DM2: Dziedzictwo Mistrzów

Forum Projektu DM2 => Przygody => Wątek zaczęty przez: Fontein w 2008 07 13, 16:28:13

Tytuł: Krew
Wiadomość wysłana przez: Fontein w 2008 07 13, 16:28:13
Noc bywa wytchnieniem, chłód jej potrafi dać ulgę, potrafi też rozgrzać, sprawiając że krew staje się żarem w ciele śmiertelnika. Lecz kto sprawia że noce bywają tak wyjątkowa? Nikt inny jak jej dzieci. Snują się w jej objęciach, widząc to czego nikt inny ujrzeć nie może, zbłąkane ludzie istoty będące niczym rubinowe światła, wskazówką, drogą i jednocześnie celem ku zaspokojeniu pragnień owych dzieci. A co jeśli ofiara staje się pragnieniem, którego nie można zaspokoić? Co jeśli pragnienie wypełnia umysł myśliwego sprawiając że instynkt gubi się w zapachu ciała i krwi, nie wiedząc co czynić trzeba a co należy? A wystarczy jedynie odnaleźć spełnienie – to przecież bywa takie proste.


To zaledwie wstęp. Zapraszam.
Tytuł: Krew
Wiadomość wysłana przez: Fontein w 2008 07 14, 14:00:09
Dzień we śnie, noc w pragnieniu,
pogoń w ucieczkę się zmienia.
W niemy pościgu, na zlecenie,
jest złotych oczach mgnieniem.

Pora zaczynać paradoksu przedstawienie,
dla zachęty postaci dwie wymienię:

Dola empatii, milczący, otulony nieumarłą okową, lojalny odkrywca Goecji.


Wena iluzji, egida dziedzictwa, źrenica mdłej Ananke.
Tytuł: Krew
Wiadomość wysłana przez: Fontein w 2008 07 18, 13:09:51
To czego spodziewać się niemożna było jednak się zdarzyło. Błękitne światło przejściem się stało, ze zranionej  dumy do serca dotarło czynem najczulszym. Oddech utracony w jednej chwili stał się nagrodą w lśnieniu bieli. Z krzyku rozpaczy w krzyk radości za jedną chwilę dla tej przyjemności.

* * *

W oczach Weny przekrwionych martwy blask

*Mlask* *Mlask* *Mlask*

Nazwijmy to miejscem spotkania następnego [...]

[...] ach i jeszcze jedno stare,
nie używane zepsute drzewo
a obok ożywiające się korony
przepięknych drzew
gdzie życie tętni beztrosko znowu.


*Trzask* *Trzask* *Trzask*
Tytuł: Krew
Wiadomość wysłana przez: Mortimer w 2008 07 19, 11:36:23
Posrod tlumow samotny, tracac milosc zyskal wszystko kiedy znowu spojrzal Jej w oczy ...


Na plotnie gdzie niebo
nie chcialo byc niebieskim.
A slonce swiatla
i ciepla odmawialo.
Malarz Snow zaczal
od szkarlatnej kreski,
ktora kolejne pociagniecia pedzlem
w Aniola przyodzialy.


A teraz w zloto otulona
sloncem radosnie patrzyla.
Cieplo  dajac temu
co niezyw drzal z zimna.
I niebo jasne
u stop jego zlozyla.
Lecz serce wziela w zamian.
a on ...
             

              stal sie inny...
Tytuł: Krew
Wiadomość wysłana przez: Mortimer w 2008 08 14, 23:18:42
Byl pozny wieczor. Migoczaca gwiazda, na ktora patrzyli oboje laczyla ich uczucia w jednej mysli, jednym marzeniu. Wtedy powiedziala cicho:

"To nasza gwiazda."

On usmiechnal sie slyszac slodka melodie Jej glosu. W umysle, serce poczelo zapisywac slowa, ktore uciekly ustami jego w ciemnosc:

"Wykradlem Slonce by w mroku tryskalo,
jasnym swym swiatlem i moca.
By zarem swoim chlod smierci zalalo,
i zycie don tchnelo noca."

I uslyszal znowu muzyke na skrzydlach wiatru niesiona, muzyke Jej duszy:

"Ukradles wiec, jestem sloncem dla Ciebie,
zarem, i swiatlem w ciemnosci.
W czerni blekitnym staje sie niebem.
Kielichem zycia, pelnym milosci.
Lecz wiedz o ..."

                     "Nie musze wiedziec !
Pragne byc z Toba i nic sie nie liczy !
I kochac pragne przez wiecznosc Ciebie,
i dluzej jeszcze !"

                        " Slyszysz jak krzyczy ?!
Najdrozszy, to wlasnie natura moja,
Ryczy jak zwierz dziki, ze nie jest nam dane...
poprostu Kochany nie moge byc Twoja."

Lecz on nie sluchal, tylko dlon wyciagal w Jej strone, by dotknac, i poczuc, te Ktora milowal. A Ona widzac to, oczy zamknela i glosem bez sily rzekla:

"Po tym jak milosc moja stracilam,
przyszedles w ciszy Umilowany.
I kiedy z cierpieniem boj toczylam.
Przez bogow zostales Duchu poslany.
Moj Duchu Slowa co jest balsamem,
Moj drogi Duchu Marzenia.
Duchu co jestes mym porzadaniem,
Duchu Radosci, Duchu Wytchnienia.  
A teraz wez mnie  slodki przyjacielu,
niech oddech Twoj chlodny na sobie poczuje.
Przy swiadkach tysiacu, przy cieniach wielu,
Twoj dotyk slowa niczym dar przyjmuje."

I dotknal Jej moca swojej mysli. I oddechem na karku Jej spoczal. A pozniej stali sie jednym. Tylko, ze sen nie trwal dlugo ...

"Dlaczego ja plone, no co sie dzieje ?
Dlaczego ogien trawi`me serce ?"

"To wczesniej rzec chcialam: nie miej nadzieii,
na radosc przy mnie i wieczne szczescie.
Bo trwac nie moze cos co spala dusze,
dajac naraz wszystko i wszystko zabierajac.
I odejsc moj Najdrozszy musze.
Nawet jesli plakac bede w sercu umierajac."

I zostal w smierci i nocy, ze lza krwawa znaczaca szkarlatny szlak na jego policzku, Slonce odeszlo, zas mala gwiazda co wierna ksiezycowi byla z zalu i bolu umarla...



.