Błyskawica przecięła niebo oświetlając świat. Burza trwała nieprzerwanie uderzając milionami kropel spadającymi z niewiarygodna siła na pogrążone w ciemnościach miasto. Grzmoty stawały się nakazem by nie wychodzić, skulić się w najciaśniejszym koncie i czekać, czekać aż złowieszcze błyskawice odejdą. Kolejna błyskawica rozświetliła niebo ukazując zakapturzoną postać która poruszała się nieśpiesznie jedna z wielu leśnych dróg.
Otaczający ciemny las obejmował swymi ramionami duży obszar ziemi, na który nikt za życia nie wchodził. Przeklęty las głosili wieśniacy... W głowie wędrowca pałętały się miliony myśli, a mówione półszeptem dawały świadectwo jego opętania.
–Netherilu wskaż mi drogę...
- Netherilu prowadź mnie...
Postać wolnym krokiem poruszała się w przepaść lasu. Spojrzenia niewyraźnych drzew ukazywały okrucieństwo i przerażenie każdym istotą żywym , nakazując im powrotu, gdyż w pobliżu czyha na nich zguba.
Kroku dotrzymywała jedynie hebanowa laska, którą postać podpierała się co krok. Pioruny przecinały nieustannie niebiosa, lecz ogromne konary drzew niemal całkowicie zasłaniały widok, pozostawiając jedynie głuchy łoskot gdzieś w oddali.
Silny wiatr szeleścił liśćmi drzew, zdawało by się że ktoś patrzy z góry i swą wielką dłonią próbuje wypędzić szkodnika. Siły natury wzmagały się z każdym krokiem postaci, która wciąż wędrowała ku celu. Lecz jakiż to cel obrała w tak ponurym lesie...
Droga doprowadziła do wielkiego głazu który był okryty bujnym bluszczem.
-Nareszcie...
Wędrowiec syknął przez język, niczym wąż spragniony ofiary. Zakapturzona postać sięgnęła do pasa by po chwili wyciągnąć zakrzywiony sztylet. Energicznymi ruchami rozdzierała bluszcze otaczające głaz, w którym coś się kryło...
Gdy ostatni krzew opadł na błotnistą ziemie, widać było wyraźnie że dotychczasowy kamień był czymś więcej niżeli tylko skałą. Szczeliny wydrążone w nim były wystarczająco duże by wsadzić w nie głowę.
Wędrowiec włożył dłoń w pierwszą szczelinę, po czym wymówił głośno
–Neu'H Ayhsa!
Głaz zadrżał rozsiewając duszący popiół w swej okolicy. Jego ręka pospiesznie powędrowała ku drugiej dziurze...
–Saamyt nes Dah!
Z wymówionym kolejnym słowem zadrżała ziemia, wyginając swe błotniste ciało. Po chwili zapadła się płyta leżąca pod skałą ukazując małe schody prowadzące głęboko, głęboko pod ziemię...
c.d.n.
Chce wiecej pyszczku.. ;p i to jeszcze dzisiaj :P .Oby tak dalej
nice, fajny klimacik;) czekam na kontynuacje
wiecej! 8)
Ou je. Wspaniale to wygląda jak nekromanci budzą swoje talenty :P
Ja wszystkich was misie dopinguję ;>