Zmęczony calonocną pijatyką Góral postawnowil wrocic do swojej siedziby. Rzucil zaklecie i wyladowal wprost na dzidzincu zamku Stirling.
Otulil sie szczelniej plaszczem poniewaz jego siedziba nie nalezala do najprzytulniejszych, kamienne mury z uplywem lat obrosly mchem i sprawialy wrazenie mocno przemarznietych.
Gdy wszedl do srodka objelo go jednak mile cieplo ktore dawal kominek.
Ma'Conr usiadl ciezko na drewnianej lawie. Poczal przypominac sobie ile tej nocy zdolal wypic..
Noooo mruknal zadowolony. DUUUZOOO
Przed snem postanowil zrobic nieco porzadku bo plecak nie oprozniany od kilku dni wydawal sie ciezki niczym mlynske kolo
Taaa jakies smieci, kamienie skory, puste flaszki - mnostwo pustych flaszek...
Poczal czsc rzeczy wrzucac do skrzyni, czesc do smietnika
W pewnym momencie wrok jego dostrzegl dziwna rzecz. Wygladala na pierwszy rzut oka na zwykly braz, jenakze zbyt on byl polyskliwy.
Dziwne mamrotal Goral, przecierajac zaczrwienione slepia..
A niech to! Toz to meteor!!
Nic nie pojmowal, coraz pospiesznie przeszukiwal swoja skrzynie nie znalazl jednko nic innego czego wczesniej nie bylo.
AAAAAAAAA okrzyk zdumienia wydarl sie z geby Gorala
AAARRGGHHH!!!
w skrzyni byl magiczny przedmiot, cenny jak dla Gorala bo pozwalal poznawac tajniki magii ktora sie zaczal od jakiegos czasu parac.
NIEEE MAAAA?!?!?!
Wtedy zrozumial. Ow przedmiot zniknal zniknal, w skrzyni znalazl sie kawalek meteoru...
Rozejrzal sie uwazniej po zamku. Teraz zauwazyl jeszcze cos. Przed drzwiami znajdowala sie klepsydra.
Hmmm na Bogow co to ma znaczyc, co to ma znaczyc...
Postanowil jednak ze zajmie sie ta sprawa jutro, gdy sie wyspi...
No bardzo ciekawie sie zaczelo, prosze o dalsze wskazowki co to tej zamiany.. ;]
Nie ciesz się. To pewnie jakiś bug :wink: .
Ja sie wcale nie ciesze - ja sie martwie i czekam czekam... ;]
Zasmucony Goral nadal siedzial w zamku, patrzac beznamietnie w okna...
Nic nie wiadomo nadal.... zadnej wiadomosci czy wskazowki...
Czy Bogowie z niego zakpili??
Ta mysl drazyla zapijaczony umysl Ma coraz usilniej, niczym zatrute zadlo truciciela... az w koncu nie mogac wytrzymac takiego natloku zdrowego rozumowania siegnal po flaszke.
Spory lyk ukoil gonitwe mysli. Spojrzal na butelczyne mlammalsskk zaslinil sie nieco
Mniam mniam Krasnoludzki Spirit rocznik 111, CUDO
Dalsze lyki pograzyly go w blogosci zacmienia umyslowego...
Nadal czekam niecerpliwie na rozwoj sytuacji.. :twisted:
Myślę że daj się na spokojnie rozwinąć sytuacji ;)
Jedno jest pewne, nic nie stracisz a możesz zyskać :P
Be patient, my friend.