Przepraszam za kiepski styl wypowiedzi, jednak bylo pisane to w pospiechu. Ocena mile widziana!
Mlody pasterz powoli zblizal sie do portalu - magicznej bramy, pozwalajacej w mgnieniu oka pokonywac ogromne odleglosci.
Co prawda niezbyt bezpieczne to miejsce, ale kto o zdrowych zmyslach zaatakowal by bezbronnego, nic nie znaczacego mnicha?
Pokrzepiony wlasnymi myslami ochoczym krokiem powedrowal w strone magicznego przejscia. - Uh... co za ulga! Zadnych
agresywnych zwierzat na mej drodze! Nawet nie musialem uzywac kuszy! Z zadowoleniem scisnal pas, do ktorego przyczepiona
byla bron. Po chwili znalazl sie przy portalu. Ku jego zdziwieniu magiczna esencja zaczela lekko migotac, czemu towarzyszyl
lekki przenikajacy dzwiek. Z bramy wylonila sie postac. Piekna niebieskoskora niewiasta, majaca co najwyzej 25 lat. Piekne,
biale niczym snieg wlosy. Ubrana byla w czarna skorzana tunike. Mlody mnich od razu wiedzial z kim ma do czynienia... Wampir..
Kobieta zeskoczyla ze swego dzielnego rumaka i lekkim krokiem podeszla do kaplana. W jej zwroku bylo cos dziwnego... wydawalo
by sie.. pozadanie. Bardzo zdziwilo to mezczyzne. Spojrzal w dol. rownie czarne co tunika leginsy opinaly jej zgrabne nogi,
jednak,,, krylo sie tam cos jeszcze... Z kazda chwila stawalo sie wieksze, niczym pozar pochlaniajacy drewniany dom...
Przerazajacy widok... napawajacy strachem kazdego mezczyzne... kazda kobiete... kazdego ogra... trolla.. nawet sam Netheril,
pan smierci bal sie spotkania z owym przerajazacym zjawiskiem... Gruby, dudniacy glos wyrwal kaplana z okowy tej przerazajacej
chwili. - RAMMMEMU!!!!! Okrzyk twardoglowego krasnoluda znany byl juz na calym wielkim malym kontynencie zwanym Sosaria.
W oddali bylo widac wznoszacy sie kurz, spowodowany galopowaniem kolejnej dzielnej bestii, wiozacej swojego pana. Jakie bylo
jednak zdumienie mnicha, gdy ujrzal kolejnego napastnika! Dziwaczna czterokolowa machina... Obita metalowymi cwiekami, dzielnie
wiozaca krasnoluda, niczym na tronie. Po niecalych 20 minutach byl na miejscu... i pomyslec.. ze ten dzielny herkules CO BYLO
FAKTEM przemierzyl Sosarie az 4 razy! Niektorzy zwali to rajdem wokol Sosarii na 4 kolkach. Wszystko co pozostalo po mnichu,
to nieskonczony smiech, nawiedzajacy zaswiaty do dzis.
Bardzo fajnie się czyta. Dobry styl i ciekawie opisane zdarzenie.
true true :D uwielbiam taki styl pisania ;]