*ziewa*
- Kolejny nudny dzień - mówi do siebie - pójde do Minoc jacyś znajomi będą...
*otwiera księgę run* Kal Ort Por
Mag w czerwieni pojawił się w cnetrum Minoc. Wchodząc do banku poczuł, że coś ciągnie go za płaszcz. Schylił się i ujrzał... malutkiego Bardzo Milego Psa. Uśmiechnął się, rozejrzał szukając opiekuna zwierzątka, Carduelis znał się na zwierzetach i w chwilę pojął że jest to bezpański kundelek. Z plecaka wyciągnął kilka zeberek.
- Chodź zaopiekuje się Tobą - obaj weszli do banku.
Piesek w jednym momencie podbiegł do wszystkich, przymilał się i łasił...
Od kilku osób dostał łakocie, rybki zeberka, nawet kiełbasę. Card zajął się skrzynią bankową, ale uważnie obserwował pieska.
- Gdzie ta miska?! - mówił do siebie - Nic pójde do stajni tam mają kilka na stanie... Bankier daj troche złota. Poczekaj tu piesku zaraz kupie ci miskę - schylił się do zwierzątka, wyprostował się, rozejrzał - Rybaku (zwrócił się do Fangorna) rzuć na niego okiem i dę do stajni a nie chce żeby ten mały ucierpiał gdzieś pod kopytami...
- Nie ma sprawy - Fangorn chetnie zaopiekował się szczeniaczkiem.
Carduelis wychodząc od stajennego usłyszał za plecami:
- Oddaj kostur albo sam wezme wszystko - Card powoli się odwrócił zobaczył postać na widmowym koniu, szybko się odwrócił zaczął biec ale zderzył się z kamienną ścianą wyczarowaną przez bandyte. - Oddaj bo sam wezme wszystko - powtórzył.
Card grał na zwłoke:
-yyy tak juz daje.... - ściana znikła a Czerwony nie szczedzil nog, niestety widmowy kon jest szybszy niz cielesny mag... Carduelis padł rażony magicznym promieniem.
Strażnicy Minoc zerwali się i zaczęli poszukiwania ukrywającego się zabójcy. Carduelis towarzyszył im wspierając zaklęciam odkrycia, na nic wysiłki. Przestępca pozostawał w ukryciu, nagle pojawił się mały piesek, wtedy Carduelis przypomniał sobie po co przyszedł. Jednak szczeniczek nie przyszedł tu do maga ;ecz pomóc strażniką węszył i węszył, nagle zatrzymał się pod drzewkiem i obsikał je :twisted: Okazało się że za tym drzewem chował poszukiwany zbój. Później to tylko formalność strażnicy surowo ukarali zabójcę.
Carduelis spojrzał w oczy pieska, nie był to zwykły szczeniak. Był to dar niebios... Wszyscy znający się na anatomii jednogłośnie móią że to najsilniejszy pies jakigo widzieli... Bardzo Mily Szczeniaczek jest prezentem bogów, pamietaj o tym kiedy zobaczysz Maga w Czerwieni z psem przy nodze :P
Dziekuje za ten dar, chodź dalej uważam że nic nie dzieje się bezcelowo :-)
- Chodź piesku na spacer do miasta kupimy troche jabłek... - powiedział Carduelis otwierajac drzwi swojej wierzy
- Hau Hau - odpowiedział pies i pognał
Mag pakował jeszcze kilka rzeczy do plecaka kiedy usłyszał skowyt i ryczenie niedźwiedzia, wybiegł szybko przed dom.
- Nieeeeee! - tyle zdążył wykrzyczeć, widział tylko jak niedźwiedź rozszarpuje jego pieska...
- An Ex Por - zamroził niedźwiedzia grizzli - jednym susem znalazł się przy zwłokach pieska.
NIE *krzyczy do nieba* NIE MOŻECIE MI GO ZABRAĆ!! NAJPIERW DAJECIE A PÓŹNIEJ ZABIERACIE!!! *płacze*
Delikatnie podniósł zwłoki psa i zaniósł do domu, ułożył powoli koło jego miski.
Wziął baryłkę spirytusu i poszedł na górę, zasnął przy psutej baryłce :-(
Pies miał mi służyć do końca swego życia, ale nie wiedziałem że straci moc, naszczęście mam jego ciało (2skóry i 2 żeberka) kiedyś go wskrzesze :wink:
jeszcze o nim usłyszycie):twisted:
CENZURA -BY GOFER
I tak sie konczy zywot dzielnego SM :P
-Łatwo jest umrzec, a ty musisz cierpiec- powiedział cicho ivor i zucił magowi pod nogi fioletowa miksture-
-Mag nie zdazywszy sie zakrasc zaczal uciekac, lecz niestety oberwał w plecy trujacym beltem i padł na ziemie niczym stare bydło-
Ruthieris dobre 20 sekund wił sie na podłodze zanim wyszło z niego zycie. Ivor z zacisnietymi na kuszy rekoma patrzyl sie na ta cała sytuacje, po czym razem z całym sprzetem wrzucił martwe ciało do wody i ocierajac łezke, predko pognał do swiatyni methestela błagajac o wybaczenie ze zabił niewinnego Shadwo Maga ktory przyszedł pozwiedzac Minoc :)
Prosze o opanowanie swych GT-owkich zapedow...
Card: zajebiste opowiadanko :)