Spotkanie Zbojcow

Zaczęty przez Gofer, 2005 10 15, 18:25:58

Poprzedni wątek - Następny wątek

Gofer

Bandyci przybyli do Ocllo jako pierwsi... szybko zabili straz w porcie i pod oslona nocy zawladneli karawela. Szykowali sie do wyplyniecia na spotkanie z piratami... Nagle przybylo kilku jezdzcow. Naczelny wodz zignorowal ich i wyslal tylko kilku chlopcow... to byl jego blad.

Widzac jak upadaja wszyscy wokolo, sam z krzykiem na ustach wyskoczyl do walki. Walka trwala dlugo...

Jezdziec zmiotl wszystkich... prawie wszystkich. Ostatni z hersztow, z trudem doczolgal sie do rufy, nakleslil kilkoma ruchami reki podobizne jezdzca, wlozyl mape z lokalizacja glownej siedziby i wrzucil, do butelki po spirytusie, ktora zdarzyl osuszyc.

Oby tak Piraci odnalezli ta butelczyne... Do Czorta z Toba! Zakrzyknal! po czym spadl w wody zatoki, gdzie z wielka ochota zostal spalaszowany przez Krakena.


ps. warto przeszukiwac ciala... ktos inny odnajdzie buteleczke i dokonczy dziela
życie za krótkie aby się denerwować innymi, po za tym jak się denerwujesz, to Ci się ręcę trzęsą, oddech masz urywany i muszka ze szczerbinką gorzej współgra

jestem przyjaznym GM-em - powiedziałem i rzuciłem 150 graczy na pożarcie Panu Smoków - najadł się
@Aqe " bo kobieta to tez czlowiek"

Imperator

Do banku w Minoc przybył niski, krępy człek, wyglądał na bardzo zmęczonego. Ogarnął niepewnym wzrokiem pomieszczenie i zaczął opowiadać, iż bandyci zaatakowali go w Ocullo podczas pracy na roli. Tylko jedna osoba w banku zainteresowała się jego opowieścią, był to wojownik w czarnej jak węgiel zbroi, który w ręku trzymał katanę z jakiejś szlachetnej rudy. Wojownik podszedł do wieśniaka i powiedział krótko stanowczym głosem, że to sprawdzi.
Po kilku godzinach rycerz dotarł do Ocullo, zeskoczył ze swojej łajby i od razu ruszył na patrol miasta. Gdy dotarł do statku, zaczaił się i zobaczył setki bandytów. Osiodłał konia i ruszył do ataku. Na początku swoją ostrą jak brzytwa kataną położył trzech bandytów, kolejnemu rozpłatał czaszkę, krew tryskała na wszystkie strony. Walka rozgorzała i trwała kilka godzin, w całym porcie było pełno trupów i obciętych kończyn bandytów. Niekiedy wojownik musiał się wycofywać by odpocząć i wyjąc tkwiące w zbroi groty strzał. Złoczyńcy byli juz coraz bardziej zmęczeni, każdy z nich bał się wyjść na przeciw wojownikowi. Nieoczekiwanie ze statku zeskoczył bandyta który przewyższał muskulaturą innych złoczyńców. W ręku trzymał wielki, błyszczący miecz. Wyglądał na przywódcę bandytów. Gestem ręki wycofał walczących zbójów i ruszył w pojedynkę na jeźdźca. Walka trwała kilka godzin, żaden z wojowników nie odpuszczał. Niekiedy herszt strącał jeźdźca z konia, lecz on błyskawicznie wskakiwał na swojego dobrze wytresowanego zwierzaka. Początkowo przewaga należała do bandyty, ale po pewnym czasie stroną atakującą był wojownik z Minoc. W końcu bandyta zrobił bład który bezbłędnie wykorzystał jeździec. Szybkim ruchem katany przeciął w pół tors bandyty. Rycerz zsiadł z konia złapał zabryzganego krwią trupa  za włosy i zręcznym cięciem odciął głowę przegranemu. Wytarł katanę o płaszcz i ruszył w stronę Minoc.


ps. przepraszam qma za questa z zombi

Gofer

Butelka wyplynela na pelne morze...

Nie nie popsules questa. Ci co zauwazaja niewidoczne,maja zawsze bonusy  :wink:
życie za krótkie aby się denerwować innymi, po za tym jak się denerwujesz, to Ci się ręcę trzęsą, oddech masz urywany i muszka ze szczerbinką gorzej współgra

jestem przyjaznym GM-em - powiedziałem i rzuciłem 150 graczy na pożarcie Panu Smoków - najadł się
@Aqe " bo kobieta to tez czlowiek"