DM2: Dziedzictwo Mistrzów

Forum Projektu DM2 => Przygody => Wątek zaczęty przez: McDevil w 2008 11 11, 13:55:32

Tytuł: Wyprawa
Wiadomość wysłana przez: McDevil w 2008 11 11, 13:55:32
Był to ciepły jesienny poranek. Teviorion wpadł do banku potykając się o Mardoba
-Dokąd lecisz bracie ? - zapytał Mardrob
-Chciałem iść zapolować, jeśli masz czas wybierzemy się na protektora o odpowiedział Tev.

Poszli więc do żeglarza po czym zakupili rejs do prastarych krain. Pojawiwszy się w Dolennost Tev wymamrotał słowa zaklęcia i pojawił się magiczny portal. Wchodząc do niego Tev przeczuwał że stanie się coś złego. Nie zważając na to zaatakowali otaczające Protektora driady. Gdy nastała kolej na samego Protektora Tev wzywając siły Nethrila przywołał cielesną formę natury zwaną potocznie Duchem Natury. Poprosił Nethrila o błogosławieństwo w tej walce i wyruszyli.
Walka ta była długa i żmudna. Nethril widząc zaciekłość z jaką walczyli bracia zesłał klątwę na Protektora lecz niewiele to pomogło. Mardrob zasłaniając się pawężem starał się unikać wielkich konarów. Nie dawał rady jednak uskakiwać przed wielkimi głazami spadającymi z rozpadliny. Tev rozgniatając zioła w dłoni starał się pomóc Mardobowi lecząc go siła umysłu. Po wielu ciosach, wielu czarach i wielu obrażeniach Protektor trafiony w lewą nogę przewrócił się. Nie wstał więcej....

- Dobra robota Mar - zakrzykną - stajesz się coraz lepszy w walce.
Mar uśmiechną sie tylko. Podzielili się łupami i postanowili upolować coś jeszcze. Postanowili wybrać się na wyspę w pobliżu Aurin gdzie swe legowisko miał runiczny żuk. Dobijając do brzegu piaskowej wyspy Tev znów pomyślał że stanie się coś złego. Na miejscu przywitał ich komitet powitalny w postaci magów piasków i służących im wojowników. Mar wpadł między nich siecząc i tnąc ich na pół. Tev stojąc z boku tylko przyglądał się na latające w powietrzu członki uśmiechając się delikatnie. Zeszli do podziemi, gdzie uderzył ich odór zwłok i śmierci. Zaraz otoczyły ich mumie, gnilce i szkielety. Tev nie mogąc znieść tej stęchlizny postanowił zostawić umarlaki Mardobowi a sam wyjść na powietrze odetchnąć przed walką.

Stał nad krawędzią schodów prowadzących w dół wdychając powietrze pełne piasku i morskiej bryzy. Postanowił skoncentrować się przed walką przez medytację. Modlił się on do Nethrila by pomógł mu w tym wydarzeniu. Usłyszał tupot koni. Nie przerwał on jednak swej modlitwy i snów skoncentrował się na schodach. Nie minęło nawet ziarno jak Tev obudził się dość brutalnie. Spojrzał na swój brzuch. Wystawało z niego wielkie ostrze. Krew podeszła mu do gardła. Obrócił się na swym koniu. Widział 3 wojowników i maga. Wojownik który go trafił wyrwał kosę razem z wnętrznościami Teva i zamachną się kolejny raz. Tev złapał za lejce i w ostatniej chwili odskoczył przed ciosem. Wymamrotał szybko słowa *In Mani* i sięgną lejców konia i ruszył ku schodom prowadzącym na balkon. Wojownik nie dał za swoje, ruszył ku niemu lecz jego rumak zatrzymał się tuż przed schodami dając jasno do zrozumienia że nie ma ochoty wdrapywać się tam.
Tev również wiedział że jego rumak tego nie lubi ale wiedział że jeżeli nie uda mu się odrąbią mu głowę. Cały czas przeklinał dzień w którym postanowił wybrać się na tą wyprawę. W połowie drogi na schodach krzykną do nieznajomych by go zostawili ponieważ nić im nie zrobił. Wtem rzucił się na niego inny wojownik który do tej pory przyglądał się z boku. Tev wdrapawszy się na górę przeskakiwał kolejno ławki które były tam ustawione. Dobiegł do balkonu pół przytomny  od utraty krwi, zsuną się lekko z konia co uratowało go przed kosą lecącą tuż nad jego głową. Jednak nie miał siły uciekać. Kolejny cios doszedł celu. Głowa potoczyła się delikatnie w kierunku schodów. Przed nim był czarny świat, jak by pustka, nicość. Jak przez mgłę widział jak zdejmują z jego ciała zbroję, zabierają worek i odcinają łeb jego koniu. Postanowił udać się do pobliskiego znachora lecz w brami zatrzymał go wojownik który 1 zadał cios. Oplótł on bandażem duszę która znów nabrała ludzkiego kształtu. Tev spojrzał w twarz jeźdźcowi. Poznał go odrazu, pamiętał go z festynu który odbył się niedawno. Był to (...). Ostatkiem sił odwrócił się, postanowił ostrzec Mardoba... Widział że 2 wojownik wciąż zbiera rzeczy z jego ciała. Zbiegł po schodach w dół w kierunku legowiska Żuka, lecz było już za późno... walczyli....
Tytuł: Wyprawa
Wiadomość wysłana przez: Dameis w 2008 11 11, 15:20:52
To takie wzruszajace  :twisted: