DM2: Dziedzictwo Mistrzów

Forum Projektu DM2 => Przygody => Wątek zaczęty przez: Thror w 2010 09 17, 19:25:11

Tytuł: Farbomieszacz i porwanie
Wiadomość wysłana przez: Thror w 2010 09 17, 19:25:11
***
Morgath Elander powoli otworzył zaspane oczy, Słońce zrobiło to już znacznie wcześniej i teraz wznosiło się leniwie osuszając ostatnie krople rosy na dziedzińcu zamku. Mag ostatnie dni spędził na bezowocnych poszukiwaniach porwanej malarki i jej magicznych farb. Dzisiejszy dzień zapowiadał się jednak przełomowy, gdyż ostatniej nocy mag wraz ze swoimi kompanami po długich poszukiwaniach natrafili na ślady, których szukali. Prowadziły one do siedliska nieumarłego smoka i jego Władcy.

***

Przed drewnianym i jak zwykle tłocznym bankiem Yew wyrósł magiczny portal, po chwili wyłonił się z niego sędziwy mag odziany w biel.
-Malk wita maga – powiedział wesoło gnom.
-Witaj, witaj – odrzekł energiczne Morgath – O widzę, że znalazłeś nowych śmiałków chętnych podjąć się trudów wyprawy.
Wzrok maga powędrował na ubranego na purpurowo mężczyznę i jego towarzysza odzianego w piękną, lśniącą zbroję płytową.
- Jak już zapewne wiecie nie mamy zbyt wiele czasu. Malarka została porwana parę dni temu i od tamtej pory nie ma o niej żadnych pewnych wieści. Udało nam się jedynie ustalić gdzie jest przetrzymywana.
- A więc w drogę... - odparli ochoczo.

***

Mrożący krew w żyłach syk rozległ się po podziemiach, gdy Lich Lord żegnał się ze swoim plugawym ciałem.
-Ładny cios – Yngvar pochwalił Kadmosa.
- Na końcu korytarza jest jakiś wymalowany farbami demon! – powiedział podekscytowany Malkolm.
Magowie ostrożnie wyjrzeli zza ściany dostrzegając grzebiącego w swojej skrzyni wymalowanego na biało Pteraptusa.
-Zaraz ci obłupiemy tą farbę – krzyknął Kadmos popędzając swojego rumaka do galopu i samotnie szarżując na demona.
Walka była równie krótka co i zażarta, drużyna odniosła poważne rany, jednak wyszła zwycięsko z pojedynku.
W miarę zagłębiania się w czeluście lochów w nozdrza kompani uderzał coraz silniejszy smród rozkładających się zwłok i Bogowie raczą wiedzieć czego jeszcze. Po minięciu jednego szczególnie ohydnego  korytarza, wyłoniła się ogromna komnata, a na jej środku spał... wymalowany na niebiesko kościany smok.
-Zaiste interesujący widok – mruknął wojownik.
-To on porwał malarkę – odrzekł Yngvar pokazując swoje zęby w czymś co miało zapewne być uśmiechem, ale efekt miało całkiem odwrotny.
Po paru minutach gdy cała drużyna była przygotowana do czekającej ją walki, Kadmos dumnie wkroczył na swoim rumaku do wielkiej sali zmierzając prosto na smoka.

-PARALIŻUJCIE GO! – ryknął wojownik.
W tej samej chwili dało się słyszeć szybkie inkantacje An Ex Por. Smok znieruchomiał w miejscu wyraźnie zdziwiony, po czym ruszył z jeszcze większą rządzą mordu na Kadmosa, depcząc przywołane przez siebie szkielety.
(http://img213.imageshack.us/img213/3592/50114134.jpg) (http://img213.imageshack.us/i/50114134.jpg/)
Gdy walka wydawała się przybierać niekorzystny przebieg dla drużyny, Malk zniknął na chwilę po czym pojawił się prowadząc u swego boku ogromnego, złocistego Mechagnoma. Ten zaczął replikować mechaniczne proby, które natychmiast rzuciły się na smoka dezorientując go. W końcu walka była wygrana, truchło niebieskiego smoka leżało bezwładnie na posadzce wywołując odruch wymiotny swoim zapachem.
-Na końcu korytarza znajdujea się mała sala-powiedział spostrzegawczy gnom. Po czym wszyscy pobiegli to komnaty.
-Tu Cię mamy – powiedział uradowany Morgath – Zaraz będziesz wolna.
Mały gnom poszperał w swoich kieszeniach i w magiczny wręcz sposób wyjął kluczyk, który idealnie pasował do zamka.
-Dziękuję wam, uratowaliście mnie i moje cenne farby, będę mogła wrócić do interesu! – powiedziała szczęśliwa malarka.
-Pomóżcie mi tylko wrócić do Yew.
-Się robi.
Zanim skończyła mówić ostatnie zdanie u jej stóp wyrósł magiczny portal wyczarowany przez maga, którym bezpiecznie wróciła do miasta, a wraz z nią cała drużyna.


Wielkie podziękowania dla Thazira za poprowadzenie questa oraz dla wszystkich biorących w nim udział.