..juz mi niosa suknie z bandana... czyli ŚlUb

Zaczęty przez tinwa, 2007 03 15, 19:58:07

Poprzedni wątek - Następny wątek

tinwa

Dzień był pogodny, słoneczny. Paczki kwiatów rozkoszowały się delikatnym wietrzykiem i owadami zapylającymi je w celu upiększenia dorodności plonów. W naszym domku, który znajduje się nad szemrzącym wodospadem słychać nerwowe oddechy i szmer będący wynikiem gorączkowych przygotowań. Jest to dzień ceremonii ślubnej mojej i mojego wybranka, a jest nim Desdemon. Strasznie się denerwuje, nie wiem co Des robił poprzedniego dnia, może brał udział w wieczorze kawalerskim... Dręczyły mnie myśli co tam robił, jeśli to miało miejsce.. No trudno, dziś jestem pewna ze powiem tak i na zawsze stanę się tylko jego. Po długich wizytach u krawca ze Skara mam w końcu ta wymarzona, wyśniona sukienkę przeplatana kwiatami lilii. Gdy patrzę na Desa, widzę ze tez się denerwuje, nieudolnie zawiązuje koszule, drżą mu dłonie podczas zapinania płaszcza, lecz widze w jego oczach wesoły blask i to mnie przekonuje do podjecia decyzji, wiem ze jest prawidłowa.


***
Spogladam na zegarek, dochodzi godzina 19, do Tinweval przybyła jej przyjaciołka Cailet z rozmaitymi ciastami i smazonym mięsem. Zapachy mnie kusiły.. Zaczeły grzebac w skrzyni przewracac płotnami i przebierac w bizuterii. Wiem, ze się już do niczego tu nie przydam, wiec żegnam się na chwile z Tin i ide dopilnowac by kaplan stawił się na miejsce. Przetransportowałem się, patrze wokół siebie a tu całkiem spory tłum jak na skromny ślub. Zatem witam się z goścmi, dobry wieczor, dobry wieczor, kaplan już stoi i czeka, przypomina sobie kwestie wypowiadana na ceremonii cos szepczac pod nosem. Zauwazyłem ze wszyscy czekaja na panne młoda. Lecz ja chyba teraz najbardziej jej oczekuje. Nie widzialem jej chwili a już za nia me serce tęskni. Wyobrazam ja sobie w śnieżnobiałej sukni, na pewno będzie wygladała przeslinie.
*pojawiła się swietlista brama z ktorej wyłania się Tinweval*
Jestes! Moja kochana! W koncu przybyłas, rozłaka była straszna, pomyslałem. Czuje ze moje serce bije jeszcze mocniej, bo prawie oniemiałem z zachwytu. Wiedzialem, że zachwyca ona urodą ale dzis jej blask bije jeszcze jaśniej niż kiedykolwiek. Na głowie ma bandane z paczkiem lilii, bieluśka jak śnieżny smok suknia z wplecionymi liliami, śnieżnobiałe sandałki. Wyglada przecudnie! Rozgladam się po meżczyznach i widze jak im też się świeca oczy na widok, mojej, MOJEJ Tin. Druid zapedza nas do środka sanktuarium wiec chwytam delikatna dłoń Tin i ruszamy razem do kaplicy.


***
Wchodzac do kaplicy poczułam zapach roznorodnych zioł, owoców. Ściany były przyzdobione powojami kwietnymi i mchem. Wiem, że to sanktuarium w Ocllo jest idealnym miejscem na zawarcie zwiazku z moim wspaniałym druidem. Stoje ze swym narzeczonym, patrze mu w oczy, czuje jakie ma gorące dłonie, wiec serce pewnie nie mniej płonie. Stawiam na podłodze kwiaty. Przed rozpoczeciem zerkam jeszcze w tłum by ostatni raz pomyslec o sobie jako o paniennce, mrugam okiem do Desa i zaczęło się. Uroczystośc kapłan rozpoczyna słowami: Dnia dzisiejszego, w tej godzinie jestesmy swiadkami rozkwitu miłosci tych dwojga, którzy zechcieli swój zwiazek przypieczetowac. Tak mowił mowił.. Patrze cały czas w oczy Desa i sama się nimi usmiecham do niego, druid zapytał: Czy Ty Desdemonie przysiegasz wobec sił natury i wszelkich innych sił że będziesz kochał i dbał o te kobiete oddajac się jej całym po kres waszych dni? Powidział TAK, mysle sobie, TAK,TAK TAK! Więc wystarczy tylko moje tak i jestesmy małżeństwem! W koncu przyszła moja kolej, lekko drżacym głosem mowie oczywiście TAK! Przeciez bardzo tego chce, patrze na Desdemona i w nim widze swoja przyszłośc, swoje szczeście, swoje myśli i swoje życie.


* * *
No w końcu! Nadeszła chwila pocałunków, całą ceremonie trzeba przeczekac by moc się w koncu pocałowac. Tin ja zwykle usta ma słodziutkie. Delikatny pocałunek dawno temu, poczas poznania sprawił ze stałem się jej i dziś tego absolutnie nie żałuje. Patrze w tłum jak wiwatuje, Wiwat para młoda słychac,  nakladam na jej zgrabny palec obraczke slubna, ona robi to samo. Słychac słowa druida: oglaszam tę parę malzenstwem, niech miłosc i pomyslnosc mieszka miedzy Wami. Serce me się rozradowało! Wiem ze ma luba tez się cieszy, wida to po jej rozpromienionej twarzy! Ceremonia ślubna dobiegła końca. Ludzie zaczynaja się ustawiac w kolejke by złozyc nam życzenia. Jako pierwszy druid zyczy nam pomyslnego i pelnego radosci zwiazku,  inni: wszystkeigo dobrego, zdrowia, ładnych pociech, dużo pociech, wielu wspolnych cudownych chwil, by miedza nami harmonia zawsze trwała, szczescia i bysmy zawsze z Tin razem byli. Dostalismy wiele prezentow najroznieszych od zestawow wyjatkowych zdroi z kości demona, po zastawe stołowa z royala i inne przybory domowe, obrazy, eliksiry, czeki, piekne kompozycje, inne wyjatkowe zbroje, narzedzia wyjatkowe, wielkie łoze małżeńskie, wyjatkowa bizuterie, kwiaty i patelnie z wygrawerowaneym napisanem ,,na Desdemona". Jakby mysleli ze moja Tin może mi zrobic krzywde..


* * *
Zernełam na zegarek, było już dośc poźno wiec czas było się zbierac i rozpoczac ucztę weselna. Wyszeptałam Desowi na ucho by zaprosił wszystkich na przyjeciei wyczarował brame swietlista do nas do domu, gdzie już czekaja rozstawione stoły i bulgocacy w baryłkach alkohol już się fermentuje. Uczta się zaczeła! Na stołach pojawiaja się pieczone na ruszcie swiniaki, morszczuki w cytrynie, uciekajace kremem Ciasta oraz wiele innych smakołykow, na których widok nie jednemu poleciala slinka. Jednak nabardziej oblegane jest stoł z alkoholem, który ugina się od ciężaru. Oj przelewa się tu baryłaki i kegami najrozmaitszych alkoholi dobrego rocznika. Butelki walały się wszedzie. Słychac wszedzie pijane i niewyrazne głosy weselnikow bawiacych się i spiewajacych przerożne ballady. Krzyki i smiechy, piski i stękania, marudzenia i westchnienia. Trwa to już dobre pare godziń... nagle czuje śmierdzacy piwskiem oddech Desdemona, który sprowadził mnie na ziemie, wiedzialam ze to musi być koniec tego wspaniałego dnia, wymamrotał cos w rodzaju koniec przyjecia, idziemy skonsumowac zwiazek.. i poszlismy. Bedac w domu słyszalam jeszcze jakies krzyki, głos Pana porzadkowego wyprowadzajacego pijanych spod ław. Des zaciagnał mnie na sofę pełna poduszek.... i....



I na tym się konczy opowieśc slubu Panstwa Nadiya, dzieki Temu co tam był i spirytus krasnoludzki z nami pił :)
Dzieki Panu Porzadkowemu w Corpo-porodpornej Kamizelce i z metalowa pała (Ilidriasha), po strokroc dzieki!!!


ps. sorki za literowki ;)
Cytat: Kęs
-Mamo, mamo a co to jest wampir?
-Nie zadawaj glupich pytan Badalamanku, tylko jedz barszczyk bo ci zakrzepnie.

desdemon

rowniez dziekuje za pomoc i pozdrawiam przybylych ;)

Gucio

Śluuub... żeby było więcej takich imprez. Pozdrowienia dla Desa, Tinwy no i pijaka Lotheda.  :razz:

Ilidrius

No milo wyszlo.

Powodzenia, dalej  :wink:


Jackob

Czekamy na screen najladniejszego prezentu dla Tinwy :)

tinwa

yyyy hmmmm czyli co dokładnie? :D sporo ich było nie wiem nawet jak Ty masz na imie :D
Cytat: Kęs
-Mamo, mamo a co to jest wampir?
-Nie zadawaj glupich pytan Badalamanku, tylko jedz barszczyk bo ci zakrzepnie.

Jackob

byl tylko jeden prezent "na desdemona" ;D

tinwa

Cytat: Kęs
-Mamo, mamo a co to jest wampir?
-Nie zadawaj glupich pytan Badalamanku, tylko jedz barszczyk bo ci zakrzepnie.

Jackob

jednej rzeczy nie rozumiem - Czemu ten przedmiot nie byl jeszcze uzywany?? powinien byc najmarniej "zuzyty" ;D

desdemon

:oops:
Cytat: "Jackob"jednej rzeczy nie rozumiem - Czemu ten przedmiot nie byl jeszcze uzywany?? powinien byc najmarniej "zuzyty" ;D

tinwa

Cytat: Kęs
-Mamo, mamo a co to jest wampir?
-Nie zadawaj glupich pytan Badalamanku, tylko jedz barszczyk bo ci zakrzepnie.