DM2: Dziedzictwo Mistrzów

Forum Projektu DM2 => Przygody => Wątek zaczęty przez: embe w 2009 08 22, 21:50:28

Tytuł: Poszukiwania Boskich Dzieł
Wiadomość wysłana przez: embe w 2009 08 22, 21:50:28
Krasnolud Alchemik! To Ci dopiero widok... Ach to nie wszystko! To na dodatek kobieta! Widowisko jakich mało... A jaka zgrabna i mądra! - szeptała do siebie alchemiczka Twierdzy Krasnoludów sprzątając swoją pracownię.
Właśnie próbowała zetrzeć jakąś mieszaninę, która dawno temu wyschła na podłodze. Jako, że szorowanie nic nie dało wrzuciła do miseczki odrobinę białego, krystalicznego proszku, trochę węgla drzewnego oraz zawartość cukiernicy. Po dokładnym wymieszaniu wysypała proszek na miejsce zabrudzenia po czym podpaliła.
_______________

Gdy biały dym ulotnił się z pracowni, dzielna pani alchemik zaczęła odzyskiwać zmysły wzroku i słuchu. Po odgarnięciu z czoła przypalonych kosmyków włosów z satysfakcją stwierdziła, że pozbyła się zabrudzenia. Razem ze sporym kawałkiem posadzki...
Ze ścian i mebli malowniczo wystawały elementy wysadzonych w powietrze płytek podłogowych, które odkryły przed alchemiczką nieznaną jej wcześniej skrytkę z różnymi papierzyskami..
_______________

Wśród wielu ciekawych, nieznanych jej wcześniej przepisów znalazło się kilka kartek z jakiegoś dziennika zawierających informacje o starych wydarzeniach. Gdy zaczęła je  palić w kominku, przypomniała sobie, że jeden z krasnoludów szukał informacji na temat dawnych czasów. Podczas przerwy w karczmie, przeznaczonej na szklaneczkę spirytusu, zostawiła u karczmarza kilka kartek podpisując: "dla Agraelda".

Tytuł: Odp: Poszukiwania Boskich Dzieł
Wiadomość wysłana przez: Agraeld w 2009 08 22, 23:14:05
Dowiedziawszy się o znalezisku Alchemiczki, krasnolud pobiegł prędko do karczmy.
Nie minęła chwila gdy siedział tuż przed ladą i chcąc ostudzić swe pragnienie poprosił o dzban
krasnoludzkiego spirytusu...
-Ekhm - chrząknął Agraeld
Karczmarz zrywając się na nogi rzekł..Spirytu nimo! Łostatnia butla mnie została - westchnął
-Jo tu przychodzę w sprawie jakiej kartki... ponoć  alchemiczka  tu łu Ciebie co zostawiła - rzekł krasnolud
-Kartkę...?! - zapytał zdziwiony karczmarz
-No chyba mi nie powiesz żeś jo wyrzucił ?! - warknął
Po chwili zastanowienia.. karczmarz przypomniał sobie że zrobił sobie z niej podkładkę do piwa...
powoli odwrócił się plecami do krasnoluda i wyjął kartkę spod zalanego piwskiem kufla.

-"Troche mokra, nu ale do sie coś rozczytoć!" - rozprostował kartke łokciem i podał krasnoludowi.

Ten nie czekając ni chwili, chwycił prędko za świstek papieru i zaczął rozszyfrowywać tekst...

"...gdy to sie stalo kaplan wiedzial ze musi ukryc berlo wykute przez samego Storna ( chwała mu zawsze i wszędzie )...
Wrogowie byli zbyt blisko, wspaniałe berło, będące manifestacją Jego Boskiej Mocy nie mogło się dostać w niepowołane ręce...

... późniejsze przekazy ustne sugerowały że Wielkie Dziecitwo zostało ukryte na wyspie Odwagi, chronione przez Wielkie Smoki Dobra..."

Po przeczytaniu tego tekstu, krasnolud natychmiastowo wyrwał z pytaniem...
"Gdzie ta wyspa Łodwagi lezy?"
-Jo ni mom pojecia, ale moze ten w porcie cos wie... - rzekł karczmarz.
Nie zwlekając dłuzej Agraeld wyruszył do portu porozmawiać z żeglarzem, lecz ten nawet nie wiedział że taka wyspa istnieje...
Jednak żeglarz nie był bezużyteczny, wspomniał o pewnym Starym Rybaku, który to zamieszkuje tereny piaskowe nieopodal Vesper...
Prawdopodobnie on może wiedzieć o tej wyspie.

Krasnolud po chwili zastanowienia.. wyjął mapę i bardzo dokładnie przejrzał okolice Vesper.
-Aha! - krzyknął
Żeglarzu ładuj się na łódź płyniemy do Vesper!
-Tak jest! - odchrząknął żeglarz
KOTWICA W GÓRE!!! I CAŁA NAPRZÓD !!

(...)

Po dobiciu do portu Vesper, krasnolud natychmiast pognał na swym wierzchowcu do najbliższej plaży, nieopodal Świątyni z portalem Vesper.

- Vemu! - rzekł krasnolud na widok Starego Rybaka
- Czego tu ? - burknął starzec
- Mom do Ciebie pytań kilka starcze...Słyszoł Ty może o Wyspie Łodwagi ?
- Wyspie odwagi ? - powtórzył rybak
- Anu łodwagi, toż mówię...
Wyspa z dwoma smokami... gdzie jo znajdę ? - zapytał
- Byłem kiedyś na takiej wyspie... lecz za stary jestem... by Ci pomóc... map żadnych nie mam By ci pokazać...
sił nie mam by Cie pokierować... lecz jest jedna osoba... młoda z krzepą i wielkim zapałem
- Kto to taki ? - zapytał krasnolud w między czasie dłubiąc między zębami.

Ten kto Latarni pilnuje dniem i nocą...
Dom na klifie zbudowany ma...
Blisko stolicy wszystko znajduje się...
Pytaj w Brytanii, a dowiesz się...

Po raz kolejny krasnolud dziękując za wskazówki...zarazem niecierpliwiąc się jeszcze bardziej oddalił się od Starego Rybaka.
Portal - pomyślał...

Po przeniesieniu się na miejsce dzięki magicznemu portalowi, krasnolud rozłożył mapę na plecach swego niedźwiedzia i szukał pobliskiej latarni.
Po drodze napotkał na tubylców, którzy nakierowali go na klif.

*Zobaczył wielką latarnie zbudowaną z solidnego krasnoludzkiego kamienia*

(...)
c.d.n.