Błekitne niebo niemal blyskawicznie zmienilo swoj kolor na karmazynowy, rowniez wiatr sie zmogl, drzewa wyginaly sie w przerozne pozy pod wplywem wiatru. W oddali wielka czarna luna unosila sie nad dzungla. Pozar trawil ogromne polacia zieleni. Nim armia dzikusow zblizala sie do twierdzy domu Teken'duis Mroczne Elfy byly juz o tym poinformowane, magiczne alarmy doskonale sie sprawdzily ostrzegajac Drowy. Sarevoc, demon przywolany i splatany przez arcymaga domu Teken'duis spogladal w popekane zwierciadlo na zblizajace sie hordy. Trzeba wiedziec, ze dzikusi mimo, ze sa slabo uzbrojeni to braki w wyposazeniu nadrabiaja wyszkoleniem, jest to lud, ktory walke ma we krwii. Sily demoniczne wraz z czarnoksieznikami najpotezniejszego domu Mrocznych Elfow, przygotywywaly juz fortece do obrony. Magiczne pulapki, siec magicznych i mechanicznych zasadzek, przywolance z odleglych planow astralnych, czy wreszcie na murach doborowi gwardzisci uzbrojeni w szybkostrzelne kusze i magowie bojowi - to wszystko czekala na nadzejscie hordy wrogow. Nim armia krola dzikusow dotrla pod twierdze poniosla dotkliwe straty, szli po trupach, ich cel byl jasny - spalic twierdze domu Teken'duis.
- Wiele innych domow probowalo, co moga nam zrobic istoty nizsze z prymitywna bronia!? - wrzasnela mloda kaplanka na doswiadczonych juz zolnierzy - Loth potrzebuje krwawej ofiary! My potrzebujemy niewolnikow! - kaplanka poparla swoje slowa dwoma uderzeniami bicza zakonczonego wezowymi glowami. Zolnierze przytakneli i ruszyli na flanki. Starsza kaplanka modlac sie do swojej Pajeczej Bogini sprowadzila adamantytowe pajaki - istoty niewrazliwe na obrazenia fizyczne, zapowiadala sie krwawa jadka... Setki dzikusow nadciagalo pod twierdze... nie... byly ich tysiace... mlody mag Nabafvor spogladajac w zwierciadlo widzial wielkie armie dzikusow nadciagajace nie tylko na twierdze jego domu, gro agresorow zmierzala w srodek pobliskiego miasta na bagnach - Papui. Gdyby skupil sie bardziej zauwazylby przerazenie mieszkancow tej pobliskiej osady na bagnach. Wiesniacy mieli smierc w oczach, zostali opuszczeni przez wiedzmy i zbrojnych najemnikow, pozostawieni na pastwe... miasto nie mialo szans.
Silne uderzenie bicza niemal powalilo drowiego fechmistrza, wezowa koncowka bicza wgryzla mu sie w szyje wstrzykujac niewielka dawke jadu. Naten zawyl z bolu, ryczac niemilosiernie, wrzask zdradzal jego demoniczna nature. Mial zamiar rzucic sie na kaplanke i rozszarpac ja na strzepy, z drugiej strony w polowie byl drowem, z wielkim trudem zapanowal nad emocjami.
- Gdzies ty byl! Gdzie podziewa sie fechmistrz i dowodca armii podczas, gdy jego dom jest oblegany przez wrogow?! - Fechmistrz nie mogl sie nadziwic jak glupie pytania zadaje kaplanka, sama go przeciez wczesniej wyslala. Mroczna Elfka podniosla bicz zakonczony piecioma glowami, fechmistrz spojrzal jej w oczy. Ithir wiedziala, ze dosc juz upokorzyla fechmistrza - "Podnies ten bicz jeszcze raz to urwe Ci glowe" - mowily wrecz zolte zrenice Natena, kaplanka wolala nie ryzykowac.
- Natychmiast, masz poprowadzic wojsko i uderzyc w samo centrum armii tych prymitywnych istot, arcymagowie teleportuja was do centrum Papui, przynies Matce Opiekunce glowy przywodcow tego scierwa, ich obecnosc zagraza nie tylko nam, ale i calemu Podmrokowi...
Elita wojsk domu Teken'duis - zaprawieni w bojach jezdzcy w zdobionych lekkich pancerzach plytowych z drowiej stali - adamantytu - dosiadajacy Jaszczury Podmroku, wspierani przez sily demoniczne - Verrier i Sarevoca - z zaskoczenia uderzyli w sam srodek wojsk dzikusow. Wraz z sojusznikami - likantropami - zadali ogromne straty przeciwnikowi, zabijajac ich przywodcow oraz biorac do niewoli wielu niewolnikow.... Lloth byla zadowolona. A Papua i jej mieszkancy? Oni nie mieli tyle szczescia...
(http://img195.imageshack.us/img195/3795/pap1.png)
(http://img191.imageshack.us/img191/2456/pap2.png)
(http://img189.imageshack.us/img189/5200/pap3.png)
(http://img37.imageshack.us/img37/7361/pap4.png)
(http://img189.imageshack.us/img189/4926/pap5.png)
(http://img81.imageshack.us/img81/5325/pap6.png)