DM2: Dziedzictwo Mistrzów

Forum Projektu DM2 => Przygody => Wątek zaczęty przez: Darogan w 2009 08 18, 22:19:11

Tytuł: Aquedos
Wiadomość wysłana przez: Darogan w 2009 08 18, 22:19:11
Epizod I
Narodziny Mocy

Nauka , nauka.. podstawa wszelkiego poznania.. tak sądził młody uczeń jednej z wielu szkół magii.. jednak jego życie wkrótce miało się odmienić...
Wracając do domu z akademii, postanowił ruszyć rzadko uczęszczanym traktem..  wielu lękało się nim jeździć.. gdyż nawet gdy słonce górowało na niebie jego ścieżka pokryta ciężkim cieniem była.. a głębia lasu przerażała swym mrokiem. Nie była to nawet krótsza droga jak nie jednemu się zdaje gdyż prowadziła wokół gór.. czy to była ciekawość.. ? Czy może coś podświadomie go wzywało... tego nikt się nie dowie..

Jadąc już godzinę dotarł do mementu gdzie wszystko miało się odmienić...
Przed oczyma ukazała mu się scena.. gdzie tajemnicy zbrojni w srebrnych zbrojach i płaszczach dokonywali egzekucji na grupie ludzi..

Młody mag nie myśląc zbyt wiele, rzucił swój najpotężniejszy czar jakim był magiczny pocisk w najbliższego ze zbrojnych.. ten jednak nie odczul jego zbyt wielkich skutków..
Moc czaru odbiła się od zbroi.. jednak odwróciło to uwagę mężczyzn którzy teraz śli w stronę młodego maga... zostawiając.. jednego ocalałego..

Gdy już podeszli niebezpiecznie blisko..  czas jak by staną w miejscu... a rycerze padli bez tchu...

W ten z lasu wyłonił się on...
Zwą mnie.. Alio.. – rzekł do chłopca dość cicho
- mnie Wesqier panie...
- zapewne zastanawiasz co tu się zdarzyło... odpowiem Ci..  właśnie stałeś się wrogiem tych .. mych wrogów..  radżę Ci podążyć za mną młody przyjacielu.. do domu swego wracać już nie masz po co.. odnajdą Cię tam..
- ale ...
- ogarną go nagle sen nim zdążył coś powiedzieć..

Młody Mag.. Wesqier mimo oporu jaki stawiał na początku i chcecie powrotu do domu został już jednak przy swym nowym panie.. i przy nim uczył się , poznawał nowe metody sztuk magii.. studiował także księgi wyzwolenia.. o których jeno krążyły legendy...

Pewnego dnia.. gdy nauki maga dobiegły końca a było to po 3 latach terminowania, na jego ręce została złożona prośba..  miał ruszyć po silnie magiczny składnik , potrzebny do eksperymentów nad magią wyzwolenia... opisaną w księgach.. a raczej wzmocnieniem siły tej ze magii.. jak jego mistrz nakazał tak ruszył na poszukiwania... przemierzając wiele miejsc dotarł on do miasta górników .. minoc.. odnalazł to czego szukał.. jednak czy na pewno.. ? Dotarł do kopalni miejskiej .. tam przekonał jednego z pracujących górników by mu pomógł.. ten pierw.. tłumacząc ze składnik który jest mu potrzebny.. jest i dla jego przyjaciela ważny.. został przekonany o słuszności Wesqiera .... Mag wykorzystując wiedzę z ksiąg wyzwolenia przemienił jedną mało istotę.. w potężnej postury bestie, jednak bez świadomości tego czym jest...

Ciekawość.. chęć zdobycia wiedzy a może i mocy skłoniła górnika do współpracy...
A młody mag ruszył w drogę powrotną do swego pana.. z jednym ze składników tak mu potrzebnych...


Tytuł: Odp: Aquedos
Wiadomość wysłana przez: Darogan w 2009 08 19, 01:32:50
Podążając za spadającymi gwiazdami , trafił do .. Yew..
Jeden z tych którzy ocaleli..
Bez zbroi ni broni wkroczył dumnie do głównego budynku miasta.. rozejrzał się po zebranych tam postaciach.. rzekł słowo na powitanie.. i w rozmyślaniach zanurzył się... swój dobytek przeglądając... po chwili jednak zapytał na głos – czy znajdę tu kowala.. ?
- jednak w gwarze banku słów do niego powiedzianych nie usłyszał...
- powtórzył drugi raz.. – tym razem już dotarło do jego uszu... słowa przekazane przez jednego z obecnych w pomieszczeniu...
Zaciekawiony jegomość.. coś o runach wspomniał.. co wzbudziło wiesze zainteresowanie słuchaczy niżeli wcześniej..
Po krótkiej rozmowie, zaproponowano mu zaprowadzenie do rzemieślnika, na co przystał.. i ruszył...

U kowala yew więcej słów padło o samej zbroi.. o przeznaczeniu.. i celu jaki tajemnicy rycerz.. osiągnąć chce...
Tytuł: Odp: Aquedos
Wiadomość wysłana przez: Darogan w 2009 08 19, 16:59:27
Gdy jedni się szykują.. inni aktywnie działają...
Wesqier nie tracił czasu.. wykorzystywał wszelkie ewentualności by zdobyć to po co przybył.. Jednak przy zdobyciu niektórych ze składników potrzebował pomocy..
Po zdobyciu wyjątkowej magicznej siarki z kopalni minoc.. czas nastał na liście ziela śnieżnych krain.. to jednakże przyszło mu z łatwością... gdyż dzięki specjalnej mapie wiedział dokładnie gdzie się udać..  jednak gdy kolejnym składnikiem na liście okazała się krew lodowego młodego smoka...  Mag próbował znaleźć pomocy u najemników którzy przesiadywali w karczmie minoc.. bez skutku.. nie wierzyli oni nawet ze coś takiego jak lodowy smok istnieje.. i w vesper pomocy nie uzyskał... został przez to zmuszony ruszyć sam... ku jemu zadowoleniu gdy dotarł do jaskiń , odnalazł tam ślady obecności....  ludzi ? Nie będąc pewny co go czeka.. poszedł za śladami.. i szczęście uśmiechnęło się.. dwie postacie.. łowcy przygód , spotkane w jaskiniach zgodziły się pomoc mu w jego zadaniu...
Odnalazły bestie i po wbrew pozorom nie łatwiej walce usiekły..  Smok mimo swego młodego wieku czarami ożywiał kości znajdujące się w jaskini tworząc zastępy lodowych szkieletów do swej ochrony... Młody mag z uśmiechem odebrał kolejny składnik od spotkanych podróżnych.. i udał się .. po kolejny ze składników...
Tytuł: Odp: Aquedos
Wiadomość wysłana przez: fenri w 2009 08 22, 01:11:36
Drahonian czuł głęboko w kościach, że za ciekawość przyjdzie mu zapłacić życiem. Tak jednak jak zawsze, nieprzemożona chęć zrozumienia każdej myśli i zobaczenia wszystkiego, nie ważne jak bardzo oślizgłe i śmierdzące by było, pchnęła go wprost w objęcia wielkiego sporu, w którym nie dość, że każda ze stron dysponowała potęgą zdolną zgnieść Zwiadowcę jak ogr zgniata arbuza, to jeszcze mimo największych starań Drahonian nie był w stanie nic zrozumieć. Był jednak w sercu Zwiadowcy ten niezgłębiony element, który pcha ćmy do żaru ogniska. Jackee Green nazywa to głupotą, jednak Drahonian wolał uważać, że to coś niemal epickiego...

Człowiek, którego spotkał w Yew od początku wydawał się dziwny. Zachowywał się jakoś inaczej niż wszyscy. Gadał jakoś inaczej niż wszyscy. Ba! On nawet pachniał inaczej niż wszyscy. To ostatnie jednak, biorąc pod uwagę barbarzyńców z którymi Zwiadowca zazwyczaj przebywał było niewątpliwą zaletą.

Przybysz chciał kupić zbroję... Nic nadzwyczajnego pomyślał w pierwszej chwili Drahonian i z radością dziecka, które nie musi już jeść szpinaku wskazał mu pobliskiego kowala. Człowiek po chwili wrócił jednak, twierdząc, że tutejszy rzemieślnik nie oferuję interesującego go towaru. Dlaczegóż? Bardzo proste... otóż przybysz zażyczył sobie zbroi płytowej pokrytej runami zdolnymi odbijać zaklęcia. W zwyczajny słoneczny dzień Zwiadowca wskazałby żartownisiowi drogę do przytulnego pomieszczenia w którym mógłby, obserwując słońce zza krat przemyśleć czy aby na pewno jego poczucie humoru odpowiada tutejszym normom społecznym. Ten dzień jednak słoneczny nie był, a w głosie i oczach przybysza było coś tak szczerego i niewinnego, że Drahonian chcąc-niechcąc uwierzył, że to nie był żart.

Przypadkowy przechodzień widząc całą ta sytuację, mógłby bez wahania dać sobie uciąć rękę, że Drahonian robi to z dobroci serca. Ci jednak, którzy znali go lepiej nie czynili takich założeń. Wiedzieli, że tym magicznym wabikiem na Zwiadowcę jest nie człek w potrzebie a ciekawość wielka jak... coś bardzo wielkiego.
Tytuł: Odp: Aquedos
Wiadomość wysłana przez: Antheramis w 2009 08 22, 18:12:25
To był mroźny dzień, wilk Antheramisa był niespokojny a sam berserker nie do konca wiedzial czym jest to spowodowane...

Szpon czuje ze dziś zdąży sie coś ważnego -  mówił sam do siebie

Likaony to nie byle zwierzęta, każdy z nich ma inne uzdolnienia... Kieł jego brata Lothiela ma niebywały węch, Strzała Torhilda niebywały talent magiczny, natomiast u swego przyjaciela nigdy nie odkrył czegoś fascynującego aż do dziś dzień.
Kowal strudzony tworzeniem kolejnego kompletu zbroi w swej pracowni, usłyszał głośnie walenie do drzwi. Udał sie czym prędzej, otworzyć wrota zamku swym gościom...

La Brea Aredzie - powiedział do swego przyjaciela, po czym badawczym wzrokiem ocenił postać z nim przybyłą
wejdźcie - oznajmił gospodarz, następnie wskazał ręka miejsce gdzie mogą zasiąść jego goście

Człowiek ten był inny niż klienci którym do tej pory szykował oręż, wyrafinowany, elokwentny i widocznie oznajmiony zarówno z sztukami walki jak i magi. Tak jak szybko zasiedli przy piecu otoczonym drewnianymi lawami, tak szybko ow osobnik przeszedł do rzeczy ...

potrzeba mi zbroi - oznajmił
ale nie zwyklej ... musi ona byc pokryta magicznymi runami

te słowa podekscytowały kowala gdyż nigdy nie miał sposobności takowej wykonać, baaa ... nawet nie wiedział do końca jak to uczynić jednak po dłuższej konwersacji z nieznajomym wiedział ze takowa wiedzę uzyska prędzej czy później...

opowieść o przeznaczeniu ... walce ... krwi której pragną berserker, to uświadamiało iż jest w stanie zrobić wszystko by osiągnąć cel jaki mu powierzono...

                                                                                     cdn....