Gdzie on jest... – gorączkował się Koress – pozabija nas!
Siedź cicho! – Herman Goldberg skryty za pawężą stal na czele drużyny, oczy jego lśniły w ciemnościach za sprawa łykniętej mikstury. Wyspę spowiła głucha cisza, nie słychać było ptaków, roznosił się jedynie zapach krwi i ludzkiego mięsa.
Zachód! – krzyknął któryś z magów – In lor – strumień światła skierował się w stronę bestii.
Jej potężne ciało pędziło wprost na nich, długie czarne szpony cięły powietrze z głośnym świstem, przekrwione oczy widziały jeden cel.. zabić. Szereg ochronny inkantacji wydobył się z ust magów, pokrwawione palce napięły cięciwy łuków. Bestia nie zwolniła, pełną prędkością natarła na zakutego w swą najlepszą zbroje Hermana, kolana ugięły się pod naporem szybkich i piekielnie silnych ciosów. Strzała przeszyła powietrze, bestyja zawyła, srebrny grot utkwił w jej udzie. Herman widząc swą szanse pchnął pawęż ze wszystkich sil. To dało mu chwile wytchnienia, jednak rozjuszony wilkołak natarł z podwójna siła, wgniecenia w royalowej pawęzy zaczęły zmieniać się w pokaźne dziury, potężne szpony niszczyły wszystko na swojej drodze.
Dłużej już nie wytrzymam! – krzyknął Herman.
An Ex Por.. – bestia zastygła w bezruchu – Nie mamy dużo czasu..
Herman rzucił bezużyteczna pawęż w wodę i oparł się o burtę statku – Żaden kowal tego nie naprawi.. na statku są składniki i bełty, szykujcie się....
Skowyt nie czekal dlugo i zagoscil wsrod kakofonii nocy, burzac jego nieodlaczna cisze. Wiatr przeciskal sie przez rzedy skal, ktore wrozyly z nocy jak z kart. Wkoncu dotarl do grupy kruczoczarnych likantropow, obserwujacych kulista, srebrna Pania wspianajaca sie na horyzoncie po rozrzuconych stopniach gwiazd. Pod nimi.. cialo? szczatki? nieokreslone stanowisko rozkladu... Wedrowiec swoimi przeszklonymi slepiami odbijal obraz swojego umyslowego chaosu.
- Stado - nie nazwal tak tej grupy od pokolen - zemsta...
Kukielkowa gra cieni wbila sie w nieokreslona burze drzew...
Alfa Poczuł. Coś się obudziło. Coś potężnego, zachwiało Instynktem, naruszyło Podstawy Świadomości. Coś Starego wróciło na ten świat...Prawie tak Starego, jak sam Gaverin. Alfa wiedział. Każdy Likantrop poczuje to. Nie każdy będzie wiedział co się właśnie stało. Ale Alfa miał zamiar się dowiedzieć.
---------
Charknął cicho, patrząc przekrwionymi ślepiami worga w oczy Przywódcy. Rozmawiali. Rozmawiali krótko. Musiał się spieszyć, wybrał złe miejsce...Nie trafił...
--------
Usłyszał wycie. Tak, już niedaleko...Drzewa migały, spokojny, chrapliwy oddech nie zmienił się od początku biegu. Ale był już zmęczony, wiedział o tym. Kiedy minął filary z kryształu i stanął naprzeciw Bestii, dyszał ciężko. Przemiana mijała...Ale Furia jej jeszcze nie dopadł. Bestia wiedziała. Nie zaatakowała. Musiał działać szybko.
- Schować sie, oni tu przyjść
- Nie mogę - stwierdził cicho - to nie jest dobre miejsce dla Ciebie, stąd nie ma wyjścia. Mogą Cię zabić.
- Zostać tu
- Mam inny pomysł. Przenieś się.
- Gdzie?
- Niedawno została odkryta Świątynia... - pogładził naszyjnik z Łez Pani kciukiem, jak to zwykł czynić w zamyśleniu.
- Być tam. Odejść.
-----------------
Poczuł Ją znowu. Trwała walka, Bestia przegrywała. Była jeszcze słaba...Niedługo zginie. Biegł. Schody do Fortecy...Czarny Szpon.
- Chodź - Alfa wcisnął mu w dłonie kilkanaście fiolek z krwią wilka
- Gdzie?
- Bestia ginie. Czuję ją.
- Dokąd?
- Popłyniemy...
Zdążyli. Worgi odstraszały maga. Bestia była za wolna, żeby go dogonić. Za wolna...One też. Byle przetrzymać do nocy...Ucieknie, nie jest taki głupi, żeby walczyć z likantropem.
Nie mylili się.
-----------
Zaraz dopiszę finał, tylko niech zaistnieje w grze. Broniliśmy jej w dzień, w nocy. Przyszła realna noc i tak po prostu dead. Cóż, nie obędzie się bez odpowiedzi. ;)
Cytat: "Gwail"I tak zginęła legendarna Bestia, Gniew Księżycowego Blasku... zatłuczona z łodzi czarami i bełtami, bezradnie miotająca się na brzegu morza. Prześlijcie moje kondolecje najbliższej rodzinie i krewnym...
Skoro się nie wie, jak naprawdę było to po co mówic takie głupoty Gwail ?
Tu chodziło o spory zapas pocisków, regów, BRONI I ORĘŻA także. Wcale bestia nie padła lana ze statku. Ale cóż każdy widzi co chce.
Opieram swoją wypowiedź na relacji nub-GMa, który to widział, więc daruj sobie, Obliv, swoje "głupoty". Czekam tylko na szczegółową relację i decyzję w tej sprawie.
Już wyjaśnione. Moje pytanie o bicie z łodzi zostało źle zinterpretowane, a ja na odpowiedzi oparłem opinię, bo wszystko było jasne - wspomaganie się walką z łodzi. Ale jednak tak nie było. Mea culpa. Sprawa jest czysta.
Mrok... Gwiazdy tańczą na niebie niczym zgrana trupa artystów w okół blasku Naszej Pani. Bracia biegną szybko lasem, łamiąc gałęzie, taranując zaskoczoną zwierzynę. Jedna myśl... Jeden Cel... Zemsta...
Krajobraz przewija się w zabójczym tempie. Już są blisko, już ich czuć. Zapach zakazanego metalu i potu ciał. Zdrada...
Wszystko umilkło na ułamek sekundy i wnet trzy cienie wyskoczyły ponad runo leśnie tnąc w powietrzu ostrymi pazurami. Brzęk metalu, zamęt, świszczą kosy, srebro mieni się w blasku Luny. Minuty minęły, bracia nie żyją, rozpłatani na pół przez potężne bronie z metalu szlachetnego. Gwiazdy wciąż wesoło migoczą na niebie patrząc radośnie na martwe Dzieci Nocy.
Wojownik i mag zatrzymali się nad ich zwłokami.
- "Zbierać?" - rzekł mężny Najemnik.
- "Cholera, a co, zbieraj." - odrzekł mag.
- *cmok* - rzucił wojownik na pożegnanie.
Zemsta jest doprawdy słodka 8) ... Nie ma co...
Pragnałbym jedynie, aby coś takiego jak reskill (co jest ostatnio przez redów którzy stanęli naprzeciw "trzeciej stronie" nagminnie używane) było karane tak samo, jakby odbywało się przeciwko człowiekowi.
Wilkołak to wilkołak. Bestia, można ją lać, bo red i wręcz trzeba bo odmieniec. Ale regulaminu należy przestrzegać.
Nie będę płakał i nie płaczę jak zawołacie 10 kolegów na mapie - przez długi czas walk przyzwyczaiłem się, to dla mnie norma.
Nie będę płakał i nie płaczę jak padnę bez słowa - do tego też się przyzwyczaiłem, mimo że to łamanie regulaminu - tak samo jak wyżej.
Ale reskill U UZDROWICIELA albo tuż przed nim jest czymś cholernie chamskim i powinno być karane - upominam do przestrzegania fundamentalnych zasad regulaminu shardu Dream Masters.
Powiało pompą, wiem. ;)
Pozdrawiam
Edit: A srebro jest przegięte i też bym chciał pociąć komuś zwłoki jak z konia, ale nie mogę *płacze*
Wiedział że nie ma szans. Igrał z ogniem. Mimo usilnych starań nie mógł pomóc już swoim Braciom. Coraz to nowsze sylwetki pojawiały się między drzewami. Nowy świeży oręż przybywał na ratunek by wesprzeć już i tak przeważające siły wroga. Czuł jednak niedosyt i wściekłość. Ku chwale Bogini Luny udało mu się jednak zbiec. Zbiec przeważającej ilości niedołęgów ze srebrnymi brońmi i pięknymi zbrojami płytowymi wypełnionymi po brzegi świeżym, ciepłym mięsem. Wykorzystawszy swój spryt i doświadczenie przyjrzał się im dokładnie, zapamiętał ich zapachy... zapachy kwaśnego potu. Wiedział, że teraz jego zadaniem jest przekazać te informacje innym Likantropom. Informacje o Papui - mieście które na pewno zacznie, wraz ze swoimi braćmi, częściej odwiedzać w stanie błogosławieństwa i Daru Bogini...
Alfa tej nocy czuł się słaby. Biegał dużo wolniej, czuł na sobie silny ciężar. Wiedział doskonale, że nawet w pełni sił nie byłby w stanie mierzyć się z kosą ze szlachetnego srebra, które zmienia swoją moc co jakiś czas, a obecnie jest potężniejsze niż kiedykolwiek... Dzierżoną przez dość potężnego wojownika. Ale wtedy mógł spróbować, teraz nie potrafił nawet zbiec drugiemu uderzeniu...Stało się to, co musiało. Zrobił błąd, że w ogóle udał się w takim stanie. Mogli tego uniknąć. Nie chcieli. Kiedy indziej, w pełni sił...Odwiedzą ich tam, gdzie tylko oni poniosą karę za swoją zuchwałość. Może czas zebrać sojuszników?