DM2: Dziedzictwo Mistrzów

Forum Projektu DM2 => Przygody => Wątek zaczęty przez: Korgail w 2008 12 09, 19:28:57

Tytuł: Plusk!
Wiadomość wysłana przez: Korgail w 2008 12 09, 19:28:57
Był to wietrzny, zimny dzień. Słońce leniwie wstało zza horyzontu rozświetlając mroczną, wodną toń. Cichy szum fal towarzyszył wesołemu pogwizdywaniu pustelnika.
Mężczyzna ubrany w grubą, jedwabną koszulę barwy kremowej, która wręcz gryzła w oczy kontrastując z ciemnozieloną mycką, spodniami i futrzanymi butami zarzucił energicznie sieć poza bujający się statek...
- No może nie tylko ryby dzisiaj sieciami wyłowie - Powiedział sam do siebie pocierając zimne dłonie - Właściwie przydałby mi się z sieci wyciągnąć jakieś muszle, oh..  - Kontynuował myśląc o dziwnym skorupiaku jakiego kiedyś zdarzyło mu się podziwiać.
- Aaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaarrrrrrrrrrrrrrrrahh!
Czy to słońce? Czy to jakiś ptak? Cóż to jest?!
Mały cień przemknął nad słońcem i z wielkim krzykiem łupnął w wodę. Ogromny plusk sprawił, że gryząca się ze wszystkim koszula "połączyła" się wręcz z ciałem Filana. Pustelnik szybko przetarł oczy z wody i spojrzał przed siebie.
- Na tysiące dziwów - Wrzasnął - A to ci dopiero!
- Paaaniiee! Zamiast przeżywać by pan uratował! - Zawołał jakiś mężczyzna taplający się w wodzie.
- A.. Laa! No tak! Łapże pan! - Pustelnik zarzucił line biednemu mężczyźnie.
Człowiek z ledwością wgramolił się na pokład. Mogło się wydawać, że obszerna toga pod wpływem wody stała się ciężka jak jakaś stal. Filan wytrzeszczył o czy gdy zobaczył cóż poczynił mag.
Szata, chwile temu mokra i zimna pod wpływem zaledwie pstryknięcia osuszyła się, a jej zagniecenia zaprasowała jakaś dziwna energia.
- Cholera?! Kim, że pan jest!? Skąd pan!? - Pustelnik zadawał pytania, jedno po drugim - No żeby z nieba? Cholera jasna, życie panu nie miłe? - Parsknął wyciskając wodę z jedwabnej koszuli.
- E.. jestem...wędrownym czarodziejem,  Maximil - Wyrzekł melodyjnym głosem czarownik.
(http://img76.imageshack.us/img76/2165/screen1ld6.jpg) (http://imageshack.us)
(http://img76.imageshack.us/img76/screen1ld6.jpg/1/w469.png) (http://g.imageshack.us/img76/screen1ld6.jpg/1/)
- To ci dopiero! Życie ci nie miłe? Tak z nienacka na niewinnych ludzi z nieba spadać? - Ciągnął Filan - A jakby pan tak dupą na jakiś pal spadł? - Rzucił szybko nie kryjąc uśmiechu.
Mag wybuchł śmiechem. Woda przy statku wystarczająco się już uspokoiła. Gdy słońce było już wysoko na nieboskłonie statek dobił do brzegu. Obaj panowie stanąwszy na mięciutkiej trawie westchnęli. (Jestem pewien ,że pomyśleli o tym samym "ah.. ziemia").
Oczom maga ukazał się dwupiętrowy, mały dom. Jego stare, pokryte mchem ściany były w opłakanym stanie.
- To mój dom! Piękny nie? - Zapytał Filan patrząc z podziwem na samotnie.
- Oczywiście - Mag skłamał nie kryjąc tego w swoim głosie. Najwyraźniej Filanowi nie sprawiło to przykrości.
Gdy pustelnik otworzył drzwi oczom maga ukazał się mały, nieumeblowany pokoik. Sieci zawieszone na ścianie, skóry na podłodze i pełno "nic nie wartych rzeczy" zdobiło pomieszczenie. Szczególną uwagę Maximiliana przyciągnął mała zielona roślinka. Pstryknięcie zamieniło ją w kosz pełen pachnących ziół.
Panowie rozgadali się w najlepsze. Rozmowy dotyczyły wygód, magii i oczywiście latania.
- A gdyby tak pan spadł na twardy ląd? Albo na szpic jakiegoś drzewa? Albo po prostu na stos gdzie płonie jakaś czarownica to co? - Zapytał Filan, ciągle sceptycznie nastawiony do magii.
- Do póki mam ze sobą fajkę... nic mi się nie stanie - Zaczął tajemniczo mag - Bo widzisz, jest ona ... Eh, moja! I tylko dla mnie tak działa - zakończył szybko widząc błysk pożądania w oczkach pustelnika.
- Gdybym miał taką fajkę? - Pomyślał Filan.
(http://img258.imageshack.us/img258/8195/screen2oe7.jpg) (http://imageshack.us)
(http://img258.imageshack.us/img258/screen2oe7.jpg/1/w508.png) (http://g.imageshack.us/img258/screen2oe7.jpg/1/)
Rozmowa sprowadziła się do "wygód". Mag zdradził, że para się czarostwem tylko i ze względu na wygody. Panowie szybko odnaleźli wspólną cechę - oboje nienawidzili podróży portalem. Maximilian zdradził iż właśnie przez swoją przypadłość woli "latać" niż bawić się w portale.
Zbliżał się wieczór. Czarownik po drobnym poczęstunku i soczyście przyjemnym odpoczynku postanowił wyruszyć w drogę. Filan odprowadził samych drzwi.
Mężczyźni pożegnali się uściskiem dłoni, któremu towarzyszył uśmiech. Mag odszedł kawałek od domu.
Seria ruchów dłońmi wprawiła Filana w zakłopotanie.
- To żadna znana nam magia - pomyślał.
- Żegnaj Filanie! Dziekuję za gościnę! - Rzucił mag.
- Ależ proszę! Zawitaj do mnie niegdyś. Lepiej spaść do mojego domu niż na szpic drzewa! - Zażartował.
Mag ze śmiechem podskoczył. Dziwny świst towarzyszył temu zjawisku. Skok był tak silny, że Filan po chwili mógł podziwiać sylwetkę Maximiliana na tle zachodzącego za górami słońca.
- STUK! - Coś uderzyło w ziemie.
(http://img136.imageshack.us/img136/1613/screen3yf6.jpg) (http://imageshack.us)
(http://img136.imageshack.us/img136/screen3yf6.jpg/1/w508.png) (http://g.imageshack.us/img136/screen3yf6.jpg/1/)
- M...maximiliane!? Twoooja fajka! - Zawołał głośno - Za późno.. - Westchnął podnosząc przedmiot.
- Muszę go odnaleźć! - Filan zapewnił sam siebie i wrócił do domu.  - Od czego zacząć? Gdzie go znajdę? - Myślał aż do zmierzchu.


CDN.
Dzięki za zabawę.