Pochmurne niebo zasłaniające blask Luny skutecznie ukryło zgarbionego mężczyznę kroczącego ulicami Yew, najwyraźniej kierował się na północ... do tutejszego banku.
Drzwi do sali otworzyły się a do środka wpadł nieprzyjemny powiew silnego wiatru. Postać powolnym i stabilnym krokiem kierowała się w stronę bankiera. W pomieszczeniu przebywało kilku mieszkańców miasta, głownie rzemieślników i wojowników. Nieprzyjemny zapach powoli rozprzestrzeniał się wewnątrz budynku, swąd gnijącej skory....
Nekromanta powoli podniósł łeb wpatrując się w pracownika banku, na jego twarzy nie widać było żadnych emocji... podał numer swej skrzyni po czym sięgnął po klucz.
W jego głowie była tylko jedna myśl, jedno pragnienie, męczące jego umysł jak i dusze, pragnienie oddania się swemu Panu.
Nagle spokojną atmosferę bankową przerwał przeraźliwy jęk który przeszywał całe ciało.
- Zniknął ?! - z podniesionym tonem wysyczał nieumarły
Bezradność, panika, gniew oraz niespełnienie ogarnęło istote.
*jestem pewien ze był w tej skrzyni.... nie mogła sama zniknąć*
*muszę go odzyskać, On nie może czekać, metody są nie ważne...*
Postać gniewnie rozejrzała się po zgromadzonych...
- Gdzie jest ktoś z władz miasta?! - orzekł ochrypłym głosem
Chwile później w banku zjawia się Matthaeus, Mędrzec puszczy Yew..
- Witaj Astilu, cóż się stało? - powiedział Elf ze stoickim spokojem
- Skradziono mi skrzynie w waszym banku...
Elf czując, że jest to sprawa wyższej wagi od razu rozpoczął śledztwo....
cdn. oczy mnie już bolą ;)
z podziękowaniami dla Zemana, Cai i Woszcza.
Yew. Zapach lasu szybko uderzał w nozdrza. Pojawiła się się w mieście z dość prozaicznych powodów, chciała sprawdzić swoją śliczną pracownicę. Dziś jednak nie było tej zwykłej, spokojnej atmosfery. Krzyki... gniewne. Rozejrzała się. Wychudzona postać w ciemnej todze biegała wokoł banku, rzucając przekleństwa, po chwili znikła za drzwiami wejściowymi. Kobieta weszła ostrożnie, przystanęła w progu i obserwowała przez chwile scenkę.
Nekromanta nachylał się nad bankierem i wypytywał go o coś, wyrzucając z siebie słowa z szybkością strzał. Odwrócił się po chwili do niej, skinął lekko głową.Przerażony bankier jąkał się.
-Nic nie pamiętam... to były nieznajome... dziwne... pociagające... Oh! Moja głowa. One pachniały lasem... - tylko tyle zdołał wyciągnać z niego nekromanta.
-Ktoś ma jakiś pomysł? - rzucił.
-Elfy, driady, nimfy, sukkuby... Opis pasuje niemalże do każdej z nich.- odpowiedziała sukkuba - Zależy którym z nich ostatnio podpadłeś. Po naszym spacerze stawiam na driady. -Uśmiechnęła się słodko.
-Zemsta za śmierć sióstr. - rzekł w zamyśleniu -Trzeba bedzie to zbadać. Mam nadzieje, że mi pomożecie- tu zwrócil sie z ukłonem w strone elfiego towarzysza i sukkuby.