Dzień 1
Jak na co dzień, Erianda szukała wybierała się nad wodę. Zabrała najważniejsze rzeczy ze sobą pognała w kierunku portu. Po drodze spotkała Ellesya, która zapewne na sam widok Eriandy sobie pomyślała: tylko nie znowu rpg, boże ja chce koxać. W ten na twarzy wiedźm pojawił się uśmiech. Ku ich zdziwieniu obok przebiegł wilkołak. Zatrzymał sie przy wiedźmach, gdyż pewnie swieże mięsko wyniuchał :wink: Z przyzwyczajeni Erianda wyjęła swój worek z najdziwniejszymi przedmiotami, a tu co! Ku jej zdziwieniu, w worku brakuje jednej rzeczy! Sierści wilkołaka! Erianda uśmiechneła sie lekko w kierunku siersciucha. Przez grzeczność zapytała krztusząc się zbyt czystym Yewianskim powietrzem. Wilkołak wyraźnie zdziwiony przechylił łeb poszukując sensu w wypowiedzi Eriandy. Lecz czasu malo na pogawędki zostało. Gdyż lada moment słońce zza ratusza wyjść miało. Wilkołak wyrwał z pośpiechu ignorując otaczające je postacie gubiąc po drodze sierść. Erianda schyliła sie po pare włosów i stwierdziła.. Ten jest wyjątkowy.. Nigdy nie widziałam tak zdrowiej sierści.. Ten składnik daje nam ogromne możliwości! Twarz eriandy wykrzywiła się w co zwykli ludzie nazywają usmiechem. Wiedzmy wymieniły spojrzenie i udały sie do swej siedziby. W pośpiechu konserwujący eliksir wykonany został by sierść na swej wartości nic nie straciła! Bo czym by była uschnięta sierść wilkołaka - uznała Erianda. Zakonserwowany składnik włożony do skrzyni został i na swą chwilę czekać musiał :!:
Dzień 2
Ranek nastał. Erianda nałożyła swój kapelusz siwy nie dla ozdoby, lecz by słońce jej łysej głowy zbytnio nie opaliło. Na oczy nachyliła i do lektury sie zabrała. Wiedźma z wrażenia z łoża spadła gdy sie dowiedziała iż dzięki wyjątkowej sierści wilkołaczej cuda zrobic sie da! Wszystkie księgi przekartkowała, wszystkie listy przeczytała i doszła.. doszła do nieskomplikowanej receptury dzięki której broda magiczna na twarzy wyrośnie! W tym momencie i Ellesya dołączyła, gdyż we dwie raźniej klątwy poprzyzywać. Kociołek rozpalony podkład przygotowany i składniki po kolei wrzucane:
- Troche życia dodać trzeba! *Erianda wlewa eliksir zycia do roztworu*
- Troche brzydoty dodać trzeba! *Erianda wrzuca rozgniecione oko żaby*
- Troche starości dodać trzeba! *Erianda wrzuca siwe włosy do kociolka*
Z kociołka zaczął emanowac dziwny zapach przypominający starych ludzi, lecz nie o to tu chodzi! O ostatni skladnich sie rozchodzi! W ten wiedzma sie odsuwa metr od kociołka, gdyż o nowe ubranie zadbać trzeba. I wrzuciła huk ogromny a kociolek dyszy! Syczy! Bucha! rucha! I na wszystkie strony dmucha! Na ich twarzach zadowolenie widoczne było bo przetestowac eliksir trzeba było, a że koszmar stał obok to z koszmara, koszmar z kozią bródką powstał...
Dzień 3
Poddać eliksir próbie teraz trzeba! Do Yew sie dwie wiedźmy wybrały, a tam swe ofiary znalazły. Pierwsza nie udana lecz póki żyły ofiara brody dochowała: SCREEN (http://img219.imageshack.us/my.php?image=klatwaem5.png)
Drugą ofiarą strażnik Yew się stał. Lecz wiedźmy nie popełniają dwa razy tego błędu samego! Ulepszyły klątwe tak by po ich śmierci zdjeta nie została! Lothiel oblany został i brodą długo do kolan obdarowany! Nie do śmiechu mu było i na boga przysięgł iż udzieli wiedzmom pomoc jak tylko prosić będą, a jak odmówi klątwa powróci o sile podwojonej!
I tak wiedzmy namoncily a, do śmiechu to im było ! Co jeszcze nasze kochane wiedźmy wymyślec zdołaja? Uważaj gdyż może właśnie ty ze wstydu w banku pod stół się schowasz :wink:
Przynajmniej Lothiel nie wbił im topora w plecy jak drowka widły w brzuch :roll: . Ale niech sie maja na baczności mimo przysiegi podlegają prawom miasta. :twisted:
Ahahahah.... Shynt ma brode? :grin: Ale przynajmniej dodaje ci uroku Zyzio :p mam nadzieje, ze ci tak zostanie :mrgreen:
Zyzio nie martw sie...mnie sie podobają męskie lesbijki :D
Miala, ale klatwa miala buga. Znikala kiedy rzucajacy zostal przybity widlami do stoiska vendora.
:mrgreen: :mrgreen: :mrgreen: :mrgreen:
Za to cie kocham Zyzio ...
Tu było śmiesznie :D:PP Broda po pas <lol>