Dosc Tego - wykrzyknal jeden z Bogow - nie bedzie mi tu nikt smiercia machal przed oczami !!
Delikatna kobieca dlon polozyla sie na barku mezczyzny, a jej delikatny, melodyjny niczym szum lasu glos, zdawal sie brzmiec ze wszad i z nikad.
Bog odlozyl swoj miecz, moze miala racje, nie tedy droga...
Zawezlal Boskiego poslanca...
Dziekuje za to ze cos co mialo byc kara, przerodzilo sie w pouczajaca zabawe...
Cytat: "zolta"Dziekuje za to ze cos co mialo byc kara, przerodzilo sie w pouczajaca zabawe...
A czego nowego się nauczyłeś ;)?
Hehe, kara która przerodziła się w dobrą zabawę! Mój pierwszy quest ;).
Jak wrócę z uczelni to coś napiszę :)
dzięki.
I Walka w Yew.
,,No tak, jak zawsze... znowu te sługusy królestwa!" – pomyślał Dornen zakładając hełm wykonany z kości demona. ,,Śmierć Bogom!" – wykrzyknął na cały bank, wsiadł na swego rumaka i ruszył przed bramy miasta.
Walka trwała już dość długo. Zarówno po jednej, jak i drugiej stronie padali ludzie... i nie tylko ludzie. Dornen Cruach biegł właśnie za jednym z najeźdźców, gdy poczuł się dziwnie. Powietrze zaczęło gęstnieć, nie mógł złapać tchu. ,,Głupi hełm!" – pomyślał. Zdjął okrycie głowy i począł wolno iść. Wnet zatrzymał się zupełnie. ,,Cholerny paraliż! Gdzie ten mag?!" – zaczął rozglądać się nerwowo, jednak wokół niego nikogo nie było. ,,Ech, no to se poczekam chwil pare...".
II Wysłannik Bogów
Gęste powietrze przed postacią zaczęło przyjmować humanoidalny kształt. Dornen podrapał się po głowie... ,,Hm... nie mogę się ruszyć, a to siakiś demon chce mnie bić!" – pomyślał. To, co przed chwilą było zwykłym powietrzem stało się... ,,Co to jest?! Ni to demon, ni to boska postać!" – myślał Dornen.
,,Wiesz czemu tu jestem?" – doniosły głos wydobywał się z czegoś, co można by nazwać 'otworem gębowym byłego powietrza'. ,,O-o... Bogowie się zdenerwowali..." – pomyślał Dornen i wytarł pysk z resztek piany w fartuch. ,,Yyy... bo chce zabić Bogów pewnie..."- rzekł. Postać milczała. Twierdząco kiwnęła głową. ,,Wiesz, że za obrazę Bogów jest straszliwa kara?" – głos stawał się coraz mocniejszy, można by powiedzieć, że jeszcze parę słów i uszy Dornena eksplodowałyby, razem z mózgiem... ,,Chce walki, będzie ją miał!" – pomyślał grzybojad. ,,Co jest do licha?! Nie mogę się ruszyć, a ten, to chce się bić!" – niecierpliwił się Dornen. ,,Kara za obrazę Bogów jest jedna! Klątwa!" – krzyknął wysłannik.
,,Cholera, jeszcze głośniej, to mi mózg wypłynie!" – pomyślał Cruach. Boska istota zaczęła coś mówić – coś czego ani Cruach, ani inna ludzka istota nie był w stanie zrozumieć. ,,Co on mówi?!" – denerwował się... ,,Przeproś Bogów w świątyni, lub na zawsze będziesz potępiony!" – Wysłannik Bogów zniknął, a Dornen padł bezwładnie na ziemie...
reszta później :)