DM2: Dziedzictwo Mistrzów

Forum Projektu DM2 => Przygody => Wątek zaczęty przez: Zyzio w 2008 08 27, 16:00:00

Tytuł: Nieproszony gość
Wiadomość wysłana przez: Zyzio w 2008 08 27, 16:00:00
Widmowy jaszczur poruszał się niemal bezszelestnie, kilka kroków za odzianym w szarą togę naziemcem. Dosiadająca go ciemnoskóra kobieta rozejrzała się z zaciekawieniem po nieznanym sobie regionie Sosarii. Co jakiś czas zbłąkany promień słońca odbijał się od zawieszonych na szyi insygniów domu. Wyjrzała spod kaptura na strzelistą wieżę wyhylającą się majestatycznie ze zbocza gór. Wizyta była nieoficjalna, ale odbywała się na wyraźne zaproszenie kapłanki, co nieco zmniejszało jej niepokój. Przypięta do pleców krótka włócznia pierwszy raz nie zwiększała jej poczucia bezpieczeństwa, nie jeśli nie była wykonana ze srebra. Uśmiechnęła się nieznacznie na samą myśl o tym absurdzie: srebrna broń w twierdzy Immortha. Samobójstwo.   Zziajany sługa kapłanki przyspieszył kroku.Żadne słowa nie były potrzebne - zbierające się nad nimi chmury już dawno dały jej wskazówkę, że to już niedaleko. Za skalnym załomem mineli ciężką, stalową bramę i zdążyła tylko rzucić okiem na stojący przed wejściem grimuar. Naprzeciw niej rozpościerało się wejście do Twierdzy Nieśmiertelnych.
   Wykuty w żywej skale przedsionek budowli olśniewał kunsztem. Drowka zatoczyła kilka małych okręgów po komnacie, po czym zeskoczyła z wierzchowca na widok zmierzającej ku nim postaci. Skinęła lekko w stronę odzianej w purpurę kobiety i odezwała się skrywając uśmiech:
-Moja droga, toż to prawie Podmrok...
   Kobieta potrząsneła głową i wydała z siebie ciche syknięcie, które z kolei przemieniło się w donośny śmiech. Echo rozbrzmiewało w sali przez dłuższą chwilę. Kapłanka wykonała odprawiający gest w stronę przewodnika w szarej todze - Zostaw nas! - poleciła. Mężczyzna patrząc cały czas w kierunku kobiet opuścił pospiesznie komnatę.
-Po co tak właściwie trzymasz tu tego... Jaluk? Jesteś szlachcianką. Nie wiem jak to wygląda tutaj ale u nas pospólstwo służy za karmę dla driderów. - głos drowki był cichy i chłodny, jednak przez charakter pomieszczenia doskonale słyszalny.
-To pretendent. - odpowiedziała od niechcenia jasnoskóra kobieta - Możesz zostawić tu wierzchowca. I schowaj broń, nie będzie ci tu potrzebna.
-Pretendent? - Nie była biegła w systemie hierarchii i kast wampirów - Su'aco, ukryj się! - gwizdnęła krótko na jaszczura który posłusznie rozpłynął się w mroku. Włócznia została schowana do plecaka, z którego wystawał tylko fragment drzewca, wykonanego z royala.
-Pretendent - Powtórzyła z naciskiem kapłanka - Stara się o *dar*. Jak się spisze, to wkrótce będzie w pełni uprawniony do czyszczenia mi butów. - zarechotała. Powolnym krokiem minęły niską alkowę i weszli do głównej komnaty. Drowka rozejrzała się zdezorientowana i zaskoczona splendorem z jakim wampiry urządziły swoje królestwo. Kapłanka zaśmiała się po raz kolejny widząc reakcję mrocznej elfki. Głową skinęła w lewo.
-Tam jest sala tronowa. Jeśli to pomieszczenie wydaje ci się efektowne to niewiele jeszcze widziałaś...
   Drowka stanęła plecami do znajdującej się przed wejściem fontannie krwi i wyjęła złotą monetę -  jestem przesądna - rzuciła z uśmiechem wywołując chichot u towarzyszki, po czym pstryknęła monetę za siebie w mętną, szkarłatną ciecz.
-Jak już mówiłam... Prawie jak Har'oloth. - Drowka uniosła kąciki ust. To chyba najwyższa forma komplementu na jaki umiała sie zdobyć. Całość naprawdę robiła wrażenie, jednak to co naprawdę zwróciło jej uwagę to liczne podobieństwa między tutejszą architekturą a Miastem Podmroku. Powoli weszła do sali zakończonej dwoma bogato zdobionymi tronami.
-Mamy szczęscie, Najstarszy z Immortha jest nieobecny. Raczej nie pochwalałby tej wizyty... - Zaśmiała się cicho kapłanka, a drowka na dźwięk tych słów uniosła brew. - Oczywiście możemy spodziewać sie drobnych problemów. Nic poważnego, zapewniam cię. - Zaśmiała się dość histerycznie, a elfka nie zareagowała, przyzwyczajona do ekscentrycznego zachowania towarzyszki. - Poważnym problemem byłoby, gdybyśmy spotkały mojego męża. Jest wysoko postawionym szlachcicem o znacznych wpływach, a do tego naprawdę, NAPRAWDĘ nie lubi mrocznych... Podobno nie można wam ufać - Kolejny wybuch śmiechu sprawił, że drowka poczuła się wyjątkowo nieswojo bez solidnego, srebrnego ostrza w dłoni. Westchnęła krótko i niemal natychmiast pozbyła się pochmurnych myśli idąc w milczeniu za niesforną wampirzycą. Ponownie przecięły wielką komnatę, kierując się do strzelistego otworu w murze.
   Bank okazał się nie mniej okazały niż pozostałe pomieszczenia kompleksu, jednak to co przyciągnęło uwagę mrocznej elfki to dwie pogrążone w rozmowie postacie siedzące przy stole, ustawione plecami do wejścia. Wampirzyca zdawała się ich ignorować.
-...Wiem, trochę tu posępnie ale pewnie ci to nie przeszkadza... - Ciągnęła swój monolog, kompletnie nie zwracając uwagi na dwóch osobników ktorzy wbili zimne jak stal spojrzenia w mroczną elfkę - ...Chciałam osobiście zająć się wystrojem, ale sama rozumiesz. Nie mamy tu takich wpływów do jakich jesteś przyzwyczajona.
- Tak, tak, wiem o czym mówisz - odpowiedziała drowka, choć praktycznie słuchała słów towarzyszki. Nie odrywała wzroku od dwójki mężczyzn. Jeden z nich uniósł kącik ust ukazując białe kły.
-No no... Popatrz jak przyjemnie. Nie pamiętam kiedy ostatnio posiłek sam do nas przyszedł... - Drowka nie zmieniła wyrazu twarzy ani nie odwróciła wzroku, odruchowo jednak poszukała rękojeści broni.
- To chyba nie będzie pogwałcenie protokołu dyplomatycznego. Technicznie rzecz biorąc przecież i tak nie żyjesz... - wycedziła cicho, po czym wampir wstał a druga postać obejrzała się za siebie. Nie dała po sobie poznać zaskoczenia gdy rozpoznała drugą z twarzy, widzianą wcześniej na portrecie w banku Vesper. - Thiass...
-Znamy się, czarna elfko? - Niski głos przypominał raczej gniewny pomruk dzikiego zwierzęcia niż dzwięk głosu naziemca - Czy też może mam cie oduczyć tego spoufalania się...? - Drowka przekrzywiła głowę szukając odpowiedzi na tę niespodziewaną groźbę, jednak w rozmowę wtrąciła się kapłanka.
-Milczeć! - wrzasnęła - Jest tu na moje osobiste zaproszenie. Macie coś przeciwko? - Zakończyła donośnym syknięciem które rozniosło się echem po komnacie - Chodź, Shyn', czas na nas. - Drowka uśmiechnęła się lekko w stronę dwóch postaci i bez słowa odwróciła się nie siląc nawet na ripostę. Wyszła z banku pewnym krokiem, nogi jednak zatrzymały się jak na komendę gdy usłyszała głośny wrzask:
-MAELUI!!! - Drowka odwróciła się niemal natychmiast, a jej towarzyszka wydawała się sparaliżowana. Z banku wyłonił się nieznajomy wampir w asyście Thiassa i jego towarzysza. - W tej chwili chce usłyszeć słowa wyjaśnienia... - Warknął nie spoglądając nawet na drowkę. Wampirzyca spojrzała mu w oczy szturchając łokciem drowkę - To władca twierdzy, uważaj na słowa - wyszeptała, po czym skłoniła się nisko.
-Panie! Ta oto drowka udzieliła mi schronienia w H...Har'oloth Videnn, gdy zostałam z...zaskoczona przez świt. To sojusznik, jest tu na moją osobistą prośbę - Pokłoniła sie w pośpiechu po raz kolejny. Oburzone syknięcia odezwały sie z obu stron władcy z ust towarzyszących mu postaci. - Sss... ja jej udziele schronienia panie! Zróbmy sobie posiłek z jej czarnej krwi, jako przestroga dla równie zuchwałych--
-Cisza. - Przywódca uciął dyskusje - Jesteś ślepa, kapłanko? To drowka. Mroczny elf. Mogła tobą manipulować, żeby osiągnać swoje cele i z pewnością już to zrobiła. Nie ominie cię kara... - Mimo powagi sytuacji drowka musiała ukryć uśmiech. Usłyszeć z ust przywódcy Twierdzy Immortha, że drowy to uosobienie zła i knucia? Prawie jak komplement. Już miała przemówić, gdy zza pleców dobiegło ją gniewne warknięcie poprzedzone stukotem wysokich butów. - Módl się do Lloth, mała. Właśnie przybył mój mąż... - Głos wampirzej kapłanki brzmiał jakby wygłaszała niepodważalny wyrok śmierci.
-Maelui, tym razem przeszłaś samą siebie... - głos wampira brzmiał, jakby ostatniem sił powstrzymywał wybuch. Wypluwał każde słowo z wysiłkiem utrzymując kontrolę. - Sprowadzić to coś w nasze progi... - Zauważając, że może to być ostatnia okazja by zabrać głos zanim przemówią ostrza, drowka wystąpiła krok naprzód sciągając na siebie spojrzenia sześciu par oczu.
-Jestem Shynt'afae Silin'aerl. Pierwsza córka domu Silin'aerl, drugiego domu w hierarchii miasta Har'oloth Videnn. Emisariusz Księstwa Podmroku z ramienia najwyższej kapłanki Lorny O'loth. - Zarecytowała według formuły której kazdy szlachetnie urodzony drow uczony jest od dziecka. - Wybacz panie, że zjawiam się w twoim domu niezapowiedziana, nie sądziłam, że ta wizyta będzie problemem. Przyjmij moje wyrazy ubolewania, mam nadzieje, że nie wpłynie to na stosunki między Twierdzą, a miastem mrocznych elfów. - Skłoniła się krzyżując ręce na piersi w drowim symbolu pokojowych zamiarów. Jej niewyrażająca emocji twarz kłóciła się z tym co czuła w duchu. Nie przywykła do okazywania jakichkolwiek form pokory, ale była otoczona przez wampiry w ich własnym domu, stawka była wysoka.
-Twoja wizyta dobiegła końca. - Przywódca Twierdzy przemówił chłodno i spokojnie. Jego słowa wzbudziła głośny protest u stojących stojących obok - Precz. A ty... - Wskazał na kapłankę immortha - osobiście odprowadzisz swojego gościa i tu wrócisz. Mamy do pogadania. - Drowka po raz ostatni przyjrzała się twarzom mieszkańców, na chwilę zatrzymując wzrok na mężu kapłanki. Wygląda na to, że zamieszanie było większe niż sie spodziewała...
-Jeszcze tu jesteś? - Wydawało się, że bardziej niż obecność drowki drażniło go nieposłuszeństwo małżonki. Przez twarz mrocznej elfki przemknął grymas, który po chwili zniknął. Skłoniła się w pożegnaniu do przywódcy immortha i ruszyła do wyjścia, nie czekając na kapłankę.
Tytuł: Nieproszony gość
Wiadomość wysłana przez: Thiass w 2008 08 27, 18:24:16
Thiass postanowil sie obudzic ... niby nic takiego ale jak wampir robi sie na tyle leniwy ze spi calymi miesiacami to fakt ze nagle pojawia sie w banku jest czyms niezwyklym.
Tak wiec zly niedobry wampir z blekitna jak smerf skora poszedl sobie do banku.
Spotkal tam Ghera.... od razu w jego glowie zrodzilo sie pytanie "czemu nie moglem spotkac kogos normalnego :roll: "
Posiedzial... posluchal glupot o jakich mowil jego towarzysz i postanowil isc sie przespac.
I wtedy... weszla nasza nowa sliczna, kochana kaplanka z czarnym dlugouchem  :wink:
- Po lewo widzisz tablice ogloszen.... po prawo mamy obraz.... tutaj jest znak oznaczajacy blablabla
Thiass zastanawial sie kiedy padna slowa "a oto Thiass i Gher zabytki naszego zamku"
Wampiry popatrzyly na siebie zastanawiajac sie od kiedy zamek zmienil sie w muzeum.
Gher jak to gher zaczal paplac o jedzeniu, obiedze i czarnej krwi... a Thiass mial to gdzies i myslal jak tu pojsc spac.
Z cienia wylazl Reynar... ktory tez jest cholernie leniwy i ciagle ostatnio spi. Pogadal sobie z kaplanka i o dziwo nawet pozwolil drowce pozwiedzac w asyscie kaplanki.
I wtedy pojawil sie kolejny zabytek... rowniez cholernie leniwy. Posyczal pokrzyczal... i wywalil drowa z zamku... Dlaczego drowka przezyla? pewnie nie byla dziewica  :wink:

Tak wiec drodzy podroznicy zapraszamy do ogladania nowego muzem w zamku wampirow. Uwazajcie jedynie na te zle leniwe paskudy ktore czasem sie obudza. A biorac pod uwage ze kazdy wampir ma manie wielkosci... a ci co juz za zycia mieli takowa (tak to ja  :mrgreen: ) moga chciec was zjesc, lub na was "spojrzec".
Tytuł: Nieproszony gość
Wiadomość wysłana przez: Maelui w 2008 08 27, 22:30:42
I tak oto cały swiat po raz kolejny ma dowod na to ze wampiry sa aspoleczne i wyjatkowo niegoscinne :D
i ze Thiass jest smerfem ;<
Tytuł: Nieproszony gość
Wiadomość wysłana przez: Zyzio w 2008 08 27, 22:43:20
w nastepnym odcinku Shynt'afae wyplakuje sie w ramie Aionowi. Zostancie z nami.  :twisted: