DM2: Dziedzictwo Mistrzów

Forum Projektu DM2 => Przygody => Wątek zaczęty przez: timon w 2009 02 07, 01:06:12

Tytuł: O jeden ołtarz za daleko
Wiadomość wysłana przez: timon w 2009 02 07, 01:06:12
Chciałbym podziękować QM który się nami zainteresował i poświęcił nam chwile swojego czasu (wazelinka)

To moje pierwsze opowiadanie więc oczekuje konstruktywnej krytyki:

Kerad wraz z Jarpenem wybrali się na kolejną wyprawę. Tym razem ich celem był Płonący Demon. Niestety nie zastali go w legowisku. Wiec Kerad zaproponował aby udać się do osady dzikusów.
-Demon pewnie się właśnie pożywia. Nie ma znaczenia czy zgnieciemy go tu czy tam !
Pół-ork nie miał nic do gadania, wiedział że jak Kerad coś postanowi to nie da się mu wybić tego z głowy. Gdy przybyli do osady nie trudno było zobaczyć że coś się dzieje.
-Miałem racje, Demon musi tu być.
Wykrzyczał ghul i rzucił się do walki. Słyszał jeszcze Jarpena który coś mamrotał ale już go to nie interesowało. W chwile przegonili większość dzikusów, resztę wybili, lecz nigdzie nie mogli znaleźć Demona. Kerad wiedział ze musi znaleźć coś co przyciągnie uwagę pół-orka bo za chwile mu się oberwie i znów będzie musiał wysłuchiwać: "Ja wiedzieć że tu nic nie być ale ty kazać iść. Ja cię nie słuchać już więcej...". Udało się. Znalazł dość duży i ładnie zdobiony ołtarz. Odczytał jedyną runę jaką znał-,,klątwa". Wiec skoro klątwa to i skarb pomyślał i od razu przetłumaczył swój tok myślenia Jarpenowi. Reakcja orka mogła być tylko jedna.
-Ja w to łupnąć, i skarb moja.
Jak powiedział tak zrobił, Kerad stwierdził że jeżeli tam naprawdę jest skarb to może też łupnie to szybciej się wzbogacą. Nim zdarzyli chodź trochę uszkodzić płytę, zjawił się kapłan. Ghul wyczuł wrogie nastawienie, i nawet nie słuchał całego przemówienia, obserwował zachowanie wroga i starał się wyłapać jego słabe strony. Ruchy kapłana nie były ani zbyt szybkie ani zgrabne, sylwetka raczej wątła. Kerad stwierdził ze walka z takim przeciwnikiem nie będzie zbyt trudna, wiec rzucił kilkoma wyzwiskami i rozluźnił się zupełnie. W końcu zaczęła się bitwa. Stało się to tak szybko ze ghul nie zdarzył nawet dokończyć zdania. Nie wiedział nawet czy to Jarpen zaczął czy to oni zostali zaatakowani. Nim zdarzył odłożyć włócznie, i dobyć tarczy, już leżał na ziemi. Jedno ziarno w klepsydrze nie zdarzyło się przesypać a ujrzał przed sobą dusze kompana. Przygotowali się do bitwy i rzucili się na maga. Walka była długa i męcząca, kapłan miał wyraźną przewagę. Na szczęście celne strzały pół-orka przechyliły szalę zwycięstwa. Mag wyraźnie osłabł, a Kerad od razu wykorzystał tą  sytuację. Płynnym ruchem podciął gardło przeciwnikowi. Ghul wiedział ze tylko dla tego że dopisało im szczęście wyszli cało z opresji. Chciał tez podziękować Jarpenowi za wspaniałą robotę jaką wykonał.
-Wiesz dobrze się spisa.....
Nie dokończył i już słyszał krzyk pół-orka    
-Ja wiedzieć że tak być. Ja cię nie słuchać już więcej...
Tytuł: O jeden ołtarz za daleko
Wiadomość wysłana przez: Ukulele w 2009 02 07, 01:21:02
:mrgreen:
Tytuł: O jeden ołtarz za daleko
Wiadomość wysłana przez: timon w 2009 02 07, 01:31:10
Cytat: "TajFun":mrgreen:

krytyka miala byc konstruktywna ;]
Tytuł: O jeden ołtarz za daleko
Wiadomość wysłana przez: Rey w 2009 02 09, 10:26:38
puenta byc dobra a co do krytyki to za malo opisowe tak jakbys skroty myslowe wypisywal ale co ja tam wiem o pisaniu ;)