DM2: Dziedzictwo Mistrzów

Forum Projektu DM2 => Przygody => Wątek zaczęty przez: Radziey w 2008 08 13, 17:06:58

Tytuł: Jaskinia na wyspie
Wiadomość wysłana przez: Radziey w 2008 08 13, 17:06:58
Był późny letni wieczór, Mardob wraz ze swoimi braćmi Zarokiem i Tevironem jak zwykle wieczorem wybierali się na lodowa wyspę celem oswojenia przez Tavirona kilkuset lodowych istot. Wyprawa  zaczynała się w porcie Moonglow, bracia po przygotowaniu lodzi sprawnie wskoczyli na pokład.
,,Cała naprzód !" - Teviron wydal polecenie , po czym podął dokładne wytyczne kursu sternikowi.
Dopłynęli na wyspę, oczom im ukazały się lodowe potwory., Zarok nie myśląc długo wyskoczył na brzeg i jak szalony zaczął okładać lodowe żywiołaki.
,,Spokojnie gdzie się tak rwiesz głupcze!"- krzyczał Mardob do Zaroka, ale postać szybko znikneła w głębi wyspy.
Mardob wraz z Tevironem spokojnie opuścili pokład lodzi i ruszyli w głąb wyspy. Szukali istot które Teviron był w stanie oswoić a przy okazji i Zaroka który zniknął gdzieś w oddali za białym horyzontem. Na wyspie było dość zimno jak na ta porę roku, a w powietrzu unosiły się małe zamiecie śnieżne wywołane przez mocne powiewy wiatru.
Widoczność była bardzo słaba, jednak z oddali słychać było bojowe okrzyki Zaroka, obaj ruszyli w kierunku dochodzących krzyków, po chwili oczom ich ukazał się Zarok który zaciekle tłukł grupkę żywiołaków.
,,Spokojnie bracie, chodźmy razem, poszukajmy polarnych niedźwiedzi i lodowych wilków które będę oswajał" – Teviron wypowiedział do  Zaroka.
Wszyscy razem ruszyli wiec w poszukiwaniu istot do oswajania. W niedługim czasie znaleźli grupkę niedźwiedzi polarnych, Mardob wraz z Zarokiem starali się utrzymać bestie z dala od Tevirona, który to z bezpiecznej odległości próbował oswoić zwierzynę. Sytuacja powtarzała się, grupek zwierzyny przybywało, a Taviron z coraz większą swoboda oswajał niedźwiedzie. Wraz z upływem czasu Mardob nudził się coraz bardziej. Przy nadarzającej się sytuacji odłączył się od braci i ruszył w pojedynkę w stronę małego wąwozu w skalach na wyspie.
Oczom jego ukazała się mała niby opuszczona jaskinia, ciekawość skłoniła go by zajrzeć do środka i sprawdzić co tam się kryje. Im bliżej jaskini się znajdował tym głośniej było słychać ze środka jakieś glosy i gwar. Nie zastanawiając się długo wtargnął do jaskini.
,,Kto to? Ahrhh Wojownik! Nie oddajcie mu naszego jedzenia!, brońcie jedzenia!!" – krzyknął jeden z orków.
Mardob stanął jak wryty, ku jemu zdziwieniu w jego stronę kierowała się spora liczba orkow, szybko wyciągnął miecz, chwycił mocniej tarcze.
,,Zabijcie wojownika! Arghh Za wszelka cenę nie oddajcie mu naszego jedzenia!!" – krzyczał wódz orków.
Mardob rozejrzał się szybko po jaskini, w  głębi ujrzał związanego lodowego rumaka, łeb jego przykryty był jakąś płachta, a dookoła rumaka czaiło się dwóch orków z nożami.
,,Ach wiec to jest wasze jedzenie" – Pomyślał Mardob.
,,Nie tak prędko, Stawać !" – Krzyknął w stronę orków, chwycił mocniej miecz i rzucił się do ataku.
Rozpoczęła się rzęź, krew bryzgała na ściany jaskini, Mardob sprawnie wywijał mieczem i ścinał głowy orkom.
,,Arghh razem , zabijcie go!!" – krzyczał wódz do grupy orków.
Wojownik przebił się przez dużą grupę orków i stanął naprzeciw wodza.
,,Stawaj ostałeś się tylko ty!" – Wykrzyczał te słowa i rzucił się w stronę wodza orków.
Pojedynek trwał parę chwil, Mardob zadął mocne ciecie w korpus po czym wódz orkow padł na ziemie. Wojownik zeskoczył z konia i wbił miecz w serce wodza który leżał na ziemi.
,,Gin!"- wykrzykując te słowa, poczuł jak cos ostrego przeszywa płytowa zbroje na plecach. Odwrócił się i ujrzał zakrwawionego leżącego orka który ostatkiem sil rzucił w  wojownika zatrutym toporkiem.
,,I tak nie dostaniesz naszego jedzenia! Agrhh" – wymawiając te słowa ork zmarł.
Trucizna była tak silna ze od razu rzuciła silnego wojownika na kolana. W tym czasie do jaskini wbiegł Teviron.
,,Mar co tu się stało? Co ci jest?" – krzyknął Teviron.
,,Mocna trucizna" – Mardob ostatkiem sil wypowiedział te słowa zwijając się z bólu na ziemi.
Teviron nie zastanawiał się długo, wydobył swoja stara księgę magii i zaczął czarować. Zaklęcie odziwo pomogło i złagodziło skutki mocnej trucizny. Mardob podniósł się z ziemi opierając się na mieczu.
,,Chcieli zabić i zjeść tego pięknego rumaka, musiałem mu pomoc" – pokazał Tevironowi rumaka stającego w końcu jaskini.
Obaj ruszyli w stronę rumaka, odwiązali mu nogi które były związane mocna lina.
Mardob chwycił za płachtę i odkrył łeb rumaka – ,, wolny jesteś, i nic ci już nie grozi" -  wypowiedział spokojnie te słowa.
Zwierze nie zastanawiało się długo i spłoszone rzuciło się do ucieczki.






Tytuł: Jaskinia na wyspie
Wiadomość wysłana przez: SolTell w 2008 08 13, 23:12:42
mam nadzieje że mini mini mini event się podobał.