Sinestry dotknęła kamienia, pentagram zareagował, pulsując złowieszczą energią. Sinestra czuła, jak mrok wokół niej się wzmocnił, a aura ochronna, która ją otaczała, zdawała się być teraz zasilana nową, demoniczną mocą.

Kiedy ostatnia kropla jej krwi spadła na kamień, demon skłonił głowę w uznaniu.

Pakt jest zawarty - powiedział Shaxandris, jego głos pełen było uznania i obietnicy.
Sinestra wiedziała, że teraz nie ma odwrotu. Podpisała pakt z demonem, a teraz musiała stawić czoła konsekwencjom tego wyboru. Choć nie była pewna, co przyniesie przyszłość, wiedziała, że w jej rękach leży teraz niezwykła, i niebezpieczna, moc.

Ku zdziwieniu Sinestry, magiczna aura zniknęła, a na ustach demona wykrzywił się uśmiech...



Demon zniknął a w komancie nastała cisza....