Poszukiwanie zaginionego sensu życia. Wielka epicka podróż w nieznane, w pogodni za utraconym ja, wyblakłą przeszłością, zapomnianą chwałą.
A może wypływanie z rynsztoku, wychodzenie z bagna czarnych myśli. Ostatnie, rozpaczliwe, łapczywe hausty powietrza, gdy ścieki zalewają usta, zamykają się nad głową zwartą taflą smutku.
Wegetacja - stan idealny?
Dni chwały, które przeminęły? Utracona duma, sromotna klęska i upadek? Jak wysoki jest współczynnik zawartości prawdy w słowach wypowiadanych?
Dlaczego słowa potrafią ranić? Kto dał im taką moc? Jakim prawem?
No jakim?
Morze o zmroku, z wysokich brzegów Tol en Estel wygląda pięknie. Prawie tak pięknie, jak wyglądało nim znów sprowadzili się tutaj ludzie. Zimna tafla ciemnej wody. Kusząca droga.
Każdy wybiera swoją drogę. Czasami można z niej zboczyć, wybrać boczną ścieżkę. Czasami boczna ścieżka staje się ścieżką główną i zapominamy, że kiedyś była tylko odnogą. A czasami urywa się. Znienacka. Gwałtownie. Boleśnie.
I nie ma już więcej niczego.
Elf postąpił krok naprzód...
Udało Ci się Sul...naprawdę...
Nie będzie niczego :cool: ! To pożegnanie?
Ponurą ciszę grobowca przecinały ciche, ostre słowa.
Kij zakończony dwoma ostrzami niespokojnie lewitował w powietrzu, zmieniając swe ustawienie niczym igła kompasu.
Lekko żarzące się, po obu stronach tronu, paleniska przywoływały na zakrytych twarzach postaci tańczące cienie.
- Będziemy szli jak bracia, nie zostawię cię. Nie odmówię pomocy, nie przeszkodzę, służył będę rada. - cicho szeptała postać siedząca na tronie. – Do czasu, aż nasze drogi się nie rozejdą. Wtedy też okaże się, czy dane nam będzie stanąć po tej samej stronie ostrza, czy na przeciwnych końcach.
W ciemności, w zapomnianym miejscu stali dwaj przyjaciele, Strażnik Przeszłości i Niosący Przyszłość.
A między nimi, już na zawsze utkwiło ze słów dwustronne ostrze.
Stał się ostatnio mało produktywny, wszyscy się stali. Kiedyś ich wegetacja była nawet porządana. Teraz...? Nie ma już nawet czego niszczyć.
Odbudować coś tylko by to zburzyć, by cieszyć się zemstą... Brak sensu. Nie burzyć? Zbudować przyszłość na ruinach przeszłości?
Po co?
Pytanie rozbrzmiewało w jego umyśle...
Rozmawiając z nim znów czuł się samotnie.
Może podnieść ostrze i wbić mu je w oko...? Tylko które...? Tyle rozterek. Eh. Moja kolej na odpowiedź:
"Nie, elfie, nie masz racji"