DM2: Dziedzictwo Mistrzów

Forum Projektu DM2 => Przygody => Wątek zaczęty przez: Evilas w 2010 01 25, 06:38:37

Tytuł: Przygody na Ocllo
Wiadomość wysłana przez: Evilas w 2010 01 25, 06:38:37
Chlodny wieczor, niby niczym nie roznil sie od innych dni, wiatr wprowadzal w ruch ziarna piasku zsypujac je ze schodow. Rozmawiali czas juz jakis, a to o zakupie nowych wierzchowcow, a to o celach kolejnych wypraw, dzien wydawal sie zwyczajny, lecz ona... ona wprowadzila nieco zamieszania, uroda niespotykana, mozna rzec tropikalna, ksztaltny tyleczek, piersi skowyrne, przyciagnela jego wzrok od razu, zatrzymala sie przy domostwie i zaczela sie rozgladac na boki, jakby ja ktos gonil, lub sama podejmowala poscig, jednakze nie to bylo celem tej niespodziewanej wizyty. Ciekawosc wziela gore jak zwykle, czego ta slicznotka tutaj poszukiwac by mogla, moze jego? A moze poprostu zbladzila, wolal sie upewnic, po serii pytan jego oraz Earrame kobieta w koncu przemowila. - Szukam swiatyni Ahn'bysa - rzekla rzucajac spojrzeniem w kazda strone. Po krotkiej rozmowie udali sie w zachodnie tereny wyspy, wycinajac dzielnie humanoidy oraz wyglodniale wilki, dotarli do malej kapliczki, ktora Hufa, gdyz tak sie im przedstawila po drodze, uznala za prymitywna, nie tego poszukiwala nasza podrozniczka. Ruszyli wiec przed siebie, ganiajac sie z dwuglowymi ettinami oraz ogrami z brzuchami nadetymi jak bebny... po meczacych walkach i ucieczkach dotarli do labiryntu, w ktorym swiatlo byloby cenniejsze niz stosy brzeczacych monet, ruszyla przed nimi smialo, nie czekajac nawet na przewodnika, mlodzienczy zapal zadzialal dla niej chyba jak infrawizja, gdy Sawyer razem z jego towarzyszkami wyszli po drugiej stronie labiryntu, ona juz na nich tam czekala, czekala by powiedziec, ze nie tej "barbarzynskiej swiatyni" jak raczyla nazwac tutejszy cud natury poszukuje, rozplakala sie, twierdzac, ze jej luby oszukal ja, otworzyla sie przed nimi, opowiadajac historie zwiazana z panem geologiem Algo, jak to wyruszyl w miasto opuszczajac wies, a wrocil bogaty i wyksztalcony, o tym, ze pozostawil ja dla niejakiej Kassi... Selena podeszla do niej, starajac sie podtrzymac ja na duchu, napomniala o kaplanie, ktorego spotkala gdzies w Cove, co ucieszylo ich towarzyszke. Od razu odzyskala checi do zycia, pobiegla tak szybko, ze nie zdazyli sie pozegnac z nia, zostal po niej tylko zapach mlodzienczego zapalu... Myslac, iz jest to koniec przygod wrocili powoli do domostwa, Hufa udala sie na upragniony odpoczynek. Sawyer siedzial przed drzwiami, pilnujac spokojnego snu jego goscia, nieswiadomy tego, iz jest obserwowany, nagle kamien przeskoczyl mu przed oczyma, szybko zeskoczyl z krzesla i pobiegl za dom sprawdzic, ktoz tam stroi sobie zarty. Dowcipnisiem okazal sie nie kto inny a sam Algo, po krotkim przesluchaniu, wyjawil, iz chce zabrac kobiete do domu, do jej zmartwionych rodzicow, Selena przycisnela go, w jej stylu wypytujac wnikliwie o Kassi, lecz jedyne co uslyszala, ze gdera, ze wpycha nos w nie swoje sprawy, po czym zniknal szukajac jej na wlasna reke. Gdy Hufa sie przebudzila, opowiedzial jej o geologu z Minoc, nie sluchajac wiele ruszyla za nim w pogon. Mezczyzna nie mial prawa mieszac sie dalej w ta sprawe, wiec pozwolil dzialac mlodej damie, jakze byl zaskoczony gdy przyszla spowrotem, slaniajac sie na nogach, jej rana zdala sie widoczna gdy podszedl blizej, ugodzona w ten sposob dlugo nie utrzymala sie na nogach i zemdlala u progu, zakrwawiajac rozlozone niedzwiedzie skory. Nie wiedzial co zrobic, wsciekly rozgladal sie i dostrzegl Algo z mieczem ociekajacym krwia, jak sie okazalo jej krwia. - Ja... chyba ja zabilem... - wymamrotal, po czym zaciagniety za szmaty pod cialo kobiety zaczal sie tlumaczyc. - Ale ona sama sie nadziala, szamotala sie i tak wyszlo... - nedzne proby wymigania sie z odpowiedzialnosci szczezly na niczym. Algo zaczal opowiadac, jakim to balastem i kula u nogi byla dla niego Hufa, jak staral sie jej nieustannie pozbyc ze swojego zycia, o wspomaganiu finansowym przez jej rodzicow, przez ktore byl od niej zalezny. - Pojdziesz do Yew, na stragan, zakupisz eliksir ostatniej szansy, wrocisz tu i wlejesz jej do gardla, inaczej ludzie dowiedza sie co zrobiles - rozkazal jednoznacznie wskazujac droge do zeglarza. - To sie nie moze wydac, ze ja zabilem, bo bede skonczony ! Utne Ci jezor jesli to zrobisz ! - krzyknal zabojca i dobyl broni, to samo uczynil Sawyer wyciagajac swoj poltorak. Walczyli dobre 5 ziaren, stal brzeczala przy kazdym uderzeniu, ostrza dzwonily nad cialem, w koncu udalo sie zadac cios w korpus, rana otwarla sie, krew trysnela, wypuscil rekojesc syczac z bolu. Odszedl pare krokow i wyzional ducha, jednoczesnie serce kobiety rowniez przestalo kolatac. Zaniosl jej cialo pod skaly otaczajace wyspe, rozkopal glebe i ulozyl ja w mogile, owinieta w plaszcz i przykryta skorami, ucalowal delikatnie tak jakby liczyl, ze ona wroci, zbudzi sie ze snu...



P.S. Wybaczcie, ale nie mam screenow, mam nadzieje, ze nie zanudzilem :P Dzieki ethanoll za zainteresowanie szarymi graczami ;)
Tytuł: Odp: Przygody na Ocllo
Wiadomość wysłana przez: Allton w 2010 03 15, 20:56:18
Łatwo się czyta i to chyba jest najważniejsze..:D