Sarkofagi, Lowcy, Krew i oczywiscie pijawki

Zaczęty przez Thiass, 2007 09 19, 20:22:33

Poprzedni wątek - Następny wątek

Thiass

Thiass spojrzał na Molterona, który trzymał w ręku zgnieciona kartkę.... Czytał powoli słowa zastanawiając się nad ich sensem. Ruszcie do piaskowych grobowców? Znajdźcie sarkofag za pomnikiem? I ten dziwny podpis – ,,Przyjaciel"
List wydawał się dość nietypowy ale grupa wampirów postanowiła sprawdzić o co może chodzić, nie raz już wpadali w takie pułapki i wychodzili z nich cało byli w końcu nieśmiertelni. Tym razem nie brzmiało to jak pułapka.
Niebieska brama rozbłysła przenosząc wszystkich w okolice piaskowego miasta.
Trzask łamanych kości, stal uderzająca o stal, krzyk upiorów i duchów którym zakłócono wieczny spoczynek. Wreszcie dotarli, znaleźli sarkofag którego poszukiwali........

Stali w zamku patrząc na mężczyznę odzianego w lśniąca zbroje oraz dzierżącego ciemny, przypominający cień miecz. Jeżeli jego słowa były prawda sami sprowadzili na siebie zagładę. No cóż przynajmniej jest jakiś sposób... jednak czekanie zawsze go irytowało nigdy tego nie lubił. Łowca wydawał się mówić prawdę, teraz byli bezpieczni tylko w zamku a gdzieś tam... na powierzchni czekał na nich on... ten który ma sprowadzić na nich śmierć.


Widze, ze juz Thiass na lika relognal, to spadamy - by order ;]

Sztyvny

Glosny zgrzyt odsuwanego wieka sarkofagu przeszyl zapomniana, opuszczona krypte. Odziana w czarna zbroje postac, bedaca jeszcze przed chwila popiolem, wylonila sie z grobu. W jej dloni polyskiwalo ostrze, przypominajace bardziej promienie slonca niz miecz. Istota rozejrzala sie dookola koncentrujac mysli. Zapomniane dawno slowa rozblysly w jego glowie. "W imie swiatla, nieczyste dusze nieumarlych maja byc zeslane na wieczne potepienie. NIECH SIE STANIE!".
Lowca poprawil kapelusz, usmiechnal sie delikatnie, po czym rozplynal sie w powietrzu.

Lowy sie rozpoczely...

Sztyvny

Ostrze siegnelo jej szybko i bezlitosnie, nie pozosawiajac zludzen. Dusza zostala odarta z cielesnej powloki, lowca znalazl swa pierwsza ofiare. Jego moc byla za slaba aby odeslac Azure w objecia prawdziwej smierci, musial wiec zadowolic sie tylko zniszczeniem jej cielesnej powloki.
Glupcy ktorzy odwazyli sie jej bronic szybko podzielili jej los. Kazdy kto staje po stronie wampira zostanie zniszczony. Lowy trwaja...

Sztyvny

Lowca odnalazl kolejny cel. Ghul, jako istota nizsza nie zginal od razu, lowca chcial uzyskac informacje o jego mistrzu. Niestety, nieumarly wdal sie w dyskusje zamiast wykonac polecenie. Kolejna ofiara spoczela na ziemi...

Ghg

Ghul jak zwykle wpakowal sie w cos co go przeroslo. Spojzal na trupy walajace sie wszedzie. Zawirowalo mu w glowie, jedyne co pamietal to jak koszmar wgryzal mu sie w kark, odgryzajac kawal nadgnilego miesa. Podparl sie na pordzewialym mieczu i wyrzygal sie bezpardonowo prosto na trupa, ktorego zywota pozbawil duch. Czul sie jak na statku ogarnietym sztormem, ze wszystkich stron dochodzily go dziwne szepty i nie potrafil utrzymac rownowagi. Kolejny raz padl na kolana i by powstrzymac odruchy wymiotne wysmarkal sie w rekaw togi. Ropa pociekla mu z tego co pozostalo po nosie i zrozumial, ze kiedy wypadlo mu oko byl juz bliski furii. Ghul moznaby powiedziec do umierania sie przyzwyczail, a raczej do chwilowej utraty kontroli nad swoja juz i tak sprzedana dusza Ylothowi. Splunal krwia na posadzke, wstal i zaszural o kamienne plyty czyms co malo juz przypominalo miecz. Moznaby to nazwac nieporecznym i tepym kawalem zelastwa, ktory bardziej nadawalby sie jako rozlupywacz czaszek. Nieumarly zaczal isc w strone rycerza, a raczej w strone czegos, co zaraz bedzie cierpiec. Nie zwracajac uwagi na swoj stan po prostu chcial komus sprawic bol i gdy wbil w napiersnik swoj brzeszczot poczul ulge. Krew, ktora rozpryskala sie po jego rozradowanej twarzy przyniosla blogosc i po raz kolejny poczul sie wspaniale. A gdy scierwo czarnego rycerza padlo na ziemie stal tak oslupialy i nie reagowal na nic. Na szepty upiornego miasta, na zawolania ducha, na pytania dziwnej postaci, ktora pojawila sie niewiadomo skad. Cos mruczal pod nosem, ale nie byl pewien co. Swiat znow zaczal krecic sie z niebywala szybkoscia i ghul znow niewiadomo skad padl na posadzke. Srebro z latwoscia przeszylo juz dawno obumarle organy i ozywieniec po prostu dal poniesc sie po raz kolejny na chwile w krolestwo demonow swego pana, Ylotha, by chociaz na chwile wsluchac sie w litanie cierpienia umeczonych dusz. Otworzyl slepia i jak zwykle bezpretensjonalnie wyrzygal sie na posadzke. Po raz kolejny wydawalo mu sie, ze to mialo jakiskolwiek sens i zrobilo mu sie lekko na jego rozchelstanej do granic rozpusty duszy. Znow cierpial i za to byl szczesliwy. Podniosl leb w kierunku ducha, ktory po raz pierwszy spojzal na ghula z przejeciem. Trupobawowi wydawalo sie zawsze, ze duch jest istota bez sumienia, wyrachowana w jakichkolwiek odczuciach ze wzgledu na swa nature. Probowal sobie to wyjasnic w sposob najbardziej racjonalny, a mianowicie tym, ze po prostu mu sie to wydawalo. Wdrapal sie powoli na dach jednego z upiornych domow i polozyl skulony. Duszysko zniknelo tak szybko jak sie pojawilo. Ghul jednak wiedzial, ze kiedy bedzie swego jedynego przyjaciela potrzebowal to pojawi sie tak samo szybko jak i zniknal.

(Wybacz Sztyvny, ale po whoyu trafiles troche, bo na moja przerwe obiadowa akurat i w czasie gdy dzwonila mi panna i szef domagal sie natychmiastowego przyjscia z dwoma telefonami wlaczonymi na glosnomowiacy po prostu stracilem kontrole nad tym co sie dzialo na ekranie, hehe. Do zobaczenia znow, moze tym razem lowca okaze sie troche slabszy? ;p Daj cien szansy na obrone. ;p)
Ostatnie słowa Woltera brzmiały : "To nie najlepszy czas, na robienie sobie wrogów". Tak odpowiedział na pytanie księdza, czy ten wyrzeka się diabła.

promuje wegetarianizm w krajach trzeciego swiata.

Sztyvny

"... a po nocy, przychodzi dzien...". Pierwszy promyk nadziei delikatnie rozblysl nad przesladowanymi przez lowce nieumarlymi. Lowca - Swiatlosc przypomnial sobie o strzepkach dawnej wiedzy i spajajac nieistniejace stronnice w niemalze materialna ksiege, przywolal to co dawno zapomniane ponownie na ten swiat. Azura, jako jedyna polaczona z lowca za pomoca krwi otrzymala wiadomosc...

Thiass

Thiass spojrzal na Maffaera oraz Badalaman. To musialo byc to, nie znalezli zadnej innej. Znikla... mieli jednak jej zawartosc. Cenna czy nie? Wartosciowa czy bezuzyteczna? to sie okaze po rozmowie z nim... tym dzieki ktoremu ja mieli

:wink:


Widze, ze juz Thiass na lika relognal, to spadamy - by order ;]