Życie...

Zaczęty przez Mortim, 2006 10 17, 01:03:53

Poprzedni wątek - Następny wątek

Mortim

Blacha nagrzana była do nieznośnej temperatury. Mortim spiął ostrogami konia

i odgalopował od potwora. Prastary beholder spoglądał swym żądnym krwi (a

może po prostu spokoju) okiem... magiczna energia uderzając w rycerza zrzuciła

go z siodła i zdarła hełm. Ten zdezorientowany nabrał głęboko powietrza i z trudem

podźwignął się na nogi. Z uniesioną tarczą zaczął zbliżać się do monstrum. To

obserwowało go. Każda macka zakończona okiem śledziła każdy jego ruch, a

umysł zaczął zamieniać otaczający wojownika piasek w szkło. Wojownik zaczął

zapadać się i grzęznąć w nowopowstałym zagrożeniu... nie miał szans.

Pozostawała już tylko śmierć... hmm... a może jednak nie, po kolei zrzucał ciężką

metalową zbroje, rękawice, karczek, odwiązał szybko napierśnik wyrzucając go

przed siebie. Beholder trzymał się w bezpiecznej odległości ciągle

powiększając płynną kałuże szkła. Temperatura niemiłosiernie paliła.

Myślał tylko o tym jak zakończyć tą męczarnie, wyjścia były dwa. Poddać się,

albo walczyć. Poluzował nogawice. W samej bieliźnie i z młotem w ręku

zaryzykował skok. W mgnieniu oka zamienił porażkę w zwycięstwo

uderzając w jakiś czuły punkt stwora, ten zwalił się z odgłosem świeżo

wyrobionego ciasta uderzającego o podłogę. Zanim szkło zastygło

wyciągnął zbroje, ścierwo stwora zostawił na pastwę nieubłaganych promieni

słonecznych. Zaciągnął konika za lejce w kierunku oazy. W cieniu kilku drzew

chciał odpocząć po ciężkim pojedynku. Wierzchowiec wierzgał zdenerwowany, coś

było ciągle nie tak. Wstał uspokoić konia. Położył mu dłoń na chrapach i

zaczął mu cicho śpiewać. Zwierzę uspokoiło się. Zniwelowałem skutki, pomyślał , ale

co mogło być przyczyną jego zdenerwowania? Zajrzał do pękatych

juków przytroczonych do wierzchowca. Tak to był problem, wypełnione były

złotem, klejnotami i składnikami magicznymi.

- No cóż, nie dziwię się, że jesteś taki podenerwowany, gdybym ja miał to

nosić to już dawno bym uciekł i zrzucił te ciężary. Masz racje udamy się do

miasta, a przy okazji kupię sobie łódź, zatem nadłożymy trochę drogi i

pójdziemy do Vesper... znasz drogę koniku.


Po kilkunastu minutach kłusu rycerz minął górę Coventous i udał się dalej na

wschód. Słońce zaczynało powoli chylić się ku zachodowi kładąc długie cienie

na nielicznych polankach.

Mortim wzdrygnął się. Czuł bliską śmierć, albo coś co istnieje poza nią.

Dlaczego umarli budzili się? Po co? Dlaczego? Czemu zawsze bezmyślnie atakują

wszystko co żyje? Te i wiele innych pytań nachodziło go, gdy przejeżdżał koło

cmentarza.

W dali usłyszał dźwięk metalu uderzającego o drzewiec, zdyszane konie... to co

wyczuł jednak zwiastowało czyjąś śmierć. Spiął wierzchowca i ruszył w tamtym

kierunku, między drzewami zobaczył ciało zabitego człowieka,  biedny

wierzchowiec pokonanego dogorywał obok na ziemi machając kopytem w

przedśmiertnych drgawkach. Gdy oprawcy zauważyli, że są obserwowani ruszyli

do przodu atakując. Wojownik po wyczerpującym dniu miał mało sił, na szczęście

wierzchowiec bardziej martwił się o swoje życie, gdyż wyrwał galopem w

kierunku miasta. Minął strażników i wpadl do banku, w środku zobaczył

dwóch starych przyjaciół, byli to Jablo i Keldriss, sapiąc ciężko starał się

powiedzieć, że właśnie widział jakichś morderców niedaleko miasta, że ktoś

zginął. Jablo niewiele myśląc złapał za broń i na piechotę wybiegł z banku.

Nasz bohater podążył za nim by pokazać mu, w którym miejscu widział rabusiów.

Kawałek za mostem z ukrycia wyskoczyli mordercy i pognali za Mortimem w

kierunku banku, bezwładne ciało uderzyło głucho o ziemię, tak oto pogromca beholdera

zakończył swój żywot. Jednak jego duch pozostał, mordercy zgrabili co cenne,

resztę niszcząc. Błąkająca się dusza trafiła na uzdrowiciela, który

zmaterializował ciało, w które ta eteryczna postać się przyodziała.

Rycerz wpadł do banku zwymyślał strażników i zakończył swój dzień w

więzieniu.

bobik

Ladnie opisany zal...
"Kapitalisci sprzedali nam sznur, na ktorym ich powiesimy"
W.I.Lenin

Yezdigard

Ten rycerz to jakis taki malo rycerski, ani on bojowy, ani honorowy. W sumie slusznie poszedl do paki. ;) Jaki rycerz taka nagroda. ;)
Duzy moze wiecej i prawie zawsze ma racje.

Mortim

Nie wydaje mi sie ze rycerz musi byc "bojowy",  czyli zawsze chciec kogos zabic, a co do honoru to nie rozumiem... uprzejmie prosze o wyjasnienie na priv. A do wiezienia Mortim poszedl za "walki pod straza, notoryczne ucieczki do miasta". Gdyby poszedl do wiezienia za obrazenie autorytetu wladzy, czy cos w tym rodzaju to chyle czola :)

Xynd

Tym samym przyznales sie, ze obrazales wladze i wpadles w siec naszej prowokacji ;)
Temat do zamkniecia.

Valderin

Xynd tylko wytlumacz mi.. co ma obraza wladz do powodu banicji?bo kurde topic mial 3 strony i dalej nie wiem.. O_o

Xynd

To kwestia subiektywna. Ja impertynencje puszczam kolo uszu nic sobie z nich nie robiac, bo nie warto przejmowac sie tym, ze ktos tam sobie ujada. Kto inny natomiast uznal to za obraze majestatu wladzy, a tym samym jego samego i nie zyczy sobie, aby takie osobniki korzystaly z dobrodziejstw miasta, ktorego strzeze.