Mortim lekko uderzył w struny harfy.
- Idziemy? - zapytał nieznośnej, wyzwolonej kobiety i młodego przyjaciela. Laurea ciągle szykowała zbroję, Teylu natomiast, jak zwykle pedantyczny przeglądał po raz setny zawartość worka z ziołami.
Wyrm czekał na śmiałków chętnych rzucić mu wyzwanie. Nudził się. Ostatni który tu czegoś szukał ciągle sprawiał odrobinę niestrawności.
Sauvager i gnom Malkolm szykowali się na wyprawę do Destard.
c.d.n. :)
[Tak to jest tylko wstęp, miałem nadzieje, ze ktoś z większym talentem opisze co się działo. Screenów niestety nie mogę łapać na swojej obecnej maszynie. Postaram się coś więcej opisać :), ale chyba najlepiej mi wyjdzie wypunktowanie!]
Rozumiem że to koniec przygody ?
Takie przygody to każdy może opisywać 2-3x dziennie ;/ sorki za niedocenienie, ale albo gracze mieli opisać i olali albo to było zwykłe wyjście na PvM :D
No ja tez ciagle czekam na kontynuacje :<
Będzie opisane, dajcie mi chwilę czasu poza pracą, koxem i spaniem. To były 3 dni po kilka godzin a ja mam 150 screenów z tego... Postaram się dziś to napisać jeśli mnie ktoś nie wyciągnie gdzieś.
No.. to starczyło dopisać "c.d.n." , a tak, to wygląda dość dziwnie ;p
Może to była wersja demo eventu ? :P
Dzień 1
Grupa oczyszczająca Destard szybko posuwała się do przodu. Wszelkiego rodzaju plugastwo padało u ich stóp. Smoki młode i dorosłe, dżiny i żywioły. Po chwili stali już przed gospodarzem tej jaskini, Wyrmem. Kilka chwil na medytację, odnowienie sił witalnych, poprawienie tarcz i broni i ruszyli ...
... Biegł przez lasy Scara Brae w stronę bagien. Jak zwykle spóźniony, jak zwykle w pośpiechu. Nie zdążę - powiedział cicho do siebie, westchnął głęboko po czym skoncentrował się bardziej. Jego cień wzmocnił się i wydłużył. Ciemność lasu stała się jego przyjacielem, pomknął niczym wiatr. Wkroczył do jaskini Destard, po drodze mijał ciała pokonanych bestii. Z łatwością rozpoznawał rany na ich ciele, widział je wiele razy przez te wszystkie lata. Gdy dobiegł do drużyny, walka już trwała. Chwycił ostrza i rzucił się na Wyrma.
Od początku jego obecności na polu walki, słychać było dodatkowo dziwne głuche dźwięki wydobywające się z wnętrza Wyrma. Z czasem, gdy bestia otrzymała więcej ran odgłosy stały się zrozumiałe. Z wnętrza brzucha ktoś wołał o pomoc. Kilka minut po tym król smoków leżał u naszych stóp. Po chwili z jego brzucha przez gardło i pysk wyczołgała się mała postać. Pokryta śluzem i smoczą krwią wyturlał się skulony na ziemię. Spojrzeliśmy zdziwieni podczas gdy nieznajomy podniósł się i począł ściągać z siebie ślinę. Tak samo jak my, sam był zdziwiony że przeżył. Nazywam się Simon Greenhill i jestem naukowcem - przedstawił się. Czy widzieliście gdzieś tutaj żywiołaki ognia? Zjadły moją maszynę badawczą! - dodał. Przeszukaliśmy zatem zwłoki pobliskie jednak zero śladów nietypowych przedmiotów. Potrzebuję tej aparatury do moich badań - zasmucił się i zaczął krążyć w koło zastanawiając się co zrobić. A nie można jej odbudować? - Zapytał jeden z nas. Musiałbym spojrzeć w moje zapiski ale będę potrzebował składników, glinę, szkło, kamienie ... - począł wymieniać.Załatwione! - odpowiedzieliśmy. Zaskoczony przekazał nam listę składników oraz lokalizację jego laboratorium. Otwarliśmy mu magiczną bramę po czym sami rozeszliśmy się kompletować składniki. Kilkanaście minut później wkraczaliśmy na teren Yew gdzie niedaleko cmentarza mieściło się jego laboratorium. Weszliśmy po schodach, przechodząc przez niezliczone ilości pokoi aż do większej sali pełnej klatek. Niektóre z nich pełne dziwnych stworzeń. Nagle przez dziurę w murze wleciał do sali Jadowity Smok, wylądował z gracją na kamiennej podłodze. Spojrzał spokojnym wzrokiem po zebranych po czym wszedł do wielkiej klatki i ułożył się w niej wygodnie. Spojrzeliśmy po sobie, pozostały tylko jedne drzwi do otwarcia. Za nimi ujrzeliśmy pokój pełen ksiąg, stoły i szafki pełne słojów i fiolek. Te wypełnione dziwnymi płynami, niektóre puste oczekujące napełnienia. Pomiędzy stołami biegał Simon przenosząc różne rzeczy z miejsca na miejsce, wkładając jedno do drugiego i zerkając na szkice w księgach. Weszliśmy do pokoju, zauważył nas dopiero gdy wbiegł na Lauree. Oh już jesteście? Nie zauważyłem Was. Rozgośćcie się - powiedział. Przynieśliśmy wszystko co było na liście - odpowiedzieliśmy i położyliśmy składniki na stole. Nie spodziewałem się, że uda Wam się zdobyć wszystko tak szybko - odparł i rozpoczął montowanie poszczególnych elementów maszyny. Minuta po minucie wszystko zaczęło wyglądać spójnie. Gotowe - naszym oczom ukazały się dziwne 4 kolumny, coś co wyglądało jak metalowy piec oraz kostka z wystającymi rurkami, prętami i przewodami. Zaczął tłumaczyć nam wszystkie części składowe swojego wynalazku, nikt z nas nie rozumiał tych słów może poza Malkolmem. Simon włożył do kompensatora kamień szlachetny, zamknął szczelnie wieko. Jeśli moje obliczenia są prawidłowe, dzięki tej maszynie możliwe jest wyssanie esencji żywiołów z żywiołaków danego typu. W tej chwili maszyna ustawiona jest na kolekcjonowanie esencji ognia - Powiedział dumnie. Musicie położyć zwłoki żywiołaka ognia dokładnie w środku kolumn i uruchomić maszynę a reszta powinna stać się sama - dodał. Dzięki temu być może będę w stanie wykonać niezwykłe przedmioty, bronie i inne wspaniałości! Spojrzeliśmy po sobie, każdy miał już w głowie kilka pomysłów co można udoskonalić, co stworzyć. Jeden pomyślał o golemie, inny o udoskonaleniu armaty, jeszcze inny o nowych szatach. Zatem wracamy do Destard - odparliśmy po czym zebraliśmy części składowe i wyruszyliśmy magiczną bramą prosto pod wejście do jaskinii. W międzyczasie do jej wnętrza przypełzły nowe plugastwa które jednak nie były w stanie oprzeć się determinacji płynącej z naszych postępków. Zeszliśmy z powrotem do pieczary Wyrma i pierwsze żywiołaki ognia padły u naszych stóp. Wokół nich rozłożyliśmy nasz wynalazek. Malkolm pieczołowicie łączył wszystkie rurki i przewody, dokładnie pilnując by wszystko było na swoim miejscu. Gdy wszystko było gotowe nacisnął przycisk włączający po czym odbiegł chowając się za nasze plecy. Zapewnił nas przy tym, że nic nam nie grozi i jesteśmy bezpieczni. Maszyna poczęła wydawać dziwne niepokojące dźwięki. Zwłoki zaczęły błyszczeć, widać było zmaterializowaną energię coraz szybciej płynącą do wnętrza kompensatora. Gdy ciało całkowicie wyparowało, wynalazek ucichł. W jej wnętrzu znaleźliśmy mały skrystalizowany ogień, wydał nam się on jednak zbyt mały. Powtórzyliśmy proces kilka razy, za każdym razem esencja ognia stawała się coraz większa. W końcu maszyna napełniła się po brzegi więc szybko wróciliśmy do Simona. Jak zwykle pracował w pocie czoła nie zauważając nas. Zdziwił się że tak szybko wróciliśmy. Jego zaskoczenie było jeszcze większe kiedy oddaliśmy mu gigantyczny kryształ o ognistej mocy. Od razu rozpoczął eksperymenty, szybko odkrył pewne cechy esencji. Pomimo braku wiedzy postanowił popracować nad ulepszeniem naszych przedmiotów. Na "pierwszy ogień" poszedł płaszcz. Simon położył go na maszynie a na niego położył esencję. Po włączeniu zabrzęczało coś w środku Wysysacza frakcyjnego, buchło a płaszcz wydał się przyjmować na siebie magiczną moc. Musimy znaleźć teraz kogoś znającego się na identyfikacji - odparliśmy. Jedna osoba pobiegła z płaszczem w poszukiwaniu specjalisty. Simon kontynuował swoje badania, tym razem na golemie przyprowadzonym przez Bystronosego. Rozkazał on stworowi ustawić się w środku kolumn po czym ponownie włączył maszynę. Golem rozgrzał się do czerwoności. Malkolm przywołał go do siebie. Każdy krok golema powodował powstawanie ognia na ziemi. Szybka reakcja Teylu który przywołał moce natury schłodziła obudowę stworzenia czyniąc go mniej groźnym dla otoczenia. Naukowiec chciał jeszcze przetestować krasnoludzką armatę jednak jako że jego wiedza na temat obu wynalazków była zbyt mała, postanowił odłożyć to na kolejny dzień. Zaprosił nas jednak w tym samym składzie na pokaz wyników jego badań następnego dnia astralnego...
Screeny:
http://half-life.elsat.net.pl/uo/4-zywioly/UO0001.jpg - Pokazywanie Simonowi cudów techniki Sosaryjskiej
http://half-life.elsat.net.pl/uo/4-zywioly/UO0004.jpg - Uruchamianie maszyny wraz z umieszczonym płaszczem
http://half-life.elsat.net.pl/uo/4-zywioly/UO0005.jpg - Maszyna uruchomiona
http://half-life.elsat.net.pl/uo/4-zywioly/UO0006.jpg - Chwilę potem
http://half-life.elsat.net.pl/uo/4-zywioly/UO0007.jpg - Laurea biegnie z płaszczem do identyfikacji
http://half-life.elsat.net.pl/uo/4-zywioly/UO0009.jpg - Próby na golemie
http://half-life.elsat.net.pl/uo/4-zywioly/UO0011.jpg - Nowy ulepszony golem
http://half-life.elsat.net.pl/uo/4-zywioly/UO0012.jpg - Znowu golem
Niestety nie potrafię pisać takich tekstów a nawet nie mam siły już aby zrobić z tego coś lepszego...
cdn...
Dzień 2 - ogólny zarys, prosiłbym uczestników przygody o dokładniejsze opisanie własnych wrażeń :)
Kolejną esencją żywiołu do zdobycia, była Woda. Cała drużyna po krótkiej dyskusji postanowiła udać się do Destard. Wcześniej przy wewnętrznych jeziorach widziano jak owe byty powstają i atakują śmiałków chętnych się tam zapuścić. Wchodząc na to terytorium zakłóciliśmy spokój mieszkających tam Smoków, które swoją furię wyraziły w najprostszy sposób - rzuciły się by nas rozszarpać, jednak Luarea wybiegła im na przeciw dzierżąc włócznie w ręku. Krótka to była walka. Truchło smoka przypominało nam o grożących tu niebezpieczeństwach.
Aparatura niesiona przez Teylu i Malkoma mogła w łatwy sposób zostać uszkodzona, gdyby tylko smok machnął w ich kierunku łapą, wszystkie rurki i szklane części rozsypały by się w proch. Schowaliśmy się w południowo-wschodniej części wnęki niedaleko czarnego kamienia. Gdy gnom wraz z co bystrzejszymi ludźmi rozkładał machinę, pozostali członkowie wyprawy rozpuścili się w celu odnalezienia Żywiołaków Wody. Starania opłaciły się, żywiołaki zgromadzone i uśmiercone obok maszyny stanowiłyby doskonałe źródło dla esencji wody, jednak... problem polegał na tym, że cała esencja wylatywała przez nieszczelny kondensator - ten sześcian pośrodku kolumn. Na szczęście Malkolm zdolny majster, obmyślił sprytny plan by uszczelnić owe urządzenie. Trochę gliny, wody i ognia. Dzięki bogom zmiana usprawniła pobieranie esencji. Po kolejnym żywiołaku w kondensatorze mogliśmy zauważyć powiększającą się bryłę skondensowanej wody otoczonej sprężystą powłoką. Jeszcze tylko kilka żywiołaków i udało nam się ukończyć zadanie.
Radośni wróciliśmy do Simona, który przywitał nas swym wysokim głosem i kobiecym śmiechem. Zamieszanie to chyba jego drugie imię, mówił o dziesięciu rzeczach na raz. Zachwycał się szybkością naszych akcji. Jednak przez większość czasu badał właściwości drugiej esencji. W czasie eksperymentów, gdy zbyt mocno nadszarpnęło się powłokę tworzył się pomniejszy agresywny żywiołak wody.
Do laboratorium wbiegł Ared i przywitał się z Simonem jakby byli dawnymi znajomymi. Simon przedstawił kolejną prośbę, następnym celem miał być Żywiołak Ziemi. Jednak nie byle jaki - potrzeba było takiego który istniał już wystarczająco długo by zmagazynować w swojej postaci odpowiednią ilość esencji Ziemi. By pomóc nam rozpoznać te właściwe od tych powszechnych, naukowiec zbudował specjalną aparaturę. Wszystko zgrabnie umieścił w masce z rogami jelenia. Detektor został przetestowany - korzystanie z niego sprawiało ból fizyczny i przy dłuższym działaniu (prawdopodobnie) śmierć, jednak powinien działać.
Teylu otworzył portal do Shame, gdzie rozpoczęliśmy nasze poszukiwania. Kilka nędznych i słabowitych żywiołaków i stada szczuroludzi atakowały nas nieustannie. Teylu niosąc na głowie wykrywacz kierował nas do najbliższego źródła esencji Ziemi. Naszym oczom ukazał się Żywiołak Ziemi koloru malachitu wielokrotnie większy niż wszystkie które do tej pory widzieliśmy - to był nasz cel. Jednak jedno uderzenie jego łapy pozbawiało tchu i niszczyło zbroje. Przegrupowaliśmy siły i z trudem udało nam się pokonać tą istotę. Doświadczeni rozkładacze aparatury szybko uwinęli się z zadaniem. Po chwili głośne "Zing!" dźwięk który zawsze towarzyszył procesowi kondensacji esencji utwierdził nas w przekonaniu, że postępujemy właściwie. Kilka potężnych żywiołaków później esencja zgromadzona w kondensatorze ledwo się tam mieściła, po wyciągnięciu przyjęła postać wielkiej kuli lawy. Jakoś udało się nam ją dotoczyć do portalu który przeniósł nas do labolatorium.
Wniebowzięty Simon wychwalał nasze działania. Ostatnia esencja - Powietrza. Jak ją mamy zamknąć w glinianej skrzynce, by ani krzta nie wyleciała w czasie kondensacji? Simon i na to znalazł sposób. Odpowiednio skonstruowany słoik na konfitury miał spełnić swoje zadanie.
Często nasze obecności w laboratorium umilał wielki jadeitowy smok - możliwe, że jadowity. Nie raz Mortim drapał go za uchem, a ten łasił się niczym spragniony pieszczot szczeniak.
Po żywiołaki powietrza udaliśmy się na północ od Doliny Chaosy, niedaleko przejścia do Lodowej Jaskini i nad cmentarzyskiem, gdzie grasują trędowate stwory. Tutaj też udało nam się rozstawić aparaturę, sprowadzić żywiołaki i skondensować ich energię wprost do słoika. Drobna sprzeczka między Malkolmem który chciał zagęścić ilość esencji w słoiku, mimo iż wyglądał na pełny a Mortimem wprowadziła lekki dysonans w drużynie...
Cztery esencje gotowe. Co ekscentryczny naukowiec z nimi zrobi? To miało okazać się już następnego dnia...
http://half-life.elsat.net.pl/uo/4-zywioly/UO0019.jpg - przestawianie maszyny na zbieranie esencji wody.
http://half-life.elsat.net.pl/uo/4-zywioly/UO0028.jpg - Udane wysysanie esencji wody w jaskiniach Destard.
http://half-life.elsat.net.pl/uo/4-zywioly/UO0033.jpg - Simon przedstawia zebranym Wykrywacz Esencji Żywiołów, obok esencja wody.
http://half-life.elsat.net.pl/uo/4-zywioly/UO0056.jpg - Zbiory esencji ziemi
http://half-life.elsat.net.pl/uo/4-zywioly/UO0060.jpg - Przygotowania do wyprawy po esencje powietrza
http://half-life.elsat.net.pl/uo/4-zywioly/UO0070.jpg - Zbiory esencji powietrza
Dzień 3
Wszyscy zebrali się jak zwykle o tej samej porze, w tym samym miejscu. Dzień zapowiadał się jak każdy inny na bardzo pozytywny. Przybyliśmy przed samym gospodarzem który chwilę po nas wbiegł pośpiesznie do labolatorium trzymając w rękach ostatnie z potrzebnych składników. Przygotowania do najważniejszego eksperymentu były już na ukończeniu. Dziś naszym zadaniem jest uchwycenie pioruna! - Wykrzyknął Simon - i mówię "naszym" bo tym razem idę z Wami. Będziecie potrzebować pomocy. Naukowiec wytłumaczył, że dzięki połączeniu czterech zdobytych esencji z krótką anteną w momencie uchwycenia pioruna powinna wytworzyć się nowa broń o niespotykanej sile. Zaczęliśmy się zatem zastanawiać nad dogodnym miejscem na tyle wysokim aby nie było problemu w uchwyceniu tego rzadkiego zjawiska jakim jest wyładowanie elektryczne. Po szybkiej naradzie padło na Scara Brae i jej wspaniałą, wysoką latarnię morską. Zebraliśmy więc cały sprzęt, każdy schował po jednej esencji do plecaka i magiczną bramą zawitaliśmy pod bank Tol en Estel. Nasz punkt docelowy nie trudno było znaleźć, był to najwyższy w okolicy budynek jeśli nie najwyższy ogółem. Wielkością dorównywała mu może tylko latarnia morska w Ocllo. O wiele większym zmartwieniem było dla nas wtaszczenie tego całego bagażu na sam szczyt, wąskie schody, dość duży ruch między piętrami, zwiedzających jak i pracowników. W końcu na górze! - wszyscy odetchnęli z ulgą, usiedli na ławkach i poczęli rozkoszować się pięknym widokiem. Bezkres oceanu, kolorowe dachy miasta, ogród, lasy pełne zwierzyny oraz pobliskie miasta. Wszystko jak na wyciągnięcie ręki, i ta piękna pogoda... No właśnie, piękna pogoda. I skąd my weźmiemy tutaj prawdziwy piorun? Teylu wyszedł z szeregu. Przywołam moce matki natury! Będziecie mieli burzę - odparł. Najpierw jednak musimy zamontować piorunołapacz na szczycie - powiedział Simon i poprosił Sauvagera aby wspiął się na głowę golema. Ten zrobił to bez większego trudu. Po chwili golem podniósł resztę zebranych na dłoniach i posadził na karku Sauvagera. Ajjj - wykrzyknął - czy wy wiecie ile ja mam lat? - zapytał w bólu. Na końcu Simon wspiął się po naszych ciałach na górę i przymocował antenę najwyżej jak się da. Po chwili zeszli wszyscy na dół poza Sauvagerem który tracąc równowagę upadł na siedzenie. Jeśli chcecie przeżyć, zejdźcie niżej - odparł Teylu do zgromadzonych. Pozostali zeszli zatem na niższe piętra, zabierając ze sobą obsługę i mieszkańców latarni. Szaman począł wzywać moce Matki Ziemii. Inkantacje trwały długo, o wiele dłużej niż zazwyczaj. Nie było to jednak zwyczajna burza. To musiało być to coś! Z minuty na minutę nad wyspą pojawiały się coraz większe i czarniejsze chmury. Ciężki deszcz począł spływać na ziemię, pioruny uderzać o drzewa, pobliskie budynki. Jednak ich epicentrum była ta właśnie latarnia. Błyskawice trafiały raz po raz w metalowy dach, nie trzeba było długo czekać na tą jedną która ugodziła prosto w antenę. Wbiegliśmy na górę, od razu naszym oczom ukazała się świetliście biała antena dygocąca z ogromną prędkością nadal przymocowana do dachu. Zastanawialiśmy się co teraz kiedy to nagle ów element oderwał się od mocowania i spadł na podłogę wywołując pożar. Ogień błyskawicznie rozniósł się po całej podłodze, antena poczęła rzucać piorunami w każdym kierunku. Każdy z nich otwierał niezliczone portale energii które znikały tak szybko jak się pojawiły. Sparaliżował nas strach... czy może to była moc jaka nas otaczała... trudno dociekać w takiej chwili. Nagle potężna eksplozja oślepiła nasze oczy by po chwili zamienić się w całkowitą ciemność...
CDN
http://half-life.elsat.net.pl/uo/4-zywioly/UO0083.jpg - omawianie planu w laboratorium
http://half-life.elsat.net.pl/uo/4-zywioly/UO0084.jpg
http://half-life.elsat.net.pl/uo/4-zywioly/UO0090.jpg - montowanie anteny
http://half-life.elsat.net.pl/uo/4-zywioly/UO0097.jpg - wzywanie burzy
http://half-life.elsat.net.pl/uo/4-zywioly/UO0104.jpg - ogień, portale i zniszczenie
http://half-life.elsat.net.pl/uo/4-zywioly/UO0105.jpg - przebudzenie po drugiej stronie...
uuu brzmi jak niezły quest.. że też nie polazłam z wami :(
Wybudzili się w całkowitej ciemności. Słyszeli jedynie dźwięki, niepokojące, miejscami straszne, przemieszczające się wokoło nich. Zauważyli też widziany przed chwilą Piorunołapacz, leżał spokojnie, zdając się błyszczeć, rzucając się w oczy. Nie wydawał się on już niebezpieczny. Teylu podniósł go z ziemi, nie czuł się jednak dobrze z taką bronią. Może Ty spróbujesz? - zapytał Sauvagera. Ten nie był do końca przekonany, najlepiej walczyło mu się jego ostrzami, wyjątkowymi ostrzami. Nie widział jednak w tej chwili innego sposobu, wziął nową broń w rękę. Była cięższa i dłuższa niż jego prawe ostrze, mimo to nie miał problemów je utrzymać. Nagle coś rozpoczęło nacierać na zebranych. Dźwięki stały się przerażające, głośne, niebezpieczne. Zaczęli wymachiwać broniami przed siebie, szczęśliwie trafiając przedziwne istoty. Po ich wielokrotnym przepędzeniu postanowili rozejrzeć się po okolicy. Szli z rękami wyciągniętymi przed siebie, natrafiając na niewidzialne energetyczne ściany. W końcu natrafili na trzy wysokie świetliste istoty rozmawiające między sobą. Chyba coś tu widziałem - powiedziała jedna. Zdawało ci się, to pewno znowu projekcje - odpowiedziała druga. Postacie zdawały się nie zauważać nowo przybyłych. Gdy jednak zauważyły, ignorowały ich obecność i pytania. W końcu jedna z nich postanowiła rozwiać ich animację własną dłonią. Uderzenie przerzuciło jednego z bohaterów na niemałą ogległość. Wtedy to zjawy uwierzyły w prawdziwość swoich gości. Od razu otoczyły ich i poczęły zarzucać pytaniami. Do zgromadzonych dziwnym trafem dołączyła Laurea. Szybko pochwyciła wyjątkową broń z rąk Sauvagera. To co bijemy? Bijemy? - pytał jeden z nich zniecierpliwiony i chętny kolejnej ofiary. Osaczeni próbowali się przedstawiać, wytłumaczyć jak się tu znaleźli i tłumaczyć że pragną się jedynie stąd wydostać. W odpowiedzi usłyszeli, że jedynym sposobem na to jest śmierć.
Rozmowy zdawały się nie mieć sensu, w końcu jeden z pół-bogów zaatakował śmiałków. Z całych sił próbował trafić Lauree jednak jej umiejętności były zbyt wysokie a broń którą władała zbyt potężna. Bóstwo poległo by, ku zaskoczeniu bohaterów, powstać do życia na nowo i zaśmiać się donośnie. Tym razem gospodarze byli jednak wystraszeni, wiedzieli już że nie mają do czynienia z ofiarami. Zaczęli przekonywać, że pomogą wydostać się przybyszom jeśli Ci oddadzą broń. Grupa postanowiła się naradzić z boku. Wykorzystali ten czas na szybką próbę wyczarowania bramy magicznej do Yew. Gdy próba powiodła się, przeszli przez nią i szybko zamknęli. Chwile później dołączył do nich Simon który rozczarowany szukaniem postanowił wspomóc się wynalazkami z laboratorium. Bohaterowie wyjaśnili mu dokładnie wszystko co działo się po drugiej stronie. W ten z zewnątrz budynku zaczęły dobiegać głośne dźwięki stąpania i okrzyków przerażenia. Przez otwarte okno pomieszczenia gigantyczna ręka pochwyciła Simona gniotąc go. Jego zwłoki opadły na podłogę. Zebrani wybiegli za napastnikiem lecz w jednej chwili polegli od jego uderzeń. Szybko zebrali się do kupy, w tym czasie Pół-bóg począł atakować pobliskie budynki paląc i niszcząć wszystko na swojej drodze. Przystąpili do ataku jeszcze raz i w krótkim czasie pokonali mordercę. Jego zwłoki bezwładnie opadły na ziemię a z nich począł wydobywać się dziwny czarny dym. Ten przemieszczał się na północ by za chwilę zniknąć bez śladu. Zebrani wrócili do laboratorium zobaczyć czy da się uratować naukowca, niestety nie było w nim ani iskry życia. W tej chwili do sali wleciał widziany wcześniej jadowity smok i pilnując ciała Simona zaczął je delikatnie lizać. Nic jednak się nie zmieniało więc chwycił on jego ciało w pysk i odleciał w nieznanym kierunku. Pozostali rozpoczęli poszukiwania śladów pośród wielu ksiąg i skrzyń jakie znajdowały się w pomieszczeniu. Nic jednak nie podawało informacji gdzie może znajdować się siedlisko tych smoków ani jak zamknąć bramę którą wcześniejsze istoty przedostały się do Sosarii. Po wielu godzinach zebrani rozeszli się w nadziei że uda im się rozwiązać to zagadkę w przyszłości...
http://half-life.elsat.net.pl/uo/4-zywioly/UO0108.jpg - pierwsze spotkanie z pół-bogami
http://half-life.elsat.net.pl/uo/4-zywioly/UO0113.jpg - próby wytłumaczenia na spokojnie...
http://half-life.elsat.net.pl/uo/4-zywioly/UO0129.jpg - naradzanie się na boku...
http://half-life.elsat.net.pl/uo/4-zywioly/UO0133.jpg - trzęsienie ziemi wokoło Yew
http://half-life.elsat.net.pl/uo/4-zywioly/UO0135.jpg - śmierć Simona
http://half-life.elsat.net.pl/uo/4-zywioly/UO0138.jpg - Walka z jednym z pół-bogów
http://half-life.elsat.net.pl/uo/4-zywioly/UO0141.jpg - Zwłoki pokonanego napastnika
http://half-life.elsat.net.pl/uo/4-zywioly/UO0142.jpg - Smok pilnujący ciała naukowca
http://half-life.elsat.net.pl/uo/4-zywioly/UO0143.jpg - Ostatnie chwile ze smokiem przed odlotem.