DM2: Dziedzictwo Mistrzów

Forum Projektu DM2 => Przygody => Wątek zaczęty przez: Aruv w 2005 12 25, 17:34:27

Tytuł: Strzała lodu czyli drowia wyprawa na Wichrowy Czub
Wiadomość wysłana przez: Aruv w 2005 12 25, 17:34:27
Strzała lodu czyli drowia wyprawa na Wichrowy Czub
Opowiadania część pierwsza

Wyprawa! To brzmi dumnie. Jednak z reguły wtedy, gdy w skłd drużyny wchodzi kilku potężnych i wyćwiczonych w swym zawodzie wojowników, kilku łuczników no i oczywiście kapłani służący swą mocą dla usprawnienia przebiegu walki swą mistyczną mocą. No...A co jeśli w skład TEJ drużyny wchodzi zaledwie jeden kapłan? Właśnie te myśli przechodziły głowę Dalurvitha, gdy zmierzał ku Śnieżnym Szczytom. No i w połowie drogi przypomniało mu się, że mroczne elfy bardzo kiepsko znoszą niskie temperatury. Przynajmniej jego lodowy rumak, Shyama, wyglądał na zadowolonego. No i trzeba wspomnieć, że to jest samica.

Gdy podróżuje się w takich warunkach, dzień zlewa się z nocą.
Shyama szła nieugiętym krokiem już od kilku dni. To było coś dziwnego. W normalnych (ciepłych!) Warunkach, wytrzymywała może 1 dobę ciągłego ruchu. A teraz idzie już któryś dzień, a wygląda jakby chciała przejść drugie tyle.

Wjazd na Wichrowy Czub oznaczony był wielką, posrebrzaną bramą.
Nie wiadomo nawet, kto (i na boga, po co) ją tam postawił. Wreszcie, owa konstrukcja ukazała się zmęczonym oczom drowa. Od razu dostrzegł małą grupę lodowych troli. Gdy przejeżdżał obok nich, jeden odezwał się gardłowym głosem:

- Płacić opłata albo ty nie jechać dalej

Nekromanta jechał dalej. Nawet nie zwrócił uwagi na te marne stworzenia.
Zdezorientowany trol zbliżył się do Dalurvitha i uniósł wysoko swój topór. W tym samym momencie jego głowę od reszty ciała oddzielił potężny cios, pochodzący od jednego z jego towarzyszy. Ślepia atakującego trola jarzyły się szmaragdowym światłem. Dokładnie tak samo teraz wyglądały oczy szlachcica z domu Tor'ath. Drogi jeszcze sporo...

Ku niepocieszeniu nekromanty, dalsza część podróży mijała całkiem spokojnie. To dziwne, ile różnych reakcji wywołuje u innych istot widok czarnej togi sług Netherila. U jednych są to ataki strachu, przechodzące najczęściej w głęboki szloch. Inni natomiast, wyciągają jakieś dziwne bronie i krzycząc jakieś bajki o świętości próbują szczęścia. Oj było wielu takich...

Dalurvith jeszcze długo zastanawiał się na tym dziwnym, ale poniekąd zrozumiałym zjawiskiem, gdy wreszcie ujrzał to, po co wyruszał tak dawno...Oto przed nim, na małym wzniesieniu, zupełnie niechroniona, znajdywała się przeźroczysta fiolka, w której jak wiedział, znajdywała się zaklęta przed wiekami krew, z której można było wytapiać bądź wytatuować prastare runy, chroniące przed różnymi siłami.
Zeskakując z rumaka zbliżył się powolnym krokiem. W chwili, w której wyciągał dłonie do fiolki poczuł czyjąś obecność. Cofnął natychmiast ręce. Skupił się i sięgnął po moc...

Miejsce, w którym się znajdują przypomina wielki okrąg.
W pobliżu znajdują się jakieś marne formy życia.
Wszystko otula silny, chłodny wicher.
Jest i ten, którego drow wyczuł.

Oczywiście, Dalurvith jako jedną z rzeczy przed wyruszeniem, sprawdził czy aby artefakt nie jest przez kogoś lub coś, (czemu prawie zawsze pada na to drugie?) Chronione. Jednak informacje, które znalazł w bibliotece rady nie wspominały nic o żadnym strażniku.

Stał wysoko ponad nim. Była to smukła postać o ciemnej skórze. Mlecznobiałe włosy powiewały na wietrze. W dłoni trzymał wielki refleksyjny łuk. Całe jego ciało pokryte było srebrnymi runami.
Pierwszy strzał padł prawie od razu. Postać zwinnie naciągnęła strzałę i wypuściła ją. Strzała w locie zaczęła jarzyć się lodową barwą.
Drow uskoczył w ostatniej chwili. Sam uniósł dłonie i otaczając się magiczną tarczą posłał wiązkę czarnej energii. Zdziwił się bardzo, bo dziwnego strażnika już nie było. Jeszcze większe było zdziwienie, gdy poczuł go zaraz za sobą. Silny cios zwalił drowa z nóg. Upadając obrócił się na plecy i wypowiadając szybko słowa zaklęcia skierował je prosto w napastnika. Tym razem odległość była zbyt mała by chybić. Ognista kula trafiła prosto w klatkę strażnika. Zaraz po zetknięciu się z jego ciałem po prostu zmieniła się w wódę i spokojnie po nim spłynęła. (Chcielibyście widzieć minę drowa) Strażnik wyciągnął zza paska krótki sztylet, który wyglądem przypominał sopel lodu i wbił go prosto w klatkę drowa. Ten jednak rozpłynął się niczym iluzja. Prawdziwy nekromanta był 10 metrów dalej a przed nim tworzyła się olbrzymia kula ciemnej energii. Wreszcie, gdy zaklęcie było gotowe wypuścił ją w stronę zdziwionego strażnika.
Lecącej kuli nie było nic w stanie zatrzymać. Gdy raz wskaże się jej cel, to ona z pewnością go osiągnie. Tak było i tym razem. Już po chwili na ziemi leżał wcześniejszy dumny łucznik. Wokół niego parowała świeżo rozlewająca się krew. Drow skoczył w jego stronę i uniósł go wysoko jedną ręką. Gdy tylko ich ciała zetknęły się Dalurvith poczuł niemożliwy do opisania chłód w dłoniach, który przechodził stopniowo na całe ciało. Chciał wydać z siebie okrzyk bólu, ale usta były już całkiem zmrożone. Cała skóra była tak zimna, jakby już nie należała do niego. Wreszcie, strażnik zmienił się w kupkę skruszonego lodu a jego szczątki rozwiał wicher. Nekromancie wróciło czucie. Padł na kolana, podpierając się rękami. Przyjrzał się im dokładnie. Stopniowo pojawiały się na nich dziwne symbole, układające się w prastare runy. Drow podczołgał się do wzniesienia gdzie znajdowała się fiolka. Przyciągnął ja do siebie siła telekinezy a następnie robił o ziemie. Srebrzysta ciecz rozlała się na ziemie tworząc coś na pozór lustra. Drow ściągnął czarny kaptur okrywający jego twarz i przejrzał się w tafli cieczy. Całą jego skórę pokrywały srebrzyste tatuaże. Kolejne symbole układały się w starożytne zaklęcia. Mroczny elf przyjrzał się im dokładnie. Widział 5 zaklęć. Pierwsze cztery to odporności na siły: Ognia, Wody, Piorunów i Wiatru. Było też piąte, ale jego na razie nie rozszyfrował...Na razie...
Tytuł: Strzała lodu czyli drowia wyprawa na Wichrowy Czub
Wiadomość wysłana przez: Kap w 2005 12 25, 18:54:25
Druga czesc! Jak mozna pisac pierwsza czesc tylko po to zeby ludzie czekali na druga czesc!  :evil: Przeciez to skandal! Druga czesc!
Tytuł: Strzała lodu czyli drowia wyprawa na Wichrowy Czub
Wiadomość wysłana przez: Tinerot w 2005 12 25, 20:37:34
"ów" się odmienia. :> Poza tym nie mam żadnych zarzutów - podobało mi się.
Tytuł: Strzała lodu czyli drowia wyprawa na Wichrowy Czub
Wiadomość wysłana przez: Alkus w 2005 12 25, 21:03:16
ogolnie nie lubie czystego fantasy, bo jest takie suche i rzeczowe ;] Jednak powiem, ze czytalo mi sie milo i, jak Tinerot wspomnial, bez zarzutu ;]
Tytuł: Strzała lodu czyli drowia wyprawa na Wichrowy Czub
Wiadomość wysłana przez: Aruv w 2005 12 26, 14:35:55
Kap będzie jak znowu złapie wene, a z tym ostatnio ciężko :D

Tin i Alkus dzięki (ów odmieniłem :D)

Alkus a co rozumiesz po pojęciem czyste fantasy?
Tytuł: Strzała lodu czyli drowia wyprawa na Wichrowy Czub
Wiadomość wysłana przez: Alkus w 2005 12 26, 20:37:57
Przynam, ze to ja to tak nazywam :P Sredniowieczne klimaty, pelno magii, rycerze w lsniacych zbrojach, magowie, nekromanci. Stereotypy ;] sam wole czytac horrory i nietuzinkowe rozwiazania Pratchetta :P
Tytuł: Strzała lodu czyli drowia wyprawa na Wichrowy Czub
Wiadomość wysłana przez: Aruv w 2005 12 26, 20:51:09
Sugerujesz mi kolejne szare opowiadanie?

*idzie płakać*
Tytuł: Strzała lodu czyli drowia wyprawa na Wichrowy Czub
Wiadomość wysłana przez: Alkus w 2005 12 26, 21:24:03
Szare? nie... stereotypowe :p ale niektorzy naprawde to lubia, mowie, ze to tylko moje zdanie i kopletnie nie krytykuje twoich opowiadan. BA! moim zdaniem lektua fantasy ma byc lekka, wciagajaca. Te opowiadanie takie jest. Raz, dwa, przeczytalem  jest OK ;]
Tytuł: Strzała lodu czyli drowia wyprawa na Wichrowy Czub
Wiadomość wysłana przez: ^Lil^^ w 2006 02 11, 22:38:47
No ma chłopak talent  :)
A z nudy rodzą mu się coraz ciekawsze opowiadanka  :)
Z biegiem czasu styl się stonuje, a drobne błędy znikną.
Tylko nie przestawać pisać  :D