Raport Kronikarza :
I zaczęło się... wroga flota pod orcza banderą powoli ruszyła w stronę wyspy, której to wody były przez nią od jakiegoś czasu okupowane. Naprzeciw tej armadzie wypłynęła nieco mniejsza flota zakonna a u jej boku flota księstwa Yew. Bitwa jakiej świat nie widział właśnie się zaczynała... Okręty taranowały się nawzajem, dochodziło do abordaży i wymiany ognia strzał z okrętów obu flot , a także potężnych czarów między orczymi magami a obrońcami. Mimo początkowej przewagi orczej floty , dzięki bohaterskiej postawie niektórych załóg impas został przerwany i mimo początkowych strat szybko doszło do równowagi na polu walki by po dalszych godzinach rzezi orki zostały zmuszone do wycofania się.. lecz bestie te miały przebiegły plan którego nikt by się po nich nie spodziewał..
Gdy walki na morzu trwały część floty orków okrążyło wyspę i zaczęło rozładunek od dwóch stron. Część statków obrońców musiało się wrócić na wyspę, gdy niewielka ich ilość ruszyła za niedobitkami floty od strony północy. I w ten o to sposób kolejne godziny walki przeniosły się na ląd. Orki napierały ze wszystkich stron, przewaga była raz to po ich raz to po stronie obrońców wyspy. Mimo tego połączone siły Yew i Zakonu , Zakonu i Yew zwyciężyły, ostatnie orki w panice uciekały na płonące okręty w porcie, lub wskakiwały do wody gdzie tonęły w jej głębinach.
Jest to króciutki raport z wydarzeń jak ktoś chce coś innego napisać, zapraszam
Marsz Orków – jest to oryginalny tytuł całej kampanii
Zza kolejnej skłębionej fali ukazał się okrutny smoczy pysk ,,Starego Kruka", okręt ze zbrojnymi Yew pruł wodę... Berserker stojący na dziobie uśmiechnął się szeroko... zauważył, że dwa najbliższe okręty stoją do drakara bokiem...
- Do wioseł, rozpędzić się... - zakrzyknął do załogi spoglądając co i rusz na wyłaniający się z wodnej kipieli taran... - Niech posmakują szponów Starego Kruka!
Kruk był dużo większy i masywniej zbudowany od orczych łupin, przeto na pierwszym nawet nie zwolnił, na co wojownik poklepał łódź pieszczotliwie po łbie smoka...
- Kruk pokazał na co go stać teraz kolej na nas... - mówiąc to wyciągnął z woreczka u pasa mały czarny grzyb... - Gotować się wilki! - Wydarł się, wznosząc przy tym okrzyk bojowy... Po chwili na jego głowie zamiast czapy niedźwiedzia pojawił się zdobiony w niebieskie błyskawice hełm z kości demona...