Magiczna bariera

Zaczęty przez Kam, 2007 03 25, 01:03:25

Poprzedni wątek - Następny wątek

Kam

Trzy elfy rozprawialy wlasnie nad walorami estetycznymi nowych Domow Towarowych (w) Centrum miasta. Dwoch z nich uznalo za srednio tu pasuja... Po krotkiej rozmowie powrocili do banku jeden  z nich zabawial sie ze swoim zwierzatkiem - sniezna pantera. Drugi rozmyslal nad tym kiedy zwierzatko przestanie znosic targanie za uszy, a trzeci elf zaczal grzebac  w swej skrzyni. Nagle drzwi banku otworzyly sie z hukiem. Wszedl do niego sporych rozmiarow owad, jakby polaczenie mrowki, czlowieka i ogra. Stworzenie stukalo szczypcami przez chwile, nagle przemowilo... - Elfy chodzcie za mna, jestem straznikiem potrzebna jest wasza pomoc. - Jak na gwalt cala nasza doborowa trojka wybiegla z banku podazajac za owadem-straznikiem W koncu sie zatrzymali. - Musicie udac sie do swiatyni Erenthii i prosic o rade. Jak przywrocic Wyspie Nadziei jej rownowage. - straznik po chwili umilkl. - Ale dlaczego my...? - spytal jeden z elfow - Jak to czemu. Bo jestescie wyjatkowi. - skonczyl straznik "Wyjatkowi..." - rzucil na koniec jeden z elfow, spogladajac na swych towarzyszy.
Tak oto rozpoczela sie przygoda naszych trzech wyjatkowych elfow, w probie uratowania Wyspy Nadziei - jednego z ostatnich miejsc w ktorym elfy mogly znalesc spokoj... Po chwili planowania gdzie maja sie udac Don Montique, Shaian i Kelembrion powrocili do banku by zaopatrzyc sie w to co niezbedne jest przy dalekich podrozach - Elfie wino oraz wszelkiego rodzaju sprzet. Po 5 ziarnach byli juz z wierzchowcami na lodzi.... Kierunek? Polana Jednorozca!
mors vincet omnia